"1. I tak musimy kierować się programem, bo nikt nie będzie głosował na
człowieka z beznadziejnym programem, bo każdy wie, że ta osoba będzie potem
go reprezentować."
Ja popieram pomysł JKW Filipa, bo rzeczywiście obecna ordynacja jest kulawa. Niemniej również twierdzę, że są partie równe i równiejsze. A z Panem Ligockim się nie zgadzam, proszę wrócić do historii - mieliśmy kiedyś posła bez programu - Wojciecha Wochala, a w wyborach czerwcowych bez porgamu kandydował von Monomach, który zdobył aż 6 głosów. W Scholandii obecnie część obywateli głosuje na kolegów, dlatego nie dziwię się niektórym osobom stratujacym w tych wyborach, że sprowadzili do Scholandii po polowie swojej klasy, zapewni im to zwycięstwo. Inni kandydaci, którzy nie maja w partii obywateli z potrójnymi i podwojnymi glosami, ani nie mają żadnych kolegów z reala, będa musieli na prawdę zapracować na mandat posła i tak powinno być.
"2. Osoby, które mają najlepszą reputację, i inne wspaniałe cechy zostają
naszymi reprezentantami."
W pewnej części naszymi reprezentantami zostaną osoby, które maja w Scholandii dużo znajomych, a jeszcze lepiej, jeli ci znajomi mają po 2 i 3 głosy.
Michał Strudziński Received on Sat 14 Feb 2004 - 05:26:19 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET