> Po pierwsze - niechciałbym być opatrznie zrozumiany, ale w praktyce
> międzynarodowej suwerenne państwa związane są tylko tym, na co wyrażą
zgodę.
> Nie ma żadnej możliwości narzucania w zgodzie z prawem międzynarodowym
> jakiemukolwiek państwu, z wyłączeniem sytuacji w których mamy do czynienia
z
> agresorem
Nie rozumiem, co to moze miec do rzeczy. Ksiestwo Brugii wydalo konwencje,
ja im zwrocilem uwage, ze stawianie innych w sytuacji "podpisuj albo nie",
bez prawa wgladu w tresc tejze konwencji, jest troche nie na miejscu.
> Po drugie - obawiam się, że ze strony organizacji teutońskiej taka
> wypowiedź jest nadużyciem i czytaniem listu w złej wierze, nie mówiąc już
o
> naruszeniu form jakie należy stosować w debacie dyplomatycznej.
Przeczytalem w bardzo dobrej wieze, gdyz w przeciwienstwie do niektorych,
uwazam ta inicjatywa za cenna i potrzebna. Zwrocilem tylko uwage na pewne
niedociagniecia. A co do formy.
Wielmozny panie, z powodu tego, iz chcialbym zabrac glos w tejze dyskusyji,
wdzieczny bylbym wielce, gdyby forma wypowiedzi zrozumiala i nie obrazliwa
bedaca, nie podlegala dyskusyji, albowiem wielce ucieszon bylbym, gdyby moje
slowa bylyby zrozumianymi nie tylko w formie oficjalnej, ale i sens oraz
stan umyslu chcialbym przez nie przekazac.
> Co do
> meritum - nie sądzę, aby którekolwiek z Państw Członkowskich FPM poczuło
się
> podrzędne w stosunku do Księstwa Brugii z powodu propozycji MSZ Księstwa
I rowniez my nie poczulismy sie urazeni ta propozycja. Wrecz przeciwnie.
> Po trzecie - te słowa brzmią już groźnie i to ich można się obawiać.
Jak ktos sie chce bac po uslyszeniu konstruktywnej wypowiedzi, to prosze bar
dzo. Nie bede tego wyjasnial, aczkolwiek powiedziec moge, ze ..jestem
przekonany, ze zadne panstwo czlonkowskie FPM nie poczulo sie urazone ani
przestraszone moja wypowiedzia..
> Organizacja suwerennych państw to nie demokratyczny parlament, w którym
> większość może narzucić mniejszości swoją wolę pod prawnie dozwolonym
> przymusem, chyba że państwa te same wyrażą zgodę na to. Ewentualne
korzyści
> czy poczucie straty może wynikać jedynie z faktu sprawności nowo
powołanych
> struktur, systemu wzajemnych powiązań.
Nie pojmuje zupelnie toku panskiego rozumowania, wiec wyjasnie, jak ja bym
widzial sobie prawidlowe rozpoczecie takiej inicjatywy. Nie powinno sie
zaczac od tego, ze przedstawia sie innym gotowy projekt (lub nawet jego
oficjalna wersje), ale od propozycji stworzenia takiej konwencji i
zapytania, kto bylby zainteresowany. Potem nalezaloby wyznaczyc
przedstawicielstwa i wspolnie (ale tylko z tymi panstwami, ktore wyrazily
zgode oczywiscie!) debatowac nad trescia konwencji.
> Podpisanie jakiegokolwiek dokumentu jest wiążące. Jeżeli organizacja
> teutońska w ten sposób ma zamiar prowadzić swoje sprawy, to niewątpliwie
nie
> wzbudzi tym zaufania potencjalnych partnerów na arenie międzynarodowej.
> Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której podpisuje się dokumenty w
> dobrej wierze, a następnie słyszy się iż podpis drugiej strony nie wydaje
> się jej "zbytnio wiążący"...
> Z poważaniem
>
> (-) prof. net. Artur Piotr markiz Wewióra
> Ambasador JKM Króla Dreamlandu
> Prezes Sądu Królestwa
Wlasnie po to ta skromniutenka i malusienka mikro-"organizacja teutonska"
smiala wogole wypowiedziec swoje zdanie w gronie tak swietnych, cudownych i
mowiacych takim ekstra oficjalnym jezykiem jakiego Teutonia nawet nigdy nie
zrozumie, przedstawicieli ogromnych super-gigantow, zeby stworzyc ten
dokument tak, aby byl pozadny i mial solidne podstawy. Nie chcielibysmy
podpisywac dokumentu, o ktorym by sie powszechnie mowilo, ze jest
niesatysfakcjonujacy.
diuk Kich,
MSZ Cesarstwa Teutonii
Received on Fri 09 Jan 2004 - 10:42:59 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:37 CET