Nadin de Belli
> ....czekam na, nie wiem jakie i nie wiem jak długio, pozwolenie na
> zatrudnienie pana Artura na stanowisko dyrektora kina i filharmonii.
> Niestety mimo rozmów na ten temat z Premierem i Królem oraz obietnic o jak
> najszybsze załatwienie sprawy (obaj muszą wydać jakieś zezwolenie- nie wiem
> dokładnie o co chodzi)- o zatrudnieiu ni widu ni słychu. > hawa
>
>
> Zadnego pozwolenia nie potrzeba. Pani jest ministrem. Jest tylko kwestia
> placenia. zasada jest prosta: Nie bedzie pensji, poki zatrudniony czegos na
> poczatek nie zrobi. Wtedy Pani zglasza to premierowi lub krolowi, a oni
> (jeden albo drugi) wpisuja osobe na liste plac. Ta zasada obowiazuje w
> państwie od kiedy rzadzi nim nowy rzad (1. marca) kiedy to przekonalismy
> sie, że czesc prefektow i ministrow brala pensje za nic. Tego chcemty
> uniknąć. Natomiast pozwolenia na prace nikt w Scholandii nie potrzebuje.
> Dziwne, że Pani nie spytala o to Premiera lub Krola, tylko sieje w ten
> sposob niepotrzebny zamęt i czyni nowych obywateli niepewnymi. I Krol, i
> premier zapytani, powiedzieliby Pani to samo. Czy Pani po prostu nie chce
> w ten sposob przykryc biernosci Dyrektora? Dal sie poznac jako zlotousty,
> niezwykle uprzejmy czlowiek, ktory jednak jak dotad tylko obiecywal.
> Dziwne, ze minister Kultury (zatrudniajacy przeciez, jak kazdy minister
> swoich pracownikow) nie wie po miesiacu pracy na stanowisku, ze będąc
> odpowiedzialny za resort moze zatrudnic kogo chce. tylko z placeniem jest
> tak, jak napisalem: Jest pierwsze dzielo - jest wyplata. nie ma nic - nie
> ma kasy. I to jest zasada dobra! Nawet Niemcy na "wisienkach" mowia do
> naszych studentow: "Ohnne Arbeit keine "pieniadze"!
> AB, Spectator
>
-- jurasReceived on Tue 27 May 2003 - 04:13:50 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:34 CET