> Niniejszy raport
> przedstawia wybrane aspekty działania p. Maziarza w Księstwie
> Sarmacji oraz Cesarstwie Teutonii....
> Robert Janusz markiz Czekański
> Kanclerz Rządu Księstwa Sarmacji
Wielmozni wladcy oraz inni zapisani na liste FPM.
W raporcie tym opisano pewne fakty, ktorych nie zamierzam podwazac (bo nie
bedac nigdy obywatelem Sarmacji, niewiele o tym wiem). Sa jednak pewne
sprawy, ktore wymagaja wyjasnienia, gdyz padly ofiara manipulacji, co jest
naturalne, gdy sie wezmie pod uwage stosunek Sarmacji do Teutonii i niestety
wzajemny, mam nadzieje, ze sie to wkrotce zmieni.
Po pierwsze, kiedy sie pisze o jakims prawie, nalezy podac jego tresc.
Dekret o liscie dyskusyjnej odnosil sie nie do faktu, ze ksiaze Sarmacji
wraz z panem Czekanskim zapisali sie na liste (jak slusznie zauwazyl autor,
prawo nie dziala wstecz), lecz do faktu, ze byli oni zapisani na ta liste po
wydaniu dekretu.
Tresc dekretu NIE brzmiala: "Na liste Teutonii nie moga sie zapisywac osoby
nie bedace obywatelami", lecz brzmiala: "Lista dyskusyjna Teutonii jest
przeznaczona tylko i wylacznie dla obywateli Teutonii".
Autor rowniez napisal, ze obaj panowie zostali wydaleni z listy Teutonii bez
ostrzezenia. To akurat jest totalna bzdura. Wiele razy apelowalem do
administratora o usuniecie pana Roberta (z reszta nie za przebywanie na
samej liscie, co mi z reszta nie przeszkadzalo, ale za umieszczenie reklamy
gazety o charakterze typowo sarmackim, chociaz uwaza sie za gazete
miedzynarodowa), jednak nie byl on wtedy niestety dysponowany (zdaje sie, ze
wyjechal na swieta), wiec nie bylo osoby z prawami administratora na liscie.
Klamliwe jest rowniez oskarzenie, ze ksiaze Sarmacji zostal usuniety "za
przeszkadzanie". Zostal on usuniety zgodnie z wydanym dekretem o liscie
dyskusyjnej. Czemu osobiscie ubolewam.
Pozostaje jeszcze jedna sprawa, proces samego pana Maziarza w Sarmacji.
Osobiscie uwazam, ze to samo IP nie moze byc jednoznacznym i wystarczajacym
dowodem winy. Istnieja bowiem sieci LAN z tylko jednym (lub kilkoma) IP
zewnetrznym, wewnatrz sieci majace tylko adresy wewnetrzne. Efekt jest taki,
ze przy laczeniu sie z danym adresem, adresat rejestruje tylko zewnetrzne IP
sieci (dokladniej, IP zewnetrzne serwera/huba, ktore zostalo przydzielone
przez krajowego dostawce), z ktorej nadeszlo owo polecenie. A przynajmniej,
jezeli na serwerze postawiono firewall blokujacy takie informacje). Nie jest
wiec mozliwe (bez zagladania do raportow serwera/huba sieci, co czynione z
zewnatrz jest przestepstwem) stwierdzenie, ktory komputer w sieci dokonal
danej operacji. Oczywiscie nie chcialbym przez to powiedziec, ze pan Maziarz
tych czynow nie popelnil, to rozstrzygnie sad. Wedlug mnie po prostu ten
akurat dowod nie moze stanowic podstawy skazania, a ten jeden dowod + takie
same haslo przewija sie caly czas w raporcie.
Na koniec jeszcze chcialbym wspomniec na temat hierarchii tytulow
szlacheckich nadawanych przez cesarza teutonskiego. Opinia wydawana na temat
poprawnosci pozycji diukow przez Sarmacje wydaje mi sie ogromnym
nieporozumieniem. Diuk jako taki, to po prostu ksiaze (przyklady z PWN.PL:
"Również we Francji szlachta dzieliła się formalnie na wyższą, tj. diuków
(książąt), markizów, hrabiów i wicehrabiów"; "W Hiszpanii rozbudowana
struktura wyższej szlachty, tj. grandów i kawalerów (caballeros), obejmowała
diuków, markizów, hrabiów, wicehrabiów i baronów"; "W Anglii wyższa szlachta
(nobility), obejmująca dziedzicznych parów od księcia (diuk) do barona"), w
Sarmacji zas jest on uznawany za arcyksiecia, nie wiedziec czemu. Mniejsza
jednak o to. Zastosowana w naszym kraju hierarchia, jak podobnie w kazdym
innym jest czysto umowna. Oskarzanie wiec kogos, czy umiescil diuka powyzej
ksiecia, czy ponizej barona, jest w moim osobistym mniemaniu smieszne. Jak
dla mnie gdyby krol Staś byl parobkiem, to nic by sie nie stalo, a jak by
baron Jaś czyscil klozety, to tym ciekawiej by wygladal swiat.
Oczywiscie mozna powiedziec, ze swoj bedzie bronil swego. Jak jednak pan
Czekanski i ksiaze Piotr sami moga powiedziec, nigdy swojego nie bronilem,
bronilem zas tego, co inni uwazaja, ze nie istnieje - prawdy.
Mam nadzieje, ze moj przydlugi wywod nie urazil nikogo. Mam nadzieje
rowniez, ze nie zlamalem jakiegos punktu lokalnego prawa swoim
wystapieniem..
Pozdrawiam
diuk Kich
Received on Sat 03 Jan 2004 - 06:31:56 CET