Re[4]: [dreamland] System zamówień - informacja Dworu

From: Edward Krieg <Krieg_usunto_at_poczta.fm>
Date: Fri, 5 Nov 2004 16:57:44 +0100

 Być może nieświadomie, ale stanowisko Dworu i Jego Królewskiej Mości w sprawie systemu zamówień wyraził już Pan Yelonek Rogacz. Dziękuję mu za to i osobiście cieszę się, że zostałem tak doskonale zrozumiany.

EK>>  Wszystkie wymagania, jakie stawia się oferentowi, producentowi i
EK>> transportującemu wynikają z tego, że system zamówień dworskich ma
EK>> spełnić dwie funkcje: po pierwsze ma w sposób równomierny - to słowo
EK>> bym podkreślił - pobudzić dreamlandzką gospodarkę, po drugie zaś ma
EK>> uczyć przedsiębiorczości tych, którzy już wkrótce (mam osobistą
EK>> nadzieję, że już wkrótce) będą beneficjentami zautomatyzowanego
EK>> systemu gospodarczego.

KW> Zgadza się, ale w ten sposób łamiemy zasady wolnego rynku. To tak
KW> jakbyśmy musieli kupować rosyjski gaz, chociaż wiemy, że niemiecki
KW> jest tańszy i w dodatku musimy go transportować przez Ukrainę, bo KW> tylko tam można kopać rurociąg. To jest moim skromnym zdaniem chore.

 Nie. To jest czysto libertyński punkt widzenia, zakładający, że rynek będzie regulował się sam, nie ma powodu, by w niego ingerować i że wszystkie podmioty, wyjściowo w każdym razie, są równe, a quasiewolucyjne zasady tym rynkiem kierujące w sposób naturalny - i sprawiedliwy - wykluczą wszystkie podmioty niedomagające. System zamówień na takich zasadach opierać się nie może, bo nie jest jego rolą symulowanie gospodarki. On ma naszą gospodarkę pobudzić; ucząc przedsiębiorczości wtłoczyć pieniądze w kieszeń ludzi przedsiębiorczych. System ma podgrzać rynek od spodu. Nie zaś być tym rynkiem.

 Jeśli system miał zatem równomiernie pobudzić dreamlandzką gospodarkę, to należało zastanowić się, co będzie temu celowi służyło. A służy mu właśnie powiązanie wszystkich prowincji siecią zależności; zasada, według której przy rozstrzyganiu przez Dwór, która oferta jest najlepsza, pieniądze z kiesy królewskiej rozpłyną się po całym Dreamlandzie, a nie skupią w jednym miejscu.

KW> Jak słońce i z tym się zgadzam. Dawałoby to możliwość powstania
KW> olbrzymiego konsorcjum firm z którymi trudno konkurować. Dlatego tutaj
KW> jest moje wielkie ZA :)

 Cieszę się.

KW> Nie rozumiem jak można faworyzować kogoś w gospodarce wolnorynkowej,
KW> bo chyba taki model gospodarki mają nasze władze zamiar wprowadzić w
KW> KD. Skoro więc tak ma być, to o jakiej faworyzacji mowa? Nie ma
KW> faworyzowania, bo przecież pozostałe prowincje mogą przesłać bardziej
KW> konkurencyjne propozycje od stawianych przez naszych przedsiębiorców.
KW> Poza tym dwór może śmiało wybrać inne projekty chociaż są one o kilka
KW> dreamów droższe, a mogą być jakościowo lepsze. Przykładowo kupując
KW> zabawkę patrzycie na jej wygląd, a nie szukacie metki i jeśli pisze
KW> Made in China - to chociaż podoba się wam - odkładacie ją na półkę?
KW> Mylę się?

 To nie będzie gospodarka wolnorynkowa; to w ogóle nie będzie gospodarka. Jeśli oferty mają zawsze być składane do Kancelarii Królewskiej, to jasne jest, że będzie to system w jakiejś mierze jednak kierowany odgórnie. W tych warunkach idealnie równych szans wszystkim kandydatom stworzyć się nie da; komisja rozpatrująca oferty zawsze pełniła będzie funkcję regulatora systemu. W systemie wolnorynkowym funkcję regulatora pełni zaś sam rynek, nie jakakolwiek instytucja.

 I jeszcze tylko fragmencik wypowiedzi Barona z innego maila (przepraszam, że tak wybiórczo):

KW> Tak jest, ale nie sądzę, że inne prowincje są na granicy przepaści
KW> między istnieć i nie :) może się mylę, ale zapewne w każdej
KW> prowincji znajdzie się kilka osób aktywnych. Zresztą Weblandu nie
KW> można porównać do silnika który będzie napędzał cały rynek KD, bo
KW> to chyba byłoby wielkie nieporozumienie. Z jednej strony cieszę
KW> się, że to przez nas ma przejść iskra zapłonu, z drugiej strony
KW> boję się, że to nas spali.

 Nigdy nie powiedziałem, że inne prowincje są już na etapie przemierzania tunelu w kierunku jedynego na horyzoncie światełka. Niekoniecznie też Webland musi się stać jakimś kołem zamachowym systemu. Baron mówi zresztą tak, jakby spodziewał się, że wszystkie założenia były pisane właśnie pod Republikę. Tak zaś nie było. To Barona elefantiasis :-)

Pozdrawiam,
Edward diuk Krieg,
Marszałek Dworu Królewskiego.



Pracuj w portalu INTERIA.PL! >>> http://link.interia.pl/f1839 Received on Fri 05 Nov 2004 - 07:57:55 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET