Witam,
Nie zdazylam przeczytac wszystkich wypowiedzi, moze juz ktos to
wymyslil. Jesli tak to przepraszam.
Ja bym widziala to tak: partie wystawiaja kandydatow, jak dotychczas.
Liczona jest suma glosow dla kandydatow danej partii. Jesli partia ma
mniej niz 20 procent - odrzucamy ja (5 parlamentarzystow - 1 = 20
procent). Z reszty liczymy ile ktora ma procent (stosunek glosujacych
na kandydatow partii do wszystkich glosujacych na te partie, ktore
pozostaly). Kazde 20 procent dla partii - to jeden posel. Kolejnosc
wchodzenia poslow z partii - wedlug liczby uzyskanych glosow. Ale
zaczynaja sie schody - trzeba zaokraglac do 20 procent, a z tym
roznie bywa. Poza tym jesli partia wystawila jednego kandydata - a
dostala 40 procent ? To moze dostaje jedno miejsce (jej strata), a
reszte liczymy jak dla 4 poslow. To samo chyna z kandydatami
niezaleznymi.
W sprawach watpliwych - chyba Krol powinien miec glos roztrzygajacy.
Troche to chaotyczne - przepraszam, tak na goraco , ale moze mozliwe
do wprowadzenia.
Pozdrawiam
Monika Izdebska
Received on Sun 15 Feb 2004 - 02:53:08 CET