Rząd przejął administracje nad tą lista, właśnie po to, aby zakończyć samowolne praktyki dotychczasowego administratora, pani Hasse, która zaczęła ograniczać prawa uczestników listy bez wyroku sądowego ani nakazu administracyjnego demokratycznie wybranych władz. Robila to tylko dlatego, że dana osoba w innym miejscu spierała się z nią - Zatem wykorzystała listę dyskusyjną Scholandii jako narzędzie własnych interesów. Na innym miejscu zresztą groziła, że zamknie usta osobom innych pogladów na listach, ktorymi administruje. Pani Hasse zresztą już to uczyniła w przypadku listy Trybuny, którą stopniowo przejęła na prywatną własnoiść bez zgody jej współzałożycieli. Proszę osądzić, co jest dla państwa bardziej niebezpieczne: lista w rękach demokratycznie wybranego rządu czy samowolnie decydującego o cenzurze urzędnika. z góry jednak zapowiadam, ze nie mam ani ja, ani Króleswki Rząd intencji zachowania na stałe kontroli nad lista Scholandii, uważamy, ze decentralizacja jest właściwą drogą dla ochrony demokracji. W czasie nie przekraczającym dni 14, więc po uspokojeniu się sytuacji, Rząd przekaże administrację listą wybranej osobie powszechnego zaufania, nie będącą czlonkiem rzadu ani administracji królewskiej, ani tez żadnej z partii politycznych.
Własnie dlatego
> administratorem
> zazwyczaj jest osoba bezstronna i doswiadczona, bo gwarantuje to
zwyczajnym
> mieszkańcom demokratyczne, uczciwe wybory przywódców czy
parlamentarzystów.
> Administrator nigdy nie powinien pełnić żadnych funkcji w państwach, które
> administruje.
> Tak własnie było w Scholandii. Był król, był premier a ja, jako
> administrator, czuwalam
> tylko nad bezpieczeństwem listy i nad przestrzeganiem prawa.
> Wyobrazcie sobie, że Wasz premier ma władze administratora na liscie -
> nie macie
> wtedy żadnej możliwosci protestu czy obrony przed ewentualnymi nadużyciami
> prawa
> ze strony władzy. Nie możecie pozwolić sobie nawet na krytykę, bo taki
> premier może Was
> po prostu zablokować.
Na tę kwestię już odpowiedziałem powyżej - nie bedzie rząd administrował
listą Scholandii, a tylko musiał ją przejąć, bo sytuacja tego wymagała.
Przez cały okres istnienia naszego Królestwa ani nasz Rząd, ani poprzedni
Rząd Tymczasowy barona Kędziory (ani Król, o ile mi wiadomo) ani razu nie
interweniowali ani nie zlecali interwencji w związku z wypowiedziami na
liście, co p. Hasse chyba potwierdzi?
> Dopóki ja jestem ownerem, nie ma możliwosci sięgnięcia po władzę
obsolutna
> i zawsze jest możliwosć dopilnowania, by zachowane zostały zasady
> demokracji.
Na nowej liście nie jest Pani ownerem, stara lista, nie jest lista
Scholandii, tylko prywatną listą pani Hasse. Jak zaś ona pojmuje
demokjrację, wszyscy zauważyli na przypadku p. Morfeusza, ktoremu Pani Hasse
zamknęła usta bez niczyjego polecenia ani pytania kogokolwiek o zdanie.
Nic jednak na siłę się
> nie robi. Po pół roku rozkwitu Sarmacji mamy okazję ogladać jej upadek.
> Gospodarka już
> nie działa, sejm jest bezwładny i bez mocy ustawodawczej - dlatego własnie
> że władca Scholandii jest administratorem. Nie ma tam szans na decydowanie
o
> czymkolwiek przez społecznosć listy. Jesli chcecie mieć taki kraj - to
> możecie przejsć sobie na listę premiera.
> Dla mnie to tylko mniej pracy, bo administruję kilkoma listami. W tym
akurat
> się specjalizuję.
> Jak mieliscie okazję się przekonać, tylko raz zmuszona byłam do nałożenia
> moderacji na
> jednego z mieszkańców Scholandii (Morfeusza), który zachował się po
chamsku
> i istniała
> możliwosć, że tak samo zachowa się na liscie Scholandii. To jest własnie
> rola administratora.
> Pamiętajcie, że kazdy z was ma prawo żadać od administratora ukrocenia
działań tych
> władców, którym
> woda sodowa uderza do głowy.
Każdy może żądać ukrócenia każdych praktyk przed Sądem, a najlepiej na
drodze wyborów. Na tym polega właśnie różnica: W Scholandii są wolne wybory,
co 4 miesiące. Ja reprezenutję Rząd, wyrany w takich właśnie wolnych
wyborach, przez Was, Scholandczycy. Pani Hasse reprezentuje tylko siebie i
jest zbuntowanym urzędnikiem. Mianowano ją kiedyś na funkcję administratora
listy, teraz tę noominację cofnięto - i były po temu powody. Ot i wszystko.
Pani Hasse może oczywiście odwołać się do Sądu, jesteśmy w wolnym kraju.
Niemniej nawet w przypadku odwołania powinna respektować prawo i jako
odwołany urzędnik nie mącić przeciw prawowitym, mającym demokratyczną
legitymację władzom, usiłujac żądać od obywateli wypowiedzi na temat
wyborów, czyli zwołując referendum. Referendum w Scholandii może zwołać
Parlament, a nie zdymisjonowany urzędnik. Na liście pani Hasse nie będą
pojawialy się zadne ogłoszenia ani akty prawne Scholandii, kto więc tu
pozostanie, bedzie sobie mógl porozmawiać, ale nic z tego dla jego życia w
naszym kraju nie wyniknie. Każdy w Scholandii może sobie zresztą założyć
nową listę i rozmawiać, o czym chce. Nie bedzie ona jednak listą oficjalną.
Instrumentów zaś do przeprowadzenia czegokolwiek poza manipulowaną przez
siebie ankieta Pani Hasse nie posiada, dostępu do Strony Scholandii nie ma,
nigdy nie miala i nie uzyska, więc jej ewentualne ankiety nie mają nie tylko
mocy prawnej, ale nawet jakiejkolwiek gwarancji obiektywizmu. zresztą
utrządzala już takie szopki: Pytała na przyklad czytelników Trybuny, czyli
przypadkowych ludzi, czy chcą detronizacji króla Dreamlandu, ktorego akurat
ona nie lubi albo zabójstwa (tak, zabójstwa!) Prezydenta WKRP. Niech więc
pyta kogo chce, i o co chce.
Pani hasse pozostaje obywatelem naszego kraju, może więc spokojnie założyć w
nim partię, a nawet wygrać wybory, jeśli znajdzie chętnych ,którzy ją poprą.
Jeśli więc ktoś chce mieć domek-fotografię (z okienkami), grafikę z
Settlersów III z ładnymi ludzikami, mapę kraju w postaci plamy i listę
zdominowaną przez Panią Hasse, wyrzucającą kogo chce i za nic mającą
demokrację, niech spieszy pod jej sztandary: Sztandary Urbana i
pornograficznych montaży, sztandary oszustwa i fałszowania cudzych listów
(patrz fałszywka listu Morfeusza na liście Trybuny), sztandarów nieustannego
wywoływania skandali wokól jednej osoby (pani Hasse oczywiście) i wreszcie
oszczerstwa (jak te, ktorymi obrzuca ona od miesięcy cale władze Sarmacji,
ktorej także nienawidzi).
Przypominam wszystkim ewentualnym chętnym, że pani Hasse została usunieta z
wielu już panstw wirtualnych oraz ich list, przegrała całą serię procesów
oraz cieszy się złą sławą w najważniejszych panstwach wirtualnych
(Dreamlandd, Sarmacja, Baridas), a wszystkich swoich przyjaciół i
współpracowników cynicznie wykorzystywała po czym obrzucała wiadrem pomyj.
jeśli chcecuie to zaryzykować - droga wolna. Scholandia zaś została właśnie
oczyszczona z tego niebezpieczeństwa
premier
Nadin de Belli
Received on Mon 17 Mar 2003 - 09:12:06 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:34 CET