Mikronacja i Micronation

From: Piotr Koscinski <p.koscinski_usunto_at_rp.pl>
Date: Mon, 29 Mar 2004 19:13:47 +0200


Od: Kanclerz i MSZ Ksiestwa Sarmacji
Do: Ekscelencje Uczestnicy FPM

Przygladam sie dyskusji nt. Traktatu Brunlandzkiego i naszla mnie pewna refleksja. Otoz, mialem przyjemnosc byc obecnym na forach anglojezycznych v-panstw (np. SpUM), gdzie powszechnie stosuje sie okreslenie "micronation", natomiast praktycznie nie stosuje sie okreslenia v-panstwo ("virtual state"?). Sa wiec takie "micronations", ktore twierdza, iz - choc funkcjonuja w przestrzeni wirtualnej - to sa "odrebnymi organizmami panstwowymi". I nawet usiluja pukac do ONZ i innych organizacji swiata realnego. Sa tez
"micronations" funkcjonujace na zasadzie "ogloszenia niepodleglosci
swojej sypialni", mieszkania czy farmy. Tak, jest takich kilka. A moze nawet wiecej.
I takie "micronations" naprawde mozna nazwac mikronacjami - nawet, jesli mozemy sie z tego "pukania do ONZ" posmiac. Wszelkie inne "micronations" sa - wirtualnymi panstwami, bedacymi rodzajem "gry" czy moze nawet "zabawy". I ja wsrod polskich
"micronations" widze wylacznie takie wirtualne panstwa. A moze sie myle?
Moze sa wsrod naszych v-panstw takie organizmy panstwowe, ktore chca byc autentycznie suwerennymi panstwami? Chca, by ich obywatele, choc jeszcze czasowo pozostajac obywatelami RP (czy innych panstw realnych), w rzeczywistosci byli "bardziej" ich obywatelami? Jesli tak - to bardzo przepraszam. I zycze powodzenia w "pukaniu do ONZ". Skoro tak, trudno mowic o "czystosci" mikronacji. Takze anglojezyczne (niemieckojezyczne, francuskojezyczne i inne) micronations sa NIEBYWALE zroznicowane. I w tym lezy ich (i nasza) sila! Ktos chce pelnic tytularna funkcje nie robiac praktycznie nic - prosze bardzo, znajdzie takie v-panstwo (takze polskojezyczne...). Ktos chce byc prezydentem - niech zaklada nowe, trudzac sie nad pozyskaniem obywateli. Ktos chce dzialac w polityce - niech znajdzie v-panstwo z burzliwym zyciem politycznym. Ktos chce zaangazowac sie w wirtualna gospodarke - tez ma taka szanse. Na tym polega urok v-panstw! Wirtualny swiat - to swiat wolnosci. Owszem, zgadzam sie, niezbedne jest trzymanie sie jakichs zasad minimum. Za v-panstwo wypada uznac te organizmy, ktore co najmniej maja jakas strukture panstwowa, jakichs obywateli (choc z 10-15), jakies strony www, jakas grupe dyskusyjna... To jest podstawa, a nie ustalanie czy mikronacja powinna miec strony www statyczne czy tez nie. I czy moze - czy tez nie - miec v-gospodarke. Rozumiem, ze ktos mogl Traktat Brunlandzki wymyslec. Czytalem juz rozne traktaty. Dziwie sie tylko, ze ktokolwiek ten traktat podpisal - poza jego autorem.

Pozdrowienia,
Diuk Piotr Koscinski
Kanclerz i MSZ
Ksiestwa Sarmacji Received on Mon 29 Mar 2004 - 09:15:42 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:38 CET