Re: Kwestia wyborow i ordynacji

From: monikai <monikaiz_usunto_at_o2.pl>
Date: Sun, 15 Feb 2004 10:53:06 -0000


Witam,
Nie zdazylam przeczytac wszystkich wypowiedzi, moze juz ktos to wymyslil. Jesli tak to przepraszam.
Ja bym widziala to tak: partie wystawiaja kandydatow, jak dotychczas. Liczona jest suma glosow dla kandydatow danej partii. Jesli partia ma mniej niz 20 procent - odrzucamy ja (5 parlamentarzystow - 1 = 20 procent). Z reszty liczymy ile ktora ma procent (stosunek glosujacych na kandydatow partii do wszystkich glosujacych na te partie, ktore pozostaly). Kazde 20 procent dla partii - to jeden posel. Kolejnosc wchodzenia poslow z partii - wedlug liczby uzyskanych glosow. Ale zaczynaja sie schody - trzeba zaokraglac do 20 procent, a z tym roznie bywa. Poza tym jesli partia wystawila jednego kandydata - a dostala 40 procent ? To moze dostaje jedno miejsce (jej strata), a reszte liczymy jak dla 4 poslow. To samo chyna z kandydatami niezaleznymi.
W sprawach watpliwych - chyba Krol powinien miec glos roztrzygajacy. Troche to chaotyczne - przepraszam, tak na goraco , ale moze mozliwe do wprowadzenia.
Pozdrawiam
Monika Izdebska Received on Sun 15 Feb 2004 - 02:53:08 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET