Przygladam sie dyskusji nt. Traktatu Brunlandzkiego i naszla mnie pewna
refleksja. Otoz, mialem przyjemnosc byc obecnym na forach
anglojezycznych v-panstw (np. SpUM), gdzie powszechnie stosuje sie
okreslenie "micronation", natomiast praktycznie nie stosuje sie
okreslenia v-panstwo ("virtual state"?).
Sa wiec takie "micronations", ktore twierdza, iz - choc funkcjonuja w
przestrzeni wirtualnej - to sa "odrebnymi organizmami panstwowymi". I
nawet usiluja pukac do ONZ i innych organizacji swiata realnego. Sa tez
"micronations" funkcjonujace na zasadzie "ogloszenia niepodleglosci
swojej sypialni", mieszkania czy farmy. Tak, jest takich kilka. A moze
nawet wiecej.
I takie "micronations" naprawde mozna nazwac mikronacjami - nawet, jesli
mozemy sie z tego "pukania do ONZ" posmiac.
Wszelkie inne "micronations" sa - wirtualnymi panstwami, bedacymi
rodzajem "gry" czy moze nawet "zabawy". I ja wsrod polskich
"micronations" widze wylacznie takie wirtualne panstwa. A moze sie myle?
Moze sa wsrod naszych v-panstw takie organizmy panstwowe, ktore chca byc
autentycznie suwerennymi panstwami? Chca, by ich obywatele, choc jeszcze
czasowo pozostajac obywatelami RP (czy innych panstw realnych), w
rzeczywistosci byli "bardziej" ich obywatelami? Jesli tak - to bardzo
przepraszam. I zycze powodzenia w "pukaniu do ONZ".
Skoro tak, trudno mowic o "czystosci" mikronacji. Takze anglojezyczne
(niemieckojezyczne, francuskojezyczne i inne) micronations sa NIEBYWALE
zroznicowane. I w tym lezy ich (i nasza) sila! Ktos chce pelnic
tytularna funkcje nie robiac praktycznie nic - prosze bardzo, znajdzie
takie v-panstwo (takze polskojezyczne...). Ktos chce byc prezydentem -
niech zaklada nowe, trudzac sie nad pozyskaniem obywateli. Ktos chce
dzialac w polityce - niech znajdzie v-panstwo z burzliwym zyciem
politycznym. Ktos chce zaangazowac sie w wirtualna gospodarke - tez ma
taka szanse. Na tym polega urok v-panstw!
Wirtualny swiat - to swiat wolnosci. Owszem, zgadzam sie, niezbedne jest
trzymanie sie jakichs zasad minimum. Za v-panstwo wypada uznac te
organizmy, ktore co najmniej maja jakas strukture panstwowa, jakichs
obywateli (choc z 10-15), jakies strony www, jakas grupe dyskusyjna...
To jest podstawa, a nie ustalanie czy mikronacja powinna miec strony www
statyczne czy tez nie. I czy moze - czy tez nie - miec v-gospodarke.
Rozumiem, ze ktos mogl Traktat Brunlandzki wymyslec. Czytalem juz rozne
traktaty. Dziwie sie tylko, ze ktokolwiek ten traktat podpisal - poza
jego autorem.
Pozdrowienia,
Diuk Piotr Koscinski
Kanclerz i MSZ
Ksiestwa Sarmacji
Received on Mon 29 Mar 2004 - 09:15:42 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:38 CET