Hey:)
Moze zostalem zle zrozumiany w kwestii tego przymusu. Bardziej mi chodzilo o
to, zeby nowo upieczonemu obywatelowi cos zaproponowac. Na poczatek mialaby
by to byc szkola, a pozniej jakas posada, zadanie, praca. Jesli by dany
delikwent odmowil to tez nikt by go nie usuwal automatycznie. Ale chodzi
bardziej o to, zeby my, ktorzy juz wiemy jakie potrzeby ma kazda prowincja,
panstwo, jakie potrzeby maja inni wspolmieszkancy, wylapywali nowe osoby.
Powtorze jeszcze raz: jakby odmowili to nie usuwalibysmy ich. Zeby nie byc
goloslownym posluze sie przykladem. Mamy teraz boom na redaktorow i
dziennikarzy. Sa tutaj kierowane rozne oferty pracy. Tylko podejrzewam, ze
kazdy juz tutaj na liscie dyskusyjnej ma zajecie i nie odpowiada na powyzsze
oferty, gdyz moze nie chce zabierac jej innym nieaktywnym obywatelom. Tak
jest w moim przypadku. Wiec moze podejsc od innej strony. Stworzyc witryne
na ktorej widnialyby nowo zarejestrowane osoby wraz z ich namiarami i
ZAINTERESOWANIAMI I np jesli jakis wlasciciel gazety poszukuje dziennikarzy
to zaglada na taka strone i kieruje bezpsrednio zapytanie do tej nowej
osoby, ktora ma odpowiednie zainteresowania, czy nie podjalby sie pisac do
gazety. Jesli odmowi, to nic. Pracodawca szuka dalej. To jest przyklad, a
przeciez poszukuje sie ambasadorow, ministrow ekonomistow, programistow.
Moze wystarczy tylko te nowe osoby poprosic i im cos zaproponowac. Ja
czekalem na taka oferte i czekalem az sie ktos do mnie odezwie, wprowadzi w
nowy swiat.
Druga kwestia to taka, ze trzeba by wytworzyc jakas wiezi miedzy WSZYSTKIMI
obywatelami. Mysle, ze mimo podzialow i sporow czujemy sie, jakas
spolecznoscia, jakas grupa. Ja sobie tutaj siedzialem cicho przez kilka
miesiecy i to ze sie nie odzywalem to nie znaczy, ze kogos nie polubialem i
ze nie mialem wlasnego zdania na dany temat. Tak, mysle ze wystepuje pewien
element strachu, co do napisania jakiegos postu przez nowego uczestnika
listy. Przeciez rozne sa charaktery. Moze sie myle.
Reasumujac wytworzmy jakis system przyciagania i utrzymywania kontaktu. Moze
warto te osoby na poczatku poprowadzic za reke, moze szesciu na dziesieciu
odmowi nam gdy zaproponujemy im cokolwiek. Ale zyskamy tych czterech, ktorzy
sie zgodza. Kto wie jak potem potocza sie losy tych nowo wciagnietych?
Pozdrawiam
sir Danange
Received on Mon 29 Nov 2004 - 03:50:41 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET