RE: [scholandia_xo_pl] Kwestia wyborow i ordynacji

From: WCWI <wcwi_usunto_at_icpnet.pl>
Date: Sat, 14 Feb 2004 16:50:37 +0100

Panu baronetowi Ligockiemu:
Juz Panu pisze, czemu sie Pan myli. Nie odroznia Pan czlonkow partii
(ktorych liczba w ogole mnie nie interesuje) od liczby kandydatow tej partii
w wyborach. W ogole nie wyobrazam sobie partii tak glupiej, ktora nie umialaby zlicvzyc do 5, tj wystawialaby w wyborach do 5-miejscowego Parlamentu 10 lub wiecej kandydatow. Po co? Przeciez i tak wejsc ich moze tylko 5! Najwyrazniej Pan sobie taka partie wyboraza. Prosze ja zatem zalozyc i zobaczymy, jaki bedzie miala wynik wyboraczy. Pańskie zas spekulacje na temat partii placacej swoim czlonkom nie maja zadnego uzasadnienia, poniewaz Sad takiego statutu nigdy nie zatwierdzi, bo jest on sprzeczny z ustawa o partiach politycznych. Poza tym nie jest to na temat. Ja mowie o straconych glosach oddanych przeciez nie tylko na ludzi, ale i na program ich partii (glosy sie oddaje nie tylko w celu wybrania jednego posla, lecz po to, by do WLADZY doszla odpowiednia grupa ze swoim programem, a jesli ma ona miec wladze to musi tez miec minimum 3 miejsca w parlamencie). Tymczasem wyobrazmy sobie, ze w jednej z partii jest nadzwyczaj popularna osoba, np. p minister Jumper. Zbiera on 50 glosow i wchodzi lekko do parlamentu, niestety jego koledzy z partii dostaja tych glosow po 6-8 i zaden nie wchodzi. I co teraz? Polowa ludzi majacych prawa wyborcze zaufala Jumoerowi I PROGRAMOWI JEGO PARTII, zatem chce, by on go zrealizowal. Ale on go zrealizowac nie moze, gdyż jest jedynym poslem swojej partii, zatem w mniejszości i w opozycji. Glosy polowy wyborcow sa zmarnowane! I to mi sie nie podoba i to pragnąlbym zmienic.

