My,
Edward markiz Krieg,
Robert Otto markiz Czekański oraz
Sergiej P. Kanikov, hrabia Tanis,
szefowie rządów trzech niezależnych państw -
Królestwa Dreamlandu,
Księstwa Sarmacji oraz
Królestwa Scholandii,
w odpowiedzi na przedstawienie przez Cesarstwo Leblandii kryteriów w ocenianiu wielkości i znaczenia wirtualnych państw przedstawiamy nasze wspólne stanowisko w tej sprawie.
Nasze zdanie odnośnie kolejnych kryteriów:
Uznanie przynajmniej dwóch liczących się państw jest niezbędnym warunkiem, aby nazywać jakąś grupę państwem wirtualnym. Za najważniejsze uważamy jednak kontakty z polskimi mikronacjami, choć posiadamy kontakty i traktaty z obcojęzycznymi państwami. Traktat, sojusz lub jakakolwiek inna umowa międzynarodowa mają służyć określonym celom - współpracy i rozwojowi wirtualnych państw. Znacznie mniejsze znaczenie w ocenie wirtualnego państwa mają dawno zapomniane traktaty, których możliwości państwo nie wykorzystuje. Równie ważne, jak zawarcie traktatu, jest wykorzystanie praw i możliwości, jakie otwiera on we współpracy między sygnatariuszami.
2. Ilość obywateli
Ilość obywateli uważamy za jedno z najważniejszych kryteriów. Leblandia podaje nam przykład na swojej stronie. Właściwym kryterium nie jest jednak liczba osób, które wypełniły wniosek o obywatelstwo, a nigdy nie uczestniczyły w życiu politycznym, kulturalnym czy gospodarczym kraju. Tacy obywatele nie mają znaczenia. Właściwym kryterium są aktywni obywatele, którzy mają wpływ na losy państwa, udzielają się na listach dyskusyjnych, prowadzą działalność gospodarczą (w państwach, w których jest to możliwe) lub mają jakikolwiek inny udział w tworzeniu państwa. Aby to sprawdzić, należy odwiedzić listy dyskusyjne wirtualnych państw, sprawdzić, kiedy dodawano nowe podstrony (ma to znaczenie, gdyż rozbudowana strona nie jest w stanie być uaktualniana przez niewielką liczbę osób). Wszystkie trzy nasze państwa niejednokrotnie lub na bieżąco dokonały lub dokonują usuwania tzw. martwych dusz. Dlatego nie możemy się zgodzić z twierdzeniem, ze ci, którzy tego nigdy nie dokonali i kolekcjonują na swych spisach osoby od kilku lat (albo nigdy, poza zapisem) nieuczestniczące w życiu ich państwa, mieliby być państwem ważniejszym lub bardziej się liczącym. Tak robią tylko ci, którzy nie mogą się wykazać niczym innym.
3. Członkostwo, tworzenie organizacji międzynarodowych
To kryterium należy uzupełnić o wymóg działania na płaszczyźnie danej organizacji. Sytuacja jest analogiczna do tej przy podpisywaniu traktatów - równie ważne jest wykorzystanie ich możliwości. ONZ nic by nie znaczyło, gdyby nikt nie zabierał w nim głosu, albo gdyby tylko wzajemnie posyłano sobie gratulacje lub głosowano nad przyjęciem kolejnego członka. Jeśli przynależność do takiego grona wzajemnej adoracji miałaby być kryterium ważności, to w każdej chwili można by powołać także inne grono. W tym kontekście FPM jest organizacją poważną, gdyż stanowi forum wymiany między poważnymi państwami, które wykazują zaangażowanie.
4. Obecność w mediach
Nasze państwa wielokrotnie doświadczyły tego, iż były opisywane w mediach.
5. Znajomość w Internecie
To świadczy jedynie o tym, kto umiejętniej i częściej wpisuje strony
swojej wirtualnej ojczyzny w katalogach stron WWW i wyszukiwarkach
internetowych. Nie ma to wiele wspólnego z państwem i jego
(domniemanym) znaczeniem czy też (również domniemaną) potęgą.
5. Obcojęzyczne wersje strony
Wersje obcojęzyczne mają znaczenie tylko wtedy, gdy aktywnymi obywatelami państwa są obcokrajowcy. W przeciwnym razie ich posiadanie ma znaczenie czysto prestiżowe, a choć prestiż jest ważny - to z pewnością nie najważniejszy. Posiadamy wersje obcojęzyczne naszych stron lub wersje ich części (wybrane miasta, strony ministerstw spraw zagranicznych). Nie odgrywają one jednak żadnej istotnej roli w życiu naszych państw, które jest symulacją możliwie wielu aspektów życia państw realnych. Czy jeżeli państwo realne nie stosuje żadnego języka poza swym urzędowym, ma przez to mniejsze znaczenie?
