Ciesze sie, ze dyskusja na temat organizacji wirtualnych IO wyplynela z wewnetrznej listy dyskusyjnej Weblandu i staje sie przedmiotem ogolnonarodowego poruszenia. Brakowalo nam tu, na szczeblu federalnym, takich absorbujacych polemik. Az strach pomyslec jakie diamenty kryja listy dyskusyjne czterech pozostalych krain naszego otchlannego Dreamlandu. Odpowiednie sluzby federalne winny nam je regularnie zasysac i pod rozwage przedkladac, co by zadna z takich oddolnych inicjatyw w niepamiec nie poszla.
Tak sie sklada, ze w sprawach sportu, przynajmniej tego w wydaniu dreamlandzkim (czy szerzej: wirtualnym, podejrzanie biernym) nigdy jeszcze glosu publicznie nie zabieralem. Czynie to teraz, niejako przymuszony powaga omawianego przedsiewziecia.
Przyznam, ze naszly mnie straszliwe watpliwosci. Nie idzie mi tu bynajmniej o prawa autorskie do tego czy innego wyrazenia (coz bowiem poczac by mieli organizatorzy szkolnych olimpiad przedmiotowych, olimpiad szaradziarskich etc.). Nie chodzi mi nawet o lokalizacje przyszlych zawodow, wybor maskotki i pozostale dylematy natury technicznej. Nie zamierzam nawet krytykowac tej iskry pierwotnej, ktora legla u podstaw calego pomyslu (aktywizacja obywateli). Chodzi mi o cos zupelnie trywialnego.
Obawiam sie, drodzy koledzy i kolezanki, ze liczba organizatorow calego przedsiewziecia albo przewyzszy liczbe uczestnikow, albo - co juz zupelnie odbiera mi apetyt - bedzie tak, ze suma uczesnikow bedzie podzbiorem liczby organizatorw. Moze sie tez zdarzyc, a nawet sie zdarzy, ze w takich zawodach wystapia osoby z pierwszych stron dreamlandzkich gazet, czyli wieksza czesc naszego politycznego Olimpu. A przyznacie, ze tak wlasnie wygladala wiekszosc dotychczasowych imprez sportowych.
Nie mam, rzecz jasna, nic przeciwko partycypacji naszych poslow czy ministrow w biegach przelajowych, ale juz w takiej elastomanii (zdaje sie, ze chodzi o jazde motorem po wertepach) czy w Unrealu - jak najbardziej. Historia filozofii uczy, ze niejaki Platon bral co prawda udzial w igrzyskach olimpijskich (istmijskich etc.), lecz inne byly to czasy i inaczej wyobrazano sobie Kosmos. Zreszta, co nie dosc podkreslac, wielkiemu myslicielowi ostatecznie przeszlo. Bede spal spokojniej, jesli czlonkowie Izba Poselskiej zadowola sie posterem Malysza na scianie w sypialni, zas narty i aseksualne uniformy pozostawia tym, ktorym Bog Kalwina i Augustyna do tego przeznaczyl.
Proponowany zestaw konkurencji pozostawie bez komentarza. Domyslam sie nawet, jakie dyscypliny pojawia sie w terminie pozniejszym. Duzo tego, za duzo chyba jak na kraj, ktorego spoleczenstwo nie przejawia przesadnej ochoty do rozmowy (poza incydentalnym muczeniem na listach celem nabijania statystyki). Rozumiem jednak, ze imprezy sportowe rzadza sie swoimi prawami, ze czlowiek gotow jest zmobilizowac sie na czas rywalizacji. Nie widze jednak debat poswieconych zagadnieniom nieco glebszym: Jak mozliwa jest polityka w Dreamlandzie? Czy obrany model funkcjonowania panstwa nie stal sie dysfunkcjonalny? Co rozumiem przez ruch monarchistyczny? Czym jest dla nas literatura tworzona na potrzeby v-swiata? Dlaczego tak duzo sadzimy bykow w jednym tylko zdaniu? Dlaczego tutaj tak malo kobiet? Pytania generuja sie same.
Od bodaj roku nie podejmujemy na tej liscie tematow innych niz kuriozalne. Wydaje sie nawet, ze okres wzglednej swietnosci Dreamland ma juz za soba (pierwsza polowa roku 2002). Kozanecki, de Kakuc, Kamola, Atilla, Pio, Rey, George Roger i eMBe - juz zrezygnowali. TomBond, umysl tak przeciez krytyczny, nawet nie podjemuje sie zadania racjonalnego osadzenia obecnego stanu. Kto jeszcze pamieta Tawerne? Geralt, Morfeusz, Svoboda, Sted, Krieg, Ghardin i Zakrzewski wypowiadaja sie juz tylko z koniecznosci, z urzedu, dla potrzymania tematu lub jego niecierpliwego zakonczenia, rezygnujac ze stanowiska lub przejmujac kolejne.
Obywatel, ktory przybyl do Dreamlandu w ciagu ostatnich 12 miesiecy nie moze nawet przypuszczