Jest kilka przykładów miast które radzą sobie z tym bardzo dobrze, a kwoty na
ich kontach powiększają się dość szybko, sprzedaż parcel to raczej nie wielki
dochód miasta (dużo większy jest z podatków płaconych przez firmy
zarejestrowane na jego terenie)
Co do "kapuchy" zgarnianej przez Państwo prosze zwrócić uwagi iż to z budżetu
Państwowego realizowane są wypłaty pensji dla wszystkich urzędników (także
burmistrzów i prefektów). Takrze podzial podatków jest sprawiedliwy, Państwo
otrzymuje 50% dochodu z nich a drugie 50% wędruje do budżetu prowincji,
często dzieląc sie jeszcze na pół, nie widze potrzeby aby ograniczać dochody
Państwa, nie mówiąc już o tym że budżet nie byl by w stanie wytrzymać
mniejszego dochodu z podatku, juz i tak wielokrotnie zabierano mu źrodla
dochodu (najpierw 100% podatku szlo do budżetu, sprzedawano prace i inne
produkty w SSS, jakiś rok temu podatek wynosił 15%)
przyzna chyba mi Pan racje że Państwo musi z czegoś życ?? Coraz więcej
pieniędzy trafia do obywateli oraz prowincji ale zbyt gwaltowna redukcja
mogła by zniszczyć to co budujemy już od pzreszło roku, czyli wolny rynek
pozostający w dobrej kondycji.
pozdrawiam
nadin
> Witam.
> Moze juz czas sie zastanowić nad faktycznymi zarobkami miast i ich nowymi
> wydatkami na budowę. Dlaczego miasto ma dostawać ze sprzedazy parceli,
> podatków ziemskich tylko 25% wartosci a państwo aż 50%. Czy nie powinno
> byc to wkońcu na odwrót......państwo garnie kapuche, a potem każe budowac
> miastu budynki....tylko za co????
>
> pozdrawiam
> Patryk SEGA Szmidt
>
--
Nadin de Belli
Received on Tue 27 Jan 2004 - 08:26:55 CET