Tym razem - mam nadzieję - dość krótko.
Po pierwsze - naturalną koleją rzeczy jest, że obywatel "dorasta" w prowincji, tam jest wprowadzony w realia Królestwa i zaczyna działalność. Część z takich obywateli w pewnej chwili decyduje się na przejście "wyżej", czyli na stanowiska w administracji federalnej. Tak było praktycznie zawsze i nie widzę praktycznie innej sensownej drogi. A więc wszystkie prowincje powinny brać taką ewentualność pod uwagę.
Decyzja o miejscu zatrudnienia jest w pełni decyzją pracownika, od niego
zależy też, czy i kogo o tym poinformuje. Zgadzam się z Arcyksięciem, że
pracownik administracji krajowej powinien informować zwierzchnika o takich
planach, ale to kwestia raczej dobrej woli i zwyczajów, niż jakikolwiek
obowiązek.
Inna rzecz, że człowiek pracujący w administracji krajowej powinien być
związany ze swoją prowincją dość mocno - w innym razie i tak nie przyniesie
jej zbyt wiele pożytku. Jeśli więc bez żalu porzuca działalność krajową, to
moim zdaniem nie ma co zanadto żałować - z tej mąki raczej nie byłoby
chleba.
Krzyczeć o "podwędzaniu" pracownika mogłem ja, kiedy sir Boguś zrezygnował ze swoich obowiązków, by przenieść się do Solardii i objąć tam stanowisko Kanclerza. Krzyczeć mogłem nawet głośniej, bo był on wtedy już dobrze obeznanym w realiach, aktywnym i pożytecznym pracownikiem. Sytuacja była więc co najmniej analogiczna. Ale jakoś ani Arcyksiążę, ani sam Boguś nie zdecydowali się wcześniej zapytać mnie o opinię czy - daj Boże - pozwolenie, czy choćby wcześniej poinformować. Tym większą hipokryzją wydaje mi się teraz ich lament. Ja uznałem wtedy suwerenną decyzję sir Bogusia, w obecnej sytuacji proponuję Panom to samo, a w przyszłości - więcej rozmysłu.
Odniosę się jeszcze krótko do zarzutów pod adresem Senatu i propozycji co do jego działania. Rzeczywiście Namiestnicy mają zazwyczaj na tyle dużo pracy w prowincjach, że na efektywną pracę w Senacie brakuje już czasu. Dlatego Senat zastanawia się obecnie nad stopniową reorganizacją - pod obrady trafił już projekt nowego regulaminu, zakładającego m.in. stałego wybieralnego marszałka, możliwość założenia sekretariatu, przeprowadzania głosowań negatywnych oraz wcześniejszego kończenia głosowań. W dalszej perspektywie zamierzam rozmawiać z Senatorami nad kwestią przekazania reprezentowania prowincji w Senacie w ręce zaakceptowanych przez Króla zastępców. Jeśli te wszystkie działania nie dadzą rezultatu, zastanowimy się nad likwidacją Senatu w obecnej formule i ewentualnym wypracowaniem nowej
Pozdrawiam,
markiz Ghardin,
Prezydent Republiki Weblandu
marszałek Senatu Królewskiego w lutym 2005
Received on Mon 07 Feb 2005 - 09:11:02 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET