Och, bez przesady :-) Swego czasu grecki następca tronu wygrał zawody olimpijskie w żeglarstwie. Król Dreamlandu eMBe był wziętym kierowcą rajdowym. Nie wspomnę już, jak znów książniczka Anna spadła z konia... Także ci politycy z wyboru nie stronią od sportu. Ile się ostatnio mówiło o tym, że jeśli Hołowczyc zostanie Eurodeputowanym, to wstąpi już do gotowego klubu poselskiego dla rajdowców, który się w Strasburgu powoli zawiązuje. Zdjęty niedawno Prezydent Litwy zasłynął, gdy brawurowo przeleciał samolotem pod jednym z wileńskich mostów. Dzielny i dobry Prezydent Rosji pan Putin jest zapalonym karateką i ma honorowy czarny pas. Podobnie jak obecny Król hiszpański i słynny Premier japoński i noblista Sato Eisaku.
Sądzę, że to zupełny stereotyp, jakoby politycy zajmowali się w dzisiejszych czasach tylko i wyłącznie polityką i odnosili sukcesy na wyłącznie jednym, politycznym polu. Ludzi łączących różne talenta jeszcze na tym świecie nie brakuje, a już szczególnie łatwo do jednego talentu dołączać talent do sportów ekstremalnych :-)
> Nie
> widze jednak debat poswieconych zagadnieniom nieco glebszym: Jak
> mozliwa jest polityka w Dreamlandzie? Czy obrany model
> funkcjonowania panstwa nie stal sie dysfunkcjonalny? Co rozumiem
> przez ruch monarchistyczny? Czym jest dla nas literatura tworzona
> na potrzeby v-swiata? Dlaczego tak duzo sadzimy bykow w jednym
> tylko zdaniu? Dlaczego tutaj tak malo kobiet? Pytania generuja sie same.
Jejku jej! To u nas ktoś kiedyś rozmawiał na takie tematy? To w ogóle można o takich rzeczach rozmawiać? Dlaczego tutaj tak mało kobiet... Właśnie. Świetne pytanie. Mnie to też zawsze zastanawiało. Ale kto nam na to może odpowiedzieć? Chyba tylko kobiety, których tu nie ma...
> Od bodaj roku nie podejmujemy na tej liscie tematow innych niz
> kuriozalne. Wydaje sie nawet, ze okres wzglednej swietnosci
> Dreamland ma juz za soba (pierwsza polowa roku 2002). Kozanecki,
> de Kakuc, Kamola, Atilla, Pio, Rey, George Roger i eMBe - juz
> zrezygnowali. TomBond, umysl tak przeciez krytyczny, nawet nie
> podjemuje sie zadania racjonalnego osadzenia obecnego stanu. Kto
> jeszcze pamieta Tawerne? Geralt, Morfeusz, Svoboda, Sted, Krieg,
> Ghardin i Zakrzewski wypowiadaja sie juz tylko z koniecznosci, z
> urzedu, dla potrzymania tematu lub jego niecierpliwego
> zakonczenia, rezygnujac ze stanowiska lub przejmujac kolejne.
Ach, zaraz zajrzę do archiwum listy, na tę pierwszą połowę 2002 roku. I może zajrzę do Tawerny. Straszniem ciekaw jak to starożytni Dreamlandczycy mądrze prawili o Życiu, Wszechświecie i Wszystkim...
Więc tak. Od początku 2002 roku mamy sporo rozmów o polityce. Głównie oskarżenia rzucane na Radę Regencyjną, że jest nielegalna i odpieranie przez nią zarzutów. W lutym jest mowa o elekcji, a zaraz potem koronacja Króla. W marcu mamy pierwszą naprawdę długą i zawiłą dyskusję... Dotyczy spamu. Jedni twierdzą, że reklamy Morlandzkiego Punktu Informacyjnego są irytujące, inni, że ktoś wypowiada się nieładnie o rajdach samochodowych... Bardzo dużo dyskutujących. W międzyczasie toczy się podobna rozmowa o reklamach pamiętnego pisma Balanga i o jakimś łańcuszku szczęścia, który ktoś przysłał na listę. Potem jest trochę rozmowy o projekcie Premiera Jasińskiego ustawy o służbach specjalnych. Sporo pytań o to, skąd w ogóle pomysł by o służbach tajnych rozmawiać na liście publicznej. Potem jest trochę dyskusji o sytuacji między Dreamlandem, a Cyberią, a reszta marca upływa już pod znakiem zamknięcia banku pana Pietraczuka przez premiera Jasińskiego. W tej okolicy czasokresowej odwiedza nas Magda Hasse i na liście jest prawdziwy kołomłyn. Filozofii nadal mało. W kwietniu Blacklock zmienia nazwę na Surmala i pół miesiąca schodzi nam na rozprawianiu o tym niezwykle ważkim zagadnieniu. Potem zawiązuje się jeszcze fajna dyskusja o tym, jaki mamy w Dreamlandzie klimat. W maju Magda Hasse nadal hula po liście obrażając i wyśmiewając.
Muszę stwierdzić, że po raz kolejny zawodna pamięć ma tendencje do gloryfikowania przeszłości. Złoty wiek Dreamlandu odbył się przede wszystkim na stronach internetowych - w gazetach i różnych organizacjach, którym udało się wtedy powstać. Jednak te ambitniejsze tematy z gazet rzadko trafiały na forum. W czerwcu rejestruję debatę o gospodarce opartą na artykule z Tygodnika Morlandzkiego. Zaraz potem jest gorąca dysputa o skandalicznym artykule we Wprost, gdzie napisano, że największą mikronacją jest inne państwo, niż Dreamland.
Fakt, aktywność forum była w tamtych czasach ciut większa niż dziś, ale bez przesady - miewaliśmy w tym roku tematy na podobnym poziomie intelektualnym, co w 2002 roku. Zajrzę jeszcze do tej Tawerny. Hrabia Sted niedawno odkopał jej szczątki. Zapewne tam rozmawiano na poziomie...
Hehe. Kilka tematów ambitnych - fakt. Ale z pewnością nie stanowią większości i większość z nich to wątki bez odpowiedzi. Znamiennie, że najwięcej odpowiedzi zyskał temat "SPAM!" :-)
Coś mi się wydaje, że gdyby Jacquesa de Brolle'a wsadzić do wehikułu czasu i wysłać w dowolny punkt w historii Dreamlandu, mógłby spokojnie w ciemno napisać na forum dokładnie identyczny tekst i brzmiałoby na czasie.
> Obywatel, ktory przybyl do Dreamlandu w ciagu ostatnich 12
> miesiecy nie moze nawet przypuszczac, ze tu mozna dyskutowac
> inaczej, niz gegajac. Obywatel, ktory prybyl do Dreamlandu w
> ciagu ostatniego kwartalu - w ogole nie wie, jak wyglada dyskusja.
Pan, Ministrze, z pewnością wie. Pamięta Pan jedną? A jeśli już Pan pamięta - to czemu Pan gęga? :->
> Do organizatorow zwracam sie z pytaniem: Dla kogo ten wysilek?
>
> Hrabia Zakrzewski imponuje poswieceniem dla idei aktywizacji, ale:
>
> 1) czy tedy wiedzie droga do prawdziwie glebokiego zaangazowania?
W imieniu hrabiego Zakrzy odpowiedziałbym pytaniem: którędy wiedzie droga do prawidziwie głębokiego zaangażowania? Z pewnością osoba tak światła, jak Pan Minister nie krytykowałaby nie mając w zamian do zaoferowania rozwiązania?
> 2) czy narzucona forma nie przekracza dostepnej nam tresci?
Po chichu przyznam rację. Nie bardzo wierzę w tę Olimpiadę. Ale wie Pan - nie wypada krytykować inicjatyw zanim się nieudadzą. Inaczej wychodzi się na kontestatora.
> Obawiam, ze Dreamland konsekwentnie przepoczwarza sie w enklawe
> dla mlodocianych sportowcow spod znaku Quake'a i Counter Strike'a
> (coz innego wyszlo nam tu lepiej?), swiadomie rezygnujac z
> rozrywek bardziej ambitnych.
Na szczęście jest jedno niezawodne lekarstwo! Przestańmy rozmawiać o sporcie i grach! Nareszcie uleczymy nasz kraj. Powiem więcej: istnieje wszak prawdopodobieństwo, że przemienimy się w banalny i skomercjalizowany klub zapaleńców żyjących w oderwanej od rzeczywistyści sztucznej gospodarce. Na wszelkie wypadek już teraz przestańmy rozmawiać też o gospodarce! A polityka? Co będzie, jak okaże się poniewczasie, że potrafimy rozmawiać już tylko o tej bezdusznej i okropnej polityce? Na wszelkie wypadek już teraz zarzućmy zupełnie te tematy. Jeden cudowny lek na wszystko. Na koniec przestaniemy jeszcze na cokolwiek narzekać, bo - boję się pomyśleć - moglibyśmy stać się enklawą zdziadziałych, złośliwych krytykantów, co to tylko defetyzm siać potrafią.
To ja teraz sobie zamilknę i poczekam aż w sposób nienarzucający się i naturalny Minister de Brolle zapoczątkuje na liście jakąś prawdziwie ambitną dyskusję. Wtedy się włączę :-)
> Pozdrawiam,
>
> Jacques de Brolle
Pozdrawiam gorąco,
Pavel markiz Svoboda Received on Sat 30 Oct 2004 - 14:24:31 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET