>Tyle złego,że w Scholandii nie chcemy martwych dusz, [...] Nie będzie
figurantów, martwych >dusz, pustych nazwisk na li¶cie obywateli, których już
się trochę nazbierało, ale
>niedługo znikn±. [...] Dla nas licz± się ludzie aktywni.
>baron Sergiej Kanikov
>marszałek Parlamentu Królestwa Scholandii
To mi sie kojarzy jako zywo z czasami jakze nieodleglymi, a juz zapomianymi, kiedu w Polsce Ludowej obowiazywal przymus pracy. Wtedy, pamietam, nie jakis minister, ale sam towarzysz Wieslaw grzmial z trybuny, ze nie chcemy tu niebieskich ptakow i bumelantow, co to uchylaja sie od pracy. System polityczny sie w Polsce zmienil, ale jak widac ten poprzedni zapuscil gleboko korzenie i teraz odżywa w wirtualnej wersji. Prosze mi uwierzyc, szanowny panie marszalku, ministrze i baronie w jednej osobie - aktywnosc nie wynika z tego, ze ktos MUSI raz na tydzien odwiedzic strone i wykonac kilka malo rozwijajacych czynnosci. Wynika z faktu, ze chce sie z kims wspolpracowac, bo to sprawia przyjemnosc, z tej wspolpracy cos wynika i co w jakis sposob ubogaca. Z przymusu cotygodniowych odwiedzin nie wynika nic i chyba faktycznie wkrotce zostanie was kilkanascie "aktywnych" nazwisk, a inni beda was omijac szerokim lukiem.
Cocacolatl
http://www.cstocks.prv.pl Gielda (ciagle jeszcze w starej szacie)
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:34 CET