(wrong string) ługa i nieco nużąca informacja, ale wyjdzie na zdrowie ;)...MI NA PEWNO :P

From: (wrong string) łomiej Jasiński <b_jasinski_usunto_at_pf.pl>
Date: Thu, 2 Dec 2004 00:03:15 +0100


Dreamopolis, 1 grudnia 2004 r.

Szanowi Pañstwo!
Obywatele Królestwa Dreamlandu!

Znajomi, Przyjaciele, Zaciekli Wrogowie i Merytoryczni Oponenci Polityczni!

Wasza Królewska Mo¶æ!
Panie Premierze!
Panie Marsza³ku Izby Poselskiej!

        Od co najmniej 2 miesiêcy obserwuj±c i uczestnicz±c w ¿yciu dreamlandzkim doznajê swego rodzaju zniesmaczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o bitwy polityczne, bo to woda na m³yn polityki dreamlandzkiej, jednej z waznych dziedzin naszego bytowania w tym pañstwie. Chodzi o swego rodzaju niezadowolenie wywo³ane atmosfer± Królestwa. Podam kilka wybiórczych wypadków, wiêc proszê siê mi wybaczyc wolny dobór w±tków. Dzia³alno¶æ w pañstwie jest domen± co najwy¿ej kilku prominentnych dzia³aczy. O czasu do czasu wybucha ogólnopañstwowy optymizm zwi±zany z jak±¶ now± ide± (instytucj±, propozycj±, etc.). ¯ycie polityczne to czy siê od debaty sejmowej do publikacji prasowych. Izba Poselska pracuje nieudolnie. Zastanawiam siê nawet czy nie pope³ni³em kiedy¶ b³êdu staj±c siê gor±cym orêdownikiem parlamentaryzmu. Dzia³ania rz±du s± fasadowe i tak na prawdê widaæ brak zaanga¿owania, a co najwa¿niejsze przewodniej idei. Prowincje Królestwa umieraj± z powodu braku ich wewnêtrznego ¿ycia. O niektórych ju¿ d³ugo nic nie slysza³em np. Furlandia czy Surmala. Z du¿± atencj± obserwujê dzia³ania Morfeusza Tylera, którego dzia³ania zmierzaj± do poprawy sytuacji Ksiêstwa Solardii. Pamiêtam czasy, gdy listy dyskusyjne wszystkich prowincji kwit³y od dyskusji. 
        Uwa¿am, ¿e Dreamland mimo swojej kostytucyjnej monarchii parlamentarnej stacza siê w odch³añ skrytego autorytryzmu. Najgorszego wymiaru republiki kolesi, otaczania siê dworami. Nie wiem czy i kiedy sie uka¿e ale je¶li, to mój artyku³ w przysz³ym G³osie Weblandu proszê trakotwaæ jako moj± opiniê rozwijaj±c± rzucone has³o.
        Wielu zapewne ucieszy moja decyzja, mam nadziejê ¿e kogo¶ zasmuci. W Królestwie Dreamlandu ¿y³em i pracowa³em przez wiele lat. Osi±gn±³em wszystko co mog³em i chcia³em osi±gn±æ. Jako Premier Federacyjnego Królestwa Dreamlandu i Minister Finansów i Gosparki (pomijaj±c innych) w kolejnych rz±dach urzeczywistnia³em swoj± wizjê pañstwa, czu³em ¿e mam wp³yw na jako¶æ ¿ycia obywateli i funkcjonowanie ca³ego organizmu. Nie bez satysfakcji by³a dla mnie dzia³alno¶æ polityczna. Kiedy¶ zach³ystuj±c siê monarchi± dzi¶, i s³usznie, uwa¿am ¿e ho³ubi³em co najmniej autorytaryzm. Swoje wizje i przekonania polityczne mog³em okazywaæ i w jakim¶ stopniu siê spe³niac. Szczerze muszê siê przyznaæ, ¿e moim marzeniem, gdy przyby³em tytaj by³o staæ siê cz³onkiem szlachty. Zapracowa³em na to, ale wcale nie okaza³o siê to byæ czym¶ nadzwyczajnym, czym¶ co inaczej stawia³oby mnie w ¶wietle innych obywateli (i bardzo dobrze). Spe³nia³em siê jako pose³, choæ bezustanna rola opozycji i totalna ignoranacja w Izbie koalicji rz±dz±cej nie by³a zbyt ciekawa. Fakt, mia³em udzia³ w powstawaniu konstytucji, odcisn±³em na niej jakie¶ piêtno, ale niestety teoria czêsto tylko ni± zostaje. Przez pewien okres czasu spróbowa³em przedsiebiorczo¶ci i odnios³em sukces. Sprawdzi³em siê w roli dyplomaty, choæ zosta³em odwo³any to jednak f-cjê swojê pe³ni³em s±dzê bardzo dobrze (MSZ mówi³ ¿e jestem dobry do momentu o¶wiadczenia niezgodnego z "lini± partii" ¿e tak to nazwê). By³em te¿ dziennikarzem i wyk³adowc± uniwersyteckim. Lizn±³em wszystkich dziedzin ¿ycia Królestwie. Namacalnie (my¶le ¿e mogê tak powiedzieæ) dotkn±³em wirtualnego pañstwa.
        W chwili obecnej nie mam ju¿ celu dzia³ania, nie mogê nic wiêcej osi±gn±æ, bo niczego dla mnie nowego nie ma. Jestem znudzony i bezcelowy. Moje ¿ycie realne toczy siê w innym, bardziej ni¿ dotychczas, absorbuj±cym tempie. Otworzy³y siê przede mn± nowe ogromne mo¿liwo¶ci. Aby z nich skorzystaæ muszê wykorzystaæ swój czas, umiejêtno¶ci i zaanga¿owanie na to, co przyniesie mi namacalne efekty, a nie jedynie kilka zwrotów w e-mailu. 
        W ¶wietle powy¿szego s±dzê nie bêdzie zaskakuj±cym stwierdzenie, ¿e odszed³em z Królestwa Dreamlandu, jednocze¶nie nie przenosz±c siê do ¿adnego innego. Pope³ni³em samobójstwo dzi¶ oko³o godziny zerowej.
        W tym miejscu dziêkujê wszystkim mi ¿yczliwym i tym mniej z którymi przysz³o mi wspó³pracowaæ przez te kilka lat. Nie mam zamiaru robiæ tu wyliczanki, niech ka¿dy pomy¶li, ja rankingów nie robie. Adwesarzom mówiê, ¿e dziêki Wam naby³em nieco do¶wiadczenia i jednocze¶nie nigdy siê nie podda³em (czego bynajmniej nie czyniê tym aktem, co mo¿e potwierdziæ hrabia Zakrza z którym odby³em rozmowê na ten temat kilka mo¿e kilkana¶cie dni temu przy jakiej¶ okazji w autobusie). 
        Nie oczekujê ¿adnych kometarzy - historia mnie oceni, co te¿ ju¿ w Wielkiej Ksiêdze Dreamlandu uczyni³a (jak kto¶ chce to niech sobie poczyta).
Po prostu: nie mówiê do widzenia, mówiê ¿egnam...

z wyrazami g³êbokiego szacunku

pose³ prof. dr Bart³omiej baron Jasiñski

[Non-text portions of this message have been removed] Received on Wed 01 Dec 2004 - 15:01:52 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET