PAŁAC RADY
W EKORRE,
dn. 1 września 2005 roku
OD:
Książę Edward Krieg
Premier Rządu Królewskiego
Królestwa Dreamlandu
DO:
Ich Ekscelencje
Członkowie Forum Polskich Mikronacji
DO WIADOMOŚCI:
Subskrybenci Listy Dyskusyjnej Królestwa Dreamlandu
Wasze Królewskie Mości!
Wasze Książęce Mości!
Szanowni Panowie Prezydentowie!
Ekscelencje!
W sprawach ostatnich wydarzeń przychodzi mi wypowiadać się po raz pierwszy. Do tej pory uważałem za wystarczające, gdy w imieniu Królestwa Dreamlandu oświadczenia składał Minister Spraw Zagranicznych JE Ari-Quekka wicehrabia Vertonen. Dziś jednak uważam, że pewne kwestie powinienem wytłumaczyć osobiście.
Na wstępie dziękuję Sojuszniczemu Królestwu Scholandii na okazywane nam wsparcie. Po raz kolejny udowadnia to, że Sojusz Dreamlandzko-Scholandzki jest organizacją zdolną wypracować wspólne stanowisko i wskutek tego mówiącą jednym głosem, głosem na międzynarodowej scenie politycznej bardzo silnym. Nie byłoby tego, gdyby nie wola współpracy wykazywana zarówno przez obu Monarchów, jak i Rządy.
Przechodząc jednak do meritum: przede wszystkim, odnosząc się do
istoty sporu pomiędzy Dreamlandem a Wandystanem - przejście Pawła
Mariusza Milewskiego do Królestwa nie było w żadnym razie wynikiem
jakiejkolwiek strategii politycznej Rządu Jego Królewskiej Mości.
Wyprowadzka była autonomiczną decyzją Pana Milewskiego i jako taką ją
traktujemy. Wandystan może czuć się urażony, że do Dreamlandu
postanowił przejść jeden z jego ważniejszych obywateli; z drugiej
strony zarzucanie dreamlandzkim władzom złych intencji jest w
najlepszym razie nadużyciem. Szanowni Członkowie Forum Polskich
Mikronacji, Jego Ekscelencja Mandragor Piotr Krupiński stwierdził, że
podczas spotkania w Łodzi JKM i ja składaliśmy ówczesnemu wandejskiemu
ambasadorowi w Ekorre propozycje dotyczące jego przejścia do
Dreamlandu i późniejszego objęcia funkcji Rektora Uniwersytetu
Królewskiego. Spotkanie to odbyło się 26 sierpnia, ze względu na
ograniczenia czasowe obecność Jego Królewskiej Mości była zresztą
czysto kurtuazyjna i ograniczyła się do około 20 minut. Podczas tego
spotkania nikt nie składał JE Milewskiemu ŻADNYCH propozycji
dotyczących jego przejścia do Dreamlandu. Spotkanie dotyczyło spraw
prywatnych. Ubolewam, że JE Piotr Krupiński pozwala sobie w tym
Szacownym Gronie mijać się z prawdą - liczę, że nie jest to zła wola,
ale niedoinformowanie. Powtórzę raz jeszcze: przejście Pana
Milewskiego do Dreamlandu było konsekwencją wyboru przez niego jego
własnej drogi. Do tego miał prawo On, do tego mamy prawo zarówno ja,
jak i JE Krupiński. W całym tym zamieszaniu Dreamland zyskał jeszcze
jednego obywatela - Sarmatę, Łukasza Deca. Trudno nam chyba zarzucać,
że i w Jego wypadku zaaranżowaliśmy spotkanie w świecie rzeczywistym,
by go w ciągu kilkunastu godzin zbałamucić i wszczepić mu niechęć do
swojego państwa.
Wasze Ekscelencje Członkowie Forum Polskich Mikronacji, takich
decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Pan Paweł M. Milewski od
jakiegoś czasu wspominał w rozmowach z Dreamlandczykami, że waha się
czy nie opuścić Wandystanu. Traktowaliśmy te słowa tak, jak w naszym
rozumieniu traktować je powinniśmy - wahanie Jego Ekscelencji
Ambasadora nie było problemem Rządu Jego Królewskiej Mości, a było
problemem prywatnym Jego Ekscelencji. Tak jak prywatną decyzją było
opuszczenie granic Wandystanu i osiedlenie się w Dreamlandzie.
Powtarzane wciąż publicznie tezy o dreamlandzkiej agresji uważamy za
wynik chęci niektórych członków Władz Mandragoratu Wandystanu do
dalszego psucia stosunków dyplomatycznych z Królestwem Dreamlandu.
Dodam jeszcze, że nie znam powodów, dla których Pan Paweł M. Milewski podczas swej obecności w Łodzi nie zaaranżował spotkania z JE Mandragorem Jutrzenki Piotrem Krupińskim. Podejrzewam, że w grę wchodzą tu jakieś osobiste animozje. Nie wiem i w tą materię również nie wnikam - daremnie czynić z tego rodzaju spraw, prywatnych!, przedmiot dyskusji na Forum Polskich Mikronacji.
Informuję jednocześnie Wasze Ekscelencje Członków Forum Polskich Mikronacji, że Minister Spraw Zagranicznych Królestwa Dreamlandu poprzez ambasadora JKM Króla Dreamlandu w Genosse-Wanda-Stadt Łukasza barona Wakowskiego przyjął notę sygnowaną przez Komisarza Ludowego ds. Zagranicznych JE Salwadora Salwadori. Jego Ekscelencja żąda w niej przeprosin za "poczynione szkody w suwerennych strukturach władzy Państwa Wandyjskiego". Niestety - mimo, że nie jest intencją Rządu Jego Królewskiej Mości Króla Dreamlandu doprowadzanie do dalszego pogłębiania konfliktu a jego łagodzenie - w świetle powyższych moich wyjaśnień jasne staje się, że Królestwo Dreamlandu nie będzie przepraszać za coś, co nie jest winą ani Jego Obywateli, ani jego władz, ani nie jest wynikiem prowadzonej przezeń polityki. Liczę, że Władze Mandragoratu Wandystanu zrozumieją nasze stanowisko.
Z satysfakcją odnosimy się natomiast do wyniku wczorajszej rozmowy pomiędzy Jego Ekscelencją Kanclerzem i Ministrem Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji Robertem Januszem Czekańskim a Ministrem Spraw Zagranicznych Królestwa Dreamlandu Arim-Quekka Vertonenem. Rozmowa ta udowodniła, że w obu państwach istnieje wola normalizacji, bardzo napiętych ostatnio, dreamlandzko-sarmackich stosunków wzajemnych. Dodać już mogę tutaj półprywatnie jedynie to, że z pewną frustracją widzę, jak wielką rolę we wszystkich ostatnio oglądanych przez Wasze Ekscelencje spięciach dyplomatycznych odgrywają nieporozumienia. Gdyby nie one, żadnych konfliktów by tu nie było. Ani ja, ani mój Rząd, nie są ani antysarmackie, ani antywandejskie. Nie pozwolimy jednak na jakiekolwiek agresywne działania i wypowiedzi kierowane pod adresem naszym i Dreamlandzkich Obywateli. Wierzę, że jeśli chodzi o JE Kanclerza Sarmacji ten etap mamy już za sobą, wierzę również, że uda się wyjaśnić wszelkie nieporozumienia z Władzami Mandragoratu Wandystanu. Z gorzkim zadziwieniem przyglądam się wypowiedziom w rodzaju tej, w której bardzo szanowany przeze mnie obywatel Księstwa Sarmacji, były ambasador sarmacki w Ekorre, diuk Piotr Kościński, twierdzi, że Dreamland "nie lubi Sarmatów" - i za przykład podaje Króla Seniora JKW TomBonda oraz mnie. "Ja z przyjemnością lubiłbym Dreamland, gdyby Dreamland dał się lubić" - konkluduje JE Kościński. Wczoraj jeszcze stwierdziłem w jednej z rozmów, że gdyby zamienić miejscami nazwy "Dreamland" i "Sarmacja", pod większością tej wypowiedzi mógłbym się podpisać. Tutaj także jest jakieś ogromne nieporozumienie. Nieporozumienia mają jednak na szczęście to do siebie, że dają się wyjaśniać. Mam nadzieję, że to się uda.
Dopóki nie zostaną wyczerpane wszystkie środki konwencjonalnej dyplomacji, Królestwo Dreamlandu nie będzie korzystało ani z mediacji państw trzecich, ani arbitrażu. Wierzymy, że konflikt ten uda się rozwiązać bez angażowania autorytetu państw postronnych. Dziękujemy jednak za wszystkie składane przez Wasze Ekscelencje propozycje, jako wyraz Ekscelencji troski o pokój i stabilizację wśród Polskich Mikronacji.
Z poważaniem
książę Edward Krieg
Premier Rządu Królewskiego Dreamlandu
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:38 CET