Witam! Przytaczam obywatelom, e-mail wysłany do obywateli Saramcji, o ich
Międzynarodowych sprawach, było tam także wspomniane o naszym państwie
Scholandii i oto fragment:
> ''3. Scholandia. Przypomne, ze urzedujacy czlonek rzadu Scholandii obrazil
> - na naszej liscie - Sarmacje. To tak jakby nieproszony gosc wszedl do
> czyjegos domu i obrazil gospodarzy! Nad tym do porzadku dzienniego
> przejsc nie mozemy. I nie przejdziemy. Nie tak rozwiazuje sie spory
> miedzynarodowe (jesli jakikolwiek spor istnial - ale to juz inna
> sprawa). Poza tym jestem oczywiscie zwolennikiem wspolpracy ze
> Scholandia. Czy wiec mozna szukac formuly porozumienia? Nie tylko mozna,
> ale i trzeba. Ale pamietajac o honorze naszego wirtualnego panstwa -
> Sarmacji, o honorze Sarmatow.
Ja na to powiem tylko jedno: Trudniej dostrzec belkę w swoim oku niż drzazgę
u drugiego człowieka. Jeśli się patrzy na to tylko, na co się chce to
pewnie, że można mówić wiele, ale początek tego wszystkiego leży po zupelnie
innej stronie. Eh... szkoda słów....
K.S.
Received on Tue 06 Apr 2004 - 10:16:27 CEST