6. Wysoka oglądalność strony potwierdzona niezależnymi statystykami
W określonym czasie... Niektórzy liczą przez kilka lat i podają liczbę od początku do dziś, przez co osiągają coraz większe liczby - trudno jednak takie dane zweryfikować. Może to robić wrażenie, ale tylko na laikach. Inni liczą miesięczne wejścia na swoje strony. Jeszcze inni przekroczyli limit oglądalności (np. 10000 na MyStat) i musieliby zakładać płatne statystyki, a tego robić nie chcą.
7. Działalność władcy na forum międzynarodowym i na rzecz obywateli
Monarchia absolutna nie jest jedynym możliwym ustrojem wirtualnego państwa, choć zdecydowanie najłatwiej jest stworzyć państwo opierające się na jednostce. W polskim v-świecie najbardziej rozwinięte okazują się państwa o ustroju demokratycznym (lub zbliżonym do niego). Demokracja daje szanse wielu obywatelom, nie tylko jednemu władcy. Jeśli więc w imieniu jakiegoś państwa działają jego przedstawiciele dyplomatyczni, ministrowie, naukowcy, twórcy kultury, a nie tylko jeden władca lub inaczej określana głowa państwa, to należy te działania liczyć łącznie, gdyż obrazują one rzeczywistą aktywność państwa. Takie państwo znacznie zbliża się do modelu realnego, gdzie państwo (nawet o systemie dyktatorskim) ma więcej przedstawicieli. Jeśli ktoś sam chce robić wszystko, to albo uważa swoje państwo za prywatny folwark, a w takim razie pomylił chyba prywatną stronę WWW z państwem wirtualnym, albo nikogo nie ma do pomocy, co nie świadczy dobrze o rzeczywistej sile jego państwa.
8. Działalność państwa na polu kultury - prezentacja twórczości obywateli (wiersze, proza, malarstwo, itp.).
Oczywiście! Ale liczy się zarówno objętość tej działalności, jak i jej wielostronność. Sztuka, literatura, muzyka, malarstwo, karykatura, kabaret, kino, teatr, poezja, kultura materialna przyrody (parki narodowe), galerie użytkowe i wiele innych. Przy okazji zapraszamy do obejrzenia dzieł naszych obywateli...
9. Rozbudowany system prawny
Najlepiej tworzony przy użyciu demokratycznych procedur. Tworzenie
ustaw przez kolektywną legislatywe naszych państw to proces czasochłonny
i
wymagający poświęcenia wielu osób, a nie jednego władcy. Trudniej jest
przygotować, przedyskutować i uchwalić ustawę niż jednoosobowo wydać
dekret. Ale taka ustawa bardziej wynika z ducha narodu, gdyż jest
wspólnym tworem jego przedstawicieli.
W każdym z naszych państw istnieją takie systemy. Do ich stworzenia potrzeba wielu ludzi i ogromnych nakładów pracy pracy. Ile osób stworzyło leblandzkie prowincje i jak ten podział administracyjny funkcjonuje? Czy poszczególne prowincje posiadają własne władze? U nas tak! Czy prowincje mają faktycznie swoich mieszkańców, zameldowanych tam i korzystających z infrastruktury tych jednostek? U nas tak! O wiele łatwiej jest narysować mapę z kilkudziesięcioma prowincjami, niż faktycznie stworzyć kilka stron prowincji, zasiedlić je i stworzyć dla nich warunki rzeczywistego funkcjonowania. To ma miejsce w naszych państwach!
Rozmawiamy o Państwach Wirtualnych i nie widzimy potrzeby mieszania ich z prywatnymi stronami obywateli o zupełnie odrębnej tematyce. Do kryteriów uznawania państwowości można zaliczyc jedyne te strony, ktore są integralnymi częściami danego państwa. Jest ich całe mnóstwo: np. strona www firmy ktoregoś z obywateli, ktora faktycznie jest zarejestrowana i działa w danym państwie, produkuje tam i sprzedaje, osiąga zyski lub straty. Prywatne muzeum, ktore ma zwoiązek z danym państwem, jego miejscami, dziejami, kulturą itd. ale już nie np prywatne blogi czy zbiorki wierszy, ktore ktoś w ten sposob podlaczyl, ze po prostu wyslal link, a ten zostal dołaczony do zbioru odsyłaczy na stronie państwa.
Nasze państwa przodują na rynku wydawniczym wirtualnych państw. W Dreamlandzie ukazują się regularnie Głos Weblandu, w Sarmacji Biuletyn Sarmacji i Krezus, w Scholandii zaś Przesłaniec, Przekrój i Res Publica, a do niedawna ukazywał się Spectator (zawieszony ze względu na wypadek redaktora naczelnego, hr. Reichenau), który osiągnął wynik 32 opublikowanych numerów.
Warto dodać, iż prasa ukazująca się w naszych państwach publikuje regularnie w działach zagranicznych materiały o swoich sąsiadach - nie tylko w kontekście relacji z władzami państw macierzystych.
W naszych państwach istnieją szkoły wyższe, do których należą m.in. dreamlandzki Królewski Uniwersytet w Elsynor, sarmacka Akademia Sarmacka oraz Sarmacka Szkoła Nauk Społecznych czy scholandzki Królewski Uniwersytet Scholandzki, który poszczycić się może ponad 60 opublikowanymi wykładami, 12 pracownikami naukowymi i ponad 35 studentami. U nas naprawdę publikuje się wykłady i artykuły, pisze prace zaliczeniowe i zdaje egzaminy.
Każde z naszych państw za pośrednictwem rządu, prasy i innych metod dba o informowanie obywateli oraz gości z zagranicy. Posiadamy rozwiniete listy dyskusyjne, stale (częstokroć po kilka razy w tygodniu) odnawiane strony nowości, serwisy informacyjne.
Dla przypomnienia, każde z naszych państw prowadzi działalność
wydawniczą.
Wydajemy wykłady, poezję, a nawet książki o charakterze rozrywkowym.
Niektore nawet mozna nabyć tylko za wirtualne, zarobione pieniądze
(Scholandia, Dreamland). W nasze książki dotyczą faktycznie tematyki
naszych państw wirtualnych.
Gospodarka! Każde z naszych państw posiada system bankowy i gospodarkę
(póki co, są to odrębne systemy). Wiele młodych państw stara się, aby
do dołączyć do naszego. W polskim v-świecie znudziły się już "państwa"
polegające na wysyłaniu listów z gratulacjami. Gospodarka jest
doskonałym uzupełnieniem życia politycznego i kulturalnego w
wirtualnym państwie. Jedynie Leblandia hamuje rozwój gospodarki w
młodych wirtualnych państwach - my im pomagamy. Radzimy, dzielimy się
naszymi doświadczeniami, pozwalamy wykorzystywać nasze rodzime systemy.
Jeśli więc Wasza Cesarska Mość uważa, że nasze kraje są w mniejszym stopniu mikronacjami lub też są mniej ważne niż jego kraj, ponieważ nie chcemy się ograniczać do korespondencji, dajemy naszym obywatelom szansę wykazania się, wprowadzamy elementy realizmu (gospodarka, wirtualna praca, edukacja, zarobki, opłaty, podatki, giełdy, waluty, obrót nieruchomościami itd.), a by to uzasadnić stosuje ukutą 25 lub więcej lat temu nieprzystającą do rzeczywistości już dawno definicję "micronation", proszę bardzo: możemy podać nową.
Definicję, w której te wszystkie elementy realizmu powinny się zmieścić. Definicję państwa jako faktycznej symulacji życia politycznego, kulturalnego, ekonomicznego i społecznego. To w lepszy sposób niż martwa strona WWW oraz skrzynka poczty elektronicznej oddaje istotę zarówno słowa "nacja" (naród!), jak i "państwo". Zachodzi jednak wtedy obawa, że Leblandia w takiej definicji mogłaby się nie zmieścić, nie spełniając większości jej kryteriów.
Dlatego, my, niżej podpisani, prosimy o więcej skromności w uprawianiu propagandy na tym forum oraz o zaprzestanie zamydlania oczu małym lub młodym krajom, którym, jak słyszeliśmy (bo się skarżą), Wasza Cesarska Mość "zabrania" posiadania gospodarki (bo sam jej nie potrafił stworzyć).
(-) Edward markiz Krieg
Premier Rządu Królewskiego Dreamlandu
(-) Robert Janusz Otto Czekański
Kanclerz Rzadu Ksiestwa Sarmacji
(-) Sergiej P. Kanikov, hrabia Tanis
Premier i Minister Spraw Zagranicznych Królewskiego Rządu Scholandii
krieg_usunto_at_poczta.fm
GG 5525427
Received on Tue 14 Oct 2003 - 10:53:00 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 20:11:37 CET