Panu Baronetowi Pawelczakowi:
Druga sprawa
Pan Pawelczak twierdzi, ze sie "odwazyl" i oto porusza problem rownosci glosow, Dobrze, pomowmy o tym:
Zatem idealem wg pana bedzie, jak jest w Polsce, ze byle lump, ktory nigdy nie wplacil grosza na podatek, a za to oszukuje i otrzymuje rente, bedzie mogl miec tyle samo do powiedzenia o polityce kraju ( w tym wydawaniu pieniedzy panstwowych np. na jeszcze wieksze renty dla oszustow) oraz na wysokosc podatkow (opodatkowac aktywnych obywateli jeszcze wyzej, by dla nierobow zasilki byly wieksze).Wg tego myslenia pojawi sie np scholandzki Lepper, zacznie ludziom obiecywac, ze jesli zabierze sie puieniadze z wszystkich bankow i rezerw panstwowych i rozda kazdemu, kto nie pracuje, nie wnosi zadnych pineniedzy, nie splaca kredytow, nie zajal sie zadna dzialalnoscia itd. Zbierze polowe wszystkich glosow, zbierze b. duzo glosow nowych (a wiec buiednych) obywateli, liczacych np na 500 arm zapomogi za nic i bez okreslonego celu placonej. Wygra wybory. Przejmie wladze. Zeby zrealizowac swoje obietnice, podniesie podatki, rozwali panstwowe rezerwy finansowe. Spowoduje hiperinflacje, zatrzyma wszelkie reformy (bo na nie potrzeba pieniedzy, a tych juz nie bedzie). Zniecheci do pracy przedsiebiorcow ( bo kto chce pracowac, jesli musi sie nameczyc, a podatek zeżre mu np. 60 % zysku, Spowoduje upadek gospodarczy. To oczywiscie czarny scenariusz, ktory jest zaledwie mozliwy. A jest mozliwy, bo jesli ten, ktory nigdy nic nie zrobil i nie chce ruszyc palcem bedzie mial tyle do powiedzenia, co czlowiek, ktory placie tyle podatkow panstwu, co 10 przecietnych zarabiajacych,a wiec to panstwo utrzymuje. A zgodzmy sie, ze w wirtualnym panstwie o wiele latwiej zalozyc firme i zaczac na siebie zaravbiac, skonczyc studia i dostac prace, cvhocby na Uniwersytecie, zalozyc gazete i sprzedawac ja, poprowadzic dotowane przez ambitne miasto rownie ambitne muzeum itd. zatem nikt nie jest na strraconej pozycjik, jesli ma jakikolwiek pomysl. Mozna nawet zalozyc firme we 2 lub 3, podzielic sie udzialami przez Gielde i zarabiac wspolnie. Aktualny system jest taki:
KAZDY MA GLOS, a wiec i ci, ktorzy nic nie robia, zaledwie utrzymuja sie przy zyciu (Nowi nawe5 nic nie robiac, zanim straca swpoje punkty zdrowia i pieniadze na zamieszkanie). zatem nikt nie moze jeczec, ze nie ma wplywu na pantwo i jego polityke. Ale ci, ktorzy placa duze podatki ( a wiec utrzymuja panstwo i jego wydatki oraz sa aktywni, rozwijajac gospodarke) maja wplyw wiekszy. I slusznie - w koncu to ich pieniadze sie wydaje, wiec maja prawo decydowac, czy dostasnie je jakis lump za darmo, czy tez pojda na reforme gospodarki albo budowe pieknego ratusza w X. Szlachta: Zgodzilbym sie, ze nie przysluguje jej zaden glos wiecej, jesli mialaby go na podstawie dfziedziczenia. dlaczego mialbym miec trzy glosy np z powodu, ze moja prababka byla faworyta jakiegos krola 100 lat temu, albo dlatego nawety, ze moj dziadek byl dobrym generalem i zostal uszlachcony,. To jasne. Tymczasem w Scholandii szlachta i arystokracja nie jest taką z dziedziczenia, tylko Z WLASNYCH ZASLUG. Zatem glos (jeden) dodatkowy w wyborach i nieco wiekszy wplyw maja osoby, ktore sie BARDZO dla kraju zasluzyly, cos w nim stworzyly (i to zazwyczaj niejedno) cos zbudowaly,znaja wiec ten kraj dobrze, wiedza lepiej, co dla niego dobre, maja zaslugi i potrafia docenic zaslugi u innych. Jedyna osoba, ktora posiada tytul arystokratyczny z racji urodzenia, a nie zaslug jestem ja sam, ale bardzo prosze, niech wystapi taki, ktory stwierdzi bez osmieszania sie, ze nie posiadam w tym panstwie takze zaslug, ktore usprawiedliwiaja moj drugi glos? Gdybym takowych nie posiadal, jestem gotow zrezygnowac z udzialu w glosowaniu w ogole!
Order: dodatkowy glos maja posoiadacze jednego tylko, najwyzszego odznaczenia scholandzkiego: Odreru sw Ulryka I Klasy. Sa to osoby, ktore maja NADZWYCZAJNE zaslugi, praktycznie sa budowniczymi tego panstwa, bez nich ono by po prostu nie istnialo. Chyba nie musze udowadniac, ze maja prawo miec nieco wiekszy wplyw na wynik wyborow, niz osoba, ktora dopiero weszla do panstwa i zyje z zasilku? Lepiej tez na pewno niz ona wybiorą. Jestem ZDECYDOWAYM ZWOLENNIKIEM systemu, ktory panuje. Jest to demokracja zmodyfikowana, i to zmodyfikowana w dobrym kierunku Ci, ktorzy dzwigaja ciezar panstwa (podatki) i ci, ktorzy to panstwo tworza (szlachta, order) maja pelne prawo miec nieco wiecej wplywu na kierunek rozwoku panstwa
(poprzez wybory) niz inni.

I nie deminizujmy: na 100 glosow tych uprzywilejowanych (podwojnych i potrojnych liczac razem) jest 17.
Zatem np jesli 50 osob z jednym glowem na jakas partie zaglosuje, to ona doistanie 50 glosow. zas jesli wszyscy uprzyilejowani zaglosuja na inna, to ona dostanie tych glosow 34 w sumie. wiec i tak nie moglaby rzadzic przeciw polowie narodu. To tylko niewielka poprawka,wyniku. Dzieki niej np. 8% spoleczenstwa najbardziej zasluzonego ma 15-17% glosow a proporcjonalnie 20% osob, ktore nie robia NIC ma glosow powiedzmy 15%. Zmniejsza sie przez to niebezpieczenstwo populizmu, powstaje mozliwosc, ze ci, ktorzy faktycznie niosa na sobie ciezar panstwa, beda mieli reprezentacje w jego wladzach proporcjonalna nie tylko do ich liczby (niewielkiej), lecz także (choc w pewnym stopniu), do ich wysilku i zaslug (znacznie wiekszych). Mam nadzieje, ze odwaznego (w demokracji to zadna sztuka) pana Pawelczaka przekonale,m a jesli nie, to i tak go zapewniam, ze bede do konca walczyl o taki wlasnie system liczenia glosow, jaki jest. Jesli on mialby sie zmienic, nie mam w takim lepperystycznym panstwie czego szukac. I pewnie nie ja jeden. Jesli ktos chce zwiekszyc swoje wplywy wyborcze, niech sie postara! Na pewno zostanie zauwazony.
Filip von Schwaben Received on Sat 14 Feb 2004 - 07:50:55 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET