Re: [scholandia_xo_pl] Kwestia wyborow i ordynacji

From: alex <sir_alex_usunto_at_autograf.pl>
Date: Sat, 14 Feb 2004 13:46:20 +0100


To fakt. Ja juz dawno sadzilem ze tak powinno byc. Tak jest chyba w realnych panstwach. I faktycznie jesli ordynacja wyborcza bedzie taka jeak jest teraz to nie oplaca sie zakladanie partii. Ewentualnie nie oplaca sie wystawianie duzej ilosci kandydatow. I to trzeba zmienic. I mam nadzieje ze to sie zmieni w najblizszej kadencji, a jesli wejde do parlamentu to na pewno bede sie staral zeby to zmienic.

AW

>
>
> Witam wszystkich!
> Przy okazji uczestnictwa w Komisji wyborczej, liczenia kandydatur oraz
> glosow poparcia dla nich itd., mialem okazje pare spraw przemyslec. Jednym
z
> tych przemyslen chcialbym sie podzielic z Wami:
>
> Nasza ordynacja wyborcza, jakkolwiek demokratyczna i promujaca obywateli
> aktywnych, jest niesprawiedliwa dla partii politycznych.
> Wprawdzie faktem jest, ze kandydujacy obywatel, jesli zbierze wiecej
glosow
> niz inni, DOSTANIE sie do Parlamentu, zatem niby wszystko gra, bo
wygrywaja
> ci, ktorym ufa narod, ale...
>
> Przeciez partie polityczne istnieja po to, by zrzeszac ludzi, majacych
> podobne poglady, tworzyc programy rozwoju dla panstwa w dyskusji miedzy
> czlonkami, wystawiac GRUPOWO kandydatow i robic dla nich kampanie wyborcz±
a
> w konsekwencji wprowadzac licznych swoich kandydatow dpo Parlamentu,
> uzyskiwac w nim wiekszosc, przejmowac rzady i realizowac swoj program
> polityczny i gospodarczy.
> Tymczasem nasza ordynacja partie pod tym wzgledem krzywdzi.
> Wyobrazmy sobie, ze partia wystawila 5 kandydatow do Parlamentu, inna zas
> tylko 2.
> Ta pierwsza partia ma liste na pelny parlament (bo jest 5 miejsc), ta
druga
> nie.
> Teraz wyobrazmy sobie, ze kandydaci pierwszej partii otrzymali 15, 12, 10,
> 8, i 6 glosow
> Kandydaci drugiej partii dostali: 14 i 13 glosow.
> inne kandydatury otrzymaly np,. 17 i 14 glosow
>
> W tym momencie wchodzi do parlamentu 1 kandydat pierwszej partii, dwoch
> kandydatow drugiej partii i dwoch niezaleznych.
> tymczasem pierwsza partia przekonala przeciez do swojego programu w sumie
az
> 51 obywateli, podczas gdy druga tylko 27.
> Dostala wiec polowe tego zaufania , co pierwsza, a mimo to ma w
parlamencie
> dwa razy tyle poslow, co ona.
> Niem owiac juz o innych samodzielnych kandydaturach, gdzie zaufanie
> spoleczne bylo na poziomie 1/4 naszej pierwszej partii, a wynik wyborczy
> identyczny.
> Wynuikaloby z tego, ze tworzyc partie nie ma w Scholandii sensu, lepiej,
by
> popularni i znani kandydaci wystapili kazdy z osobna, wtedy maja szanse na
> wygrana, a partie zalozy sie pozniej, gdy juz beda w Parlamencie. zacheca
to
> kandydatow do swoistego oszustwa wyborczego:
> Najpierw staje do wyborow z jakims programem. ludziemi zaufaja i mnie
> wybiora. Potem po wyborach lacze sie w partie z 2 innymi poslami. Powstaje
> nowy, kompromisowy program wspolnej partii, gdzie musze zrezygnowac z 2/3
> moich punktow programu (obietnic wyborczych) a za to np. zrealizowac jedna
> rzecz, ktorej sie w wyborach sprzeciwialem, a ktora mial w programie moj
> nowy partyjny partner. wyborcy, ktorzy na mnie glosowali, sa oszukani!
>
> Czy nie lepiej zorganizowac to tak, by glosy oddawane w wyborach byly
> liczone jakos podwojnie:
> Na kandydata osobiscie (zeby ten, ktory naprawde zbierze ich bardzo duzo,
> bez problemu wszedl do Parlamentu, bo to w koncu demokracja)
> ale tez i na partie - ktorea w sumie zdobyla najwiecej, ta ma prawo
> wprowadzic wiecej poslow.
> Nie jestem biegly w metdodach d Hondta i innych, o ktorych tylko
slyszalem.
> ale takie sa stosowane w realnych wyborach.
> moze by nasi prawnicy sporzadzili projekt dobrej, uwzgledniajacej i
> kandydatury indywidualne, i partie i glosy oddawane na nie globalnie i
> podsuneli je nowemu Parlamentowi (bo te wybory juz musza sie odbyc wg
> starej ordynacji).
>
> Niech bedzie np tak, by partia byla liczona globalnie (kazda) ,a po
> wyliczeniu jej glosow i przypadajacych na nia miejsc w Parlamencie,
> dostawaly sie one tym z listy partyjnej, ktorzy dostali jako indywidualni
> kandydaci najwiecej miejsc.
> W drugiej strony niech niezxaleznie od wynikow partii i glosow globalnych
np
> jedno miejsce w Parlamencie przypada osobie, ktora zdobyla w sumie
najwiecej
> glosow (nawet jesli startowala sama, albo jesli jej partia nie zdobyla
> zadnych glosow poza nimi), bo ten, ktory skupil najwieksze zaufanie
wyborcow
> jako czlowiek, MUSI zasiasc w Parlamencie.
> Moze tez byc tak, ze np osoba, ktora sama skupila na sobie 15% wszystkich
> oddanych glosow, takze wchodzi z automatu?
> Prosze o wypowiedzenie sie na ten temat i przede wszystkim o zajecie sie

> sprawa w nowym Parlamencie.
>
> Filip von Schwaben
>
> Bezpartyjny
>
>
>
>
>
>
> Yahoo! Groups Links
>
>
>
>
>
Received on Sat 14 Feb 2004 - 04:46:46 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET