Bez obaw! U nas sie nikomu nic nie dostaje w ogóle, jesli juz o moderację
chodzi. Nie liczę tu ludzi, ktorzy najnormalniej w świecie łamią
Konstytucję, co którzej przestrzegania zobowiązali się na wejściu do państwa
(w sdamym chocby formularzu, gdzie zlożyli podpis). A to, ze ministrowie
nasi dyskutuja i krytykuja swoich krytyków, to chyba im także wolno? Więc
porownanie tak źle nie wychodzi!
Teraz, panie Zieliński, gratuluję poczucia humoru: Moderacja jest bardzo
śmieszna, ha, ha, ha. A co do "ponurości" to gratuluję jeszcze językowego
neologizmu, czy może był niezamierzony? U nas w Polsce to nazywa się
"ponuractwo".
AB, Spectator
Received on Fri 23 May 2003 - 07:17:37 CEST