RE: [dreamland] przemyslenia

From: Pavel markiz Svoboda <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Mon, 29 Nov 2004 13:39:57 +0100


> Hey:)
> Moze zostalem zle zrozumiany w kwestii tego przymusu. Bardziej mi
> chodzilo o
> to, zeby nowo upieczonemu obywatelowi cos zaproponowac. Na
> poczatek mialaby
> by to byc szkola, a pozniej jakas posada, zadanie, praca. Jesli by dany
(...)
> kontaktu. Moze
> warto te osoby na poczatku poprowadzic za reke, moze szesciu na dziesieciu
> odmowi nam gdy zaproponujemy im cokolwiek. Ale zyskamy tych
> czterech, ktorzy
> sie zgodza. Kto wie jak potem potocza sie losy tych nowo wciagnietych?
>
> Pozdrawiam
> sir Danange

Witam ponownie :-)

Chyba slysze, jak pan de Brolle zgrzyta zebami po powyzszym poscie :-) A tak na serio, to chyba troszeczke przesadzamy. Pomagac, owszem, trzeba, ale czegos tez powinnismy od nowych mieszkanców oczekiwac. Bo inaczej zaraz dojdziemy do etapu, na którym Namiestnik dzwoni z wlasnej komórki do nowych mieszkanców, bo przeciez nie kazdemu chce sie przeczytac dlugi tekst, a jakos trzeba mu przekazac informacje :-)

A teraz konkretniej. Dzialalo nawet nie tak dawno temu w Dreamlandzie Biuro Pracy, czy jak to sie tam nazywalo. Z jednej strony pracodawcy dawali ogloszenia, z drugiej tez bezrobotni mogli sie reklamowac i szukac w ten sposób pracy. Kiedys sie zawzialem i przekopalem te niepozadkowane setki wpisów w poszukiwaniu ludzi, którzy pisza opowiadania i przesylalem im propozycje pisania do Wydawnictwa Plegolal. Powiem szczerze, ze nie wiele znalazlem wpisów, które robilyby jakie-takie wrazenie. Nie chodzi o to, ze nikt nie chwalil sie umiejetnosciami pisarskimi, ale o to, ze od pisarza oczekiwalbym jakiejs umiejetnosci zlozenia gramatycznego zdania do ogloszenia. Przy czym najagresywniejsze w wymowie i najbardziej rzucajace sie w oczy byly wpisy osób, które ewidentnie nic nie umialy :-) Tak czy siak pamietam, ze przynajmniej kilka ofert wyslalem, ale nikt mi nie odpowiedzial... Poswiecilem na to sporo czasu, a przeciez to pracownicy powinni zglaszac sie do pracodawcy, nie na odwrót - takie sa zasady.

I z calym szacunkiem dla osób czekajacych, az oferta splynie z nieba, ja jednak oczekiwalbym, ze kazdy w pewnym stopniu sam siegnie po prace, albo przynajmniej sam siegnie po pomoc w znalezieniu tej pracy. Ja jak zapisalem sie do Dreamlandu, bylem nie mniej zdruzgotany, niz Panowie. A bylo to 3 lata temu :-) Mówie serio - bylem wsciekly na wszystko. Kilka tygodni nie moglem zapisac sie na liste dyskusyjna, bo na stronie glównej wisialy niezaktualizowane adresy. Chodzilem od strony do strony, przegladalem wszystko dokladnie i nie moglem sie nadziwic, ze wszystko jest tak rzadko aktualizowane. Tez nie do konca wiedzialem z czym sie Dreamland je. Posilkowalem sie przekladaniem zasad realnego zycia na wirtualne. Stad wykoncypowalem, ze nigdzie mnie nie zatrudnia, jesli nie skoncze studiów - oczywisty blad nowicjusza. Dzis wiemy, ze nikt w Dreamlandzie nie skonczyl studiów, nawet rektorzy :-) Zapisalem sie na Wydzial Prawa na UK, zdalem pomyslnie egzamin wstepny i... czekalem dwa lata zanim doszedlem do wniosku, ze mój dwutygodniowy kurs chyba jednak sie nie odbedzie :-) Dziekan kazal mi czekac na siebie, bo on czeka na wykladowców, którzy czekaja na Swietego Nigdy itd. Chcialem przeczytac gazete i wykoncypowalem, ze najwiecej dowiem sie z gazety platnej (kolejny blad, najprofesjonalniejsze sa zawsze darmowe gazety). Wiec kupilem od pana Pietraczuka numer Integratora sprzed pól roku..., który do tego byl darmowym wydaniem :-) Oczywiscie sprytny redaktor pieniadze zgarnal :-) Mój pierwszy post na forum glównym zostal kompletnie zignorowany. Ale po prostu sie nie poddawalem i próbowalem dalej. Szukalem kontaktu z ludzmi. Wyszukalem sobie wsród najbardziej zaniedbanych stron dreamlandzkich strone Biblioteki Sw. Rózy i w stosownym momencie, gdy pojawila sie kwestia, co zrobic z opustoszala biblioteka, sam sie zglosilem, ze mam pomysly. Nikt do mnie nie przyszedl i nikt mi niczego nie oferowal. Sam sie musialem odwazyc liczac sie z odmowa.

Jedyne, co moge polecic nowym Dreamlandczykom to przede wszystkim nie poddawac sie, nie dawac sie zwodzic pozorom, a poza tym znalezc sobie koniecznie jakiegos starszego znajomego, który bedzie chcial pomóc. To bardzo pomaga, ale do tego trzeba tez pisac maile prywatne, szukac ludzi na GG. Wymaga to przebojowosci, ale takie jest zycie. A od strony "panstwa" optowalbym przede wszystkim za podstawowym wprowadzeniem kazdego obywatela na zasadzie czy to podstawówki solardyjskiej, czy to listów wprowadzajacych z Weblandu oraz za tym, by w kazdej prowincji byl ktos, kto do kazdego nowozapisanego obywatela napisze i spróbuje nawiazac z nim kontakt. Gdyby do mnie ktos wlasnie tak napisal od razu, z pewnoscia wdrozylbym sie duzo szybciej.

Pozdrawiam i przepraszam za ten elaborat :-)

Pavel Svoboda Received on Mon 29 Nov 2004 - 04:41:18 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET