Od razu muszę powiedzieć, że źle mnie pan zrozumiał. Poprzedni list nie obraził mnie w żadnym stopniu i podejrzewam, że nikogo nie obraził. Chodziło mi tylko o to, że JEŻELIBY któryś z listów mnie obraził, to chciałem dowiedzieć się jakie mam prawa do ewentualnego skararżenia Królewskiego Sądu.
Co do wypowiedzi poniższej, to chyba każdy może mieć swoje zdanie odnośnie pracy organu państwa. Ja przedstawiłem swoje zdanie. Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony.
Dziękuję za obszerne wyjaśnienia
Z poważaniem
Piotr Ligocki
> Łaskawy Panie.
> Proszę najpierw powiedzieć co i w jaki sposób Pana uraziło. Bo list
Prezesa KSS czytałem tak z 10 razy i nie znalazłem tam nic obraźliwego. Może
mamy inną wrażliwość, może ja jestem gruboskórny, a Pan nie... Proszę zatem
o wytłumaczenie - jeśli łaska.
> Rzecz druga - Sądu Królewskiego skarżyć się nie da. Może Pan natomiast
oskarżyć każdego z Sędziów z osobna lub razem jeśli uważa Pan, że w czymś
Panu uchybili naruszając literę prawa (ale wówczas proszę podać który
konkretnie przepis prawa naruszyli i czym to dla Pana skutkuje). Konstytucja
takiej możliwości wprawdzie nie przewiduję, ale - jak sądzę - Jego Królewska
Mość - znalazłby chwilę czasu, aby przyjąć na Siebie rolę arbitra.
> I trzecia sprawa - z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że uwagi o
"rozpanoszeniu" Sądu biorą się z tego, że zaczął on konsekwentnie strzec i
realizować prawo uchwalone przecież nie przez wzmiankowany Sąd, ale
parlament. A wątpliwości, które z tego powodu powstają są spowodowane
jedynie tym, że prawa tego jeszcze jest za mało, brakuje do niego
rozstrzygnięć wykonawczych a każda decyzja stanowi precedens w jego
stosowaniu.
> Pozwolę też sobie zauważyć, że starożytni mawiali "Dura lex, sed lex" to w
dowolnym tłumaczeniu znaczy - "Twarde prawe, lecz prawo". Znaczyło to nie
tylko ustykiwanie nad jakością prawa lub jego niedoskonałością, ale
generalnie - wyższość nawet niedoskonałego prawa nad bezprawiem. Ludzkość
nie miała bowiem prawa w jednym okresie swojego istnienia - wspólnoty
plemiennej. Wówczas jednak nie potrzeba było ministrów, premierów,
urzędników a jedynie przywódcy stada, który zdobywał to miano siłą. A te
wszystkie przywileje jakie daje dzisiaj prawo: wolność gospodarczą, słowa,
politytczną zapewnia prawo, na którego straży stoi "rozpanoszony" Sąd. A
skoro uważa Pan, że Sąd się rozpanoszył to proszę o odjęcie mu licznych
(nazbyt) kompetencji i powołanie do życia organu, który zacznie nadzorować
stanowione(nazbyt często paprane przez Parlament) prawo. Niech porządku
pilnuje wirtualna policja i niechaj ona oskarża przed Sądem (dziś sędziowie
muszą sami prowadzić dochodzenia), Trybunał
> Konstytucyjny (niechaj zamiast sędziów orzeka o zgodności ustaw z
Konstytucją) i parę innych. A zacząłbym od znalezienia dla urzędów prawnika,
który wyłożyłby im podstawy prawa (niechby tylko).
> Wybaczy Pan za nazbyt dużą wypowiedź, ale chciałem odpowiedzieć w miarę
jasno na Pana wątpliwości. I nie zamierzam wdawać się w polemikę.
>
> Przemysław Sarosiek
> Sędzia Sądu Królewskiego
>
>
>
>
>
> Yahoo! Groups Links
>
>
>
>
>
Received on Thu 12 Feb 2004 - 07:51:42 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:36 CET