Saturday, February 14, 2004, 2:07:48 AM, you wrote:
>>Wielce Szanowny Panie Ministrze...
sop> Ten sop> powrót traktuję to jako swój osobisty sukces. I sukces ten sop> dedykuję osobie, która mnie do tego namówiła - Jego Królewskiej sop> Mości Arminowi Frederikowi.
to na pewno duzy sukces, gratuluje oby Panom
sop> Proszę jednak o wizję i fakty, a sop> nie statystyczne dane, ze ktoś zarobił więcej niż kilka miesięcy sop> temu.
Ale to sa wlasnie fakty poparte danymi statycznymi. Nie moge, nie chce ani nie lezy w moich kompetencjach, zebym podawal kto ile i jak zarobil. Jednak ruch, jaki bylo widac na Bazarze: nie sklamie jak usrednie, ze bylo to zawsze powyzej 1000ar dziennie swiadczy o tym, ze ci, ktorzy produkowali sporo zarobili. Oceniajac gospodarke interesuja mnie wlasnie takie liczby. Ten wynik mnie satysfakcjonuje i nie musze tego ukrywac, jesli ktos twierdzi ze sie ekscytuje.... moze ma troche racji, ale to chyba pozytywne zjawisko i dobrze mi z nim ;))
sop> Secundo: W gospodarce Scholandii Szanowny Panie ministrze sop> nie dzieje się zbyt dobrze. Jeśli Pan tego nie wie, to jestem tym sop> bardzo zmartwiony, bo nie wiedząc o chorobie jakże może Pan ją sop> leczyć.
Nie bede podwazac autorytetu pana Redaktora, ma Pan na pewno dobre i krytyczne spojrzenie. Chce jednak zwrocic Panu uwage na pewne aspekty, o ktorych Pan nie wspomnial i nie zna, o ile jest Pan rzeczywiscie nowym obywatelem:
Idea wirtualnego panstwa jest stworzenie a)dobrego systemu b)wspolnoty
ludzi nalezacych do tego systemu. Nie znam v-panstwa, ktore mogloby
sie na samym starcie szczycic zarowno perfekcyjnym systemem, jak i
spora grupa wspanialych ludzi do niego nalezacych. Nie inaczej bylo z
nami. Nie znam wprawdzie bardzo dokaldnie samych poczatkow istnienia
Scholandii, moge sobie je jedynie wyobrazic lub dowiedziec sie o nich
od znajomych. Ale do rzeczy: zaczelismy z niczym. Ludzi bylo
kilkanascie, system pewnie dziurawy, a na pewno niepretendujacy do
miana systemu gospodarczego jednego z najwiekszych v-panstw w Polsce.
Ludzie bardzo chetni, ale zbyt malo liczni, zeby tworzyc dobrze
dzialajaca v-wspolnote. Bogu dzieki mieli na tyle sil, zapalu i
zdolnosci, zeby ulepszac, promowac, zeby zachecac nowych ludzi i siebie
nawzajem, by to rozwijac... Proces ten jest dlugi, mozolny, wymaga wielu
kompromisow i stopniowego wprowadzania nowosci, uspakajania ludzi, ze
bedzie lepiej (jak zaczalem v-zycie, to nie musialem jesc, mieszkac,
nie bylo bazaru, parcele recznie minister wpisywal po dokonaniu
przelewu itd....). Proces ten trwa do dzis!! Nie dziwi mnie, ze ludzie
sa czasem zazenowani, ze nie moga tego czy owego, czy ze cos jest
'grubymi nicmi szyte', podejrzewaja panstwo o zle intencje. Za
przyklad mozna podac monopol panstwa na rynku energii, czy czesciowo
pracy; towary w SSS, ktore nieraz biora sie 'z ksiezyca'. Oczywiscie,
ze tak byc nie powinno, ale inaczej byc nie moze, panstwo nie mialoby
szans na funkcjonowanie, gdyby nie pomagalo sobie w ten sposob. Kiedys
byla to pomoc olbrzymia i... co tu duzo mowic - swojego rodzaju "pic
na wode", ale czy ktos dzis, z perspektywy, tego zaluje? Czy rzad nie
podejmuje krokow, aby likwidowac te "pomoce" jedna po drugiej? Otoz
podejmuje, co widac z miesiaca na miesiac. Dlatego Pana dosc ostra,
acz konstruktywna krytyka jest oczywiscie zasadna, jednak Pan (jak
mniemam) patrzy na Scholandie z perspektywy wymagajacego mieszkanca, a
ja z perspektywy kogos, kto przygladal sie procesowi tworzenia, w
jakims niewielkim stopniu sam w nim uczestniczyl i widzi do czego to
zmierza i ze spokojem i wiara patrzy w przyszlosc, nie baczac zbytnio na
kompromisy, na jakie w danej chwili musimy isc, bo sa konieczne, a
jest ich na szczescie coraz mniej.
Praca Wirtualnego 'klikacza' jest dobrym przykladem do zobrazowania
tego o czym mowilem. Pan postrzega ja jako beznadziejna perspektywe i
ostatecznosc dla biednych ludzi, ktorzy przybyli do Scholandii i nie
maja zadnych znajomych ani ukladow, a ja postrzegam jako szanse...
jako cos czego nie bylo a jest, jako cos, co przedluzy nowym
Scholandczykom czas, przez jaki moga poszukiwac prawdziwej, godnej
pracy, jako cos, co jest krokiem milowym w ewolucji naszego panstwa.
Wiem, ze moj optymizm jest bardziej subiektywny, a Pana... pesymizm
obiektywny, jednak, jak powiedzialem - nie da sie wszystkiego naraz zrobic
i trzeba sie cieszyc kazdym posunieciem, ktore prowadzi do zwiekszenia
realizmu v-zycia, doskonalenia Scholandii.
Drugi aspekt tyczy sie czegos co nieladnie nazywam "sprawnoscia".
Czyli stosunkiem ilosci ludzi, ktotrzy "zapisza" sie do Scholandii, do
tych, ktorzy rzeczywiscie beda aktywni.
Nie mozna liczyc na to, ze sprawnosc bedzie dazyla do 100%. Wynika to
z istoty Internetu. Jest cala masa ludzi, ktorzy klikaja po Sieci
gdzie sie da i rejestruja tam gdzie tylko to mozliwe, czesto robia to
z kafejki, czy ze szkoly, raz w tygodniu albo rzadziej. Takich ludzi
nie sposob zachecic, na to nic nie poradzimy. Mysle jednak, ze jest
jeszcze "troche" do zrobienia na tej arenie, jestem zdania, ze przez
niefrasobliwosc tracimy pewien odsetek potencjalnych aktywnych
obywateli. Problem ten wiaze sie z gospodarka, jednak bezposrednio nie
ciazy na mnie, jako MGiP. Na tej zasadzie, to moznaby latwo udowodnic,
ze jestem odpowiedzialny za kazde niepowodzenie, jakie spotkalo
Scholandie, a mam nadzieje ze tak nie jest ;) Nie odzegnuje sie
oczywiscie od odpowiedzialnosci za rzeczy ktore robie, za bledy
odpowiadam. Tlumacze sie jednak, by subtelnie odeprzec atak Pana
redaktora na moja osobe, bo, z calym szacunkiem, ale uwazam go za przynajmniej w wiekszej
czesci za chybiony.
.......
sop> zanim nie zgromadził Pan środków na rozruch sop> jakiejś działalności, zanim się Pan nie nauczy - niestety nie sop> wiadomo skąd i gdzie - jest Pan skazany - na dość długie i sop> monotonne przyciskanie klawiszy i rolę jednego z tych obywateli, sop> którzy jak ich Pan łaskawie określił "są, ale nic ze soba nie sop> robią"... Wiem to, bo całkiem niedawno byłem jednym z nich. sop> Zawodowo żyję ze zdobywania informacji ale - Panie ministrze - do sop> dzisiaj nie wiem jak zdobyć fundusze na rozruch działalności sop> gospodarczej - nie mając zabezpieczenia na kredyt, odpowiedniego sop> prestiżu (jak go zdobyć z 200 arminami na starcie), nie znając sop> ludzi, którzy żyrowaliby pożyczkę, ani całych sop> tajmniczych misteriów z wykupowaniem licencji, budowaniem sop> infrastruktury i wreszcie zakupem działki.
Mysle ze dzialy informacyjne na stronie glownej udzialaja
wyczerpujacej odpowiedzi na Pana watpliwosci. Jesli nie, ja moge to
zrobic, moze nawet tu, na liscie, moze sa jeszcze jacys
niezorientowani ludzie.
Co do kredytow, to chyba Prezes NBS wyjasnil Panu wszystko. Pozyczke
mozna zaciagnac stosunkowo latwo.
sop> Ubolewając, że "Eldorado się skończyło" wlaśnie powyższe sop> miałem na myśli.
A ja nie ubolewam, bo dostawalem juz prywatnie sygnaly, ze nie oplaca
sie posiadac wlasnej firmy i starac sie, jak mozna "za nic" zarabiac
ponad 70ar / tydzien.
V-zycie nie moze byc za proste, to rowniez nie gra komputerowa, ktorej mozna
sie nauczyc na pamiec lub dojsc do perfekcji. Nie mozna o tym
zapominac, dazymy w zyciu realnym, zeby bylo nam lzej, ale tam nie
mamy wplywu na rzeczywistosc. Na v-rzeczywistosc mamy wplyw, dlatego
niebezpieczne moze byc dazenie do zbytniego ulatwiania... Nie znaczy
to oczywiscie ze zamierzam komus podkladac klody pod nogi, prosze mnie
zle nie zrozumiec :-)
-- pozdrawiam, jakub jumper Lamperski mailto:jumper19_usunto_at_o2.pl MGiP ------------ www.PASIBRZUCH.w.pl - najesz sie do syta www.leenx.prv.pl - linki ktorych szukasz ---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>---<>--- .Received on Sat 14 Feb 2004 - 04:01:05 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET