Nie mam bladego pojęcia, drogi Książę, skąd pochodzi powyższy cytat i niespecjalnie mnie to interesuje. Podejrzewam, że ze stron lub gazet Leblandii, tak? Cóż, gratuluję zacięcia historycznego, by przeglądać te relikty przeszłości. Ja nie zaglądam tam od bardzo dawna... Jakoś nie miewam powodów. Obawiam się, że jest zresztą Książę jednym z niewielu dziś czytelników stron Leblandii.
Dziwi się Książę, że nie krytykuję Leblandii. W swych szczęśliwszych i młodszych latach nakrytykowałem się Leblandii za dwóch :-) Nie mam zaś w zwyczaju urąganiu nagrobnym płytom mych przeciwników. Ze szczerym rozbawieniem śledzę, jak bez najmniejszego wysiłku Leblandia wciąż jest w stanie poruszać serca i umysły głów tak bardzo potężniejszych od siebie mocarstw. Na mnie to przestało działać lata już temu. I cóż z tego, że piszą, że są największym państwem wirtualnym w Polsce albo że sugerują jakoby Dreamland generował martwe dusze? Mało to głupot czyta się w Internecie? Doprawdy szkoda mi bitów na krytyki, które sprowadzają się do mówienia oczywistości dwojgu ludzi (ponoć w Leblandii są trzy osoby, ja tej trzeciej chyba nie znam), którzy nic sobie z tego mówienia nie robią. Jeśli ludzie nawet dziś mają pociąg do czynienia sobie z Cesarstwa poważnego partnera do dyskusji, to zaiste możemy to nazwać unikalnym fenomenem Leblandii.
> --
> Morfeusz I Lucjusz Tyler
> Wielki Ksiaze Solardii
> www.solardia.ush.pl
>
> Morfeush I Luciiush Tyler
> Vielki Ryhteneii Solard'i
> www.solardia.ush.pl
Pozdrawiam,
(-) Paweł, R.
Received on Sat 10 Dec 2005 - 11:32:02 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:38 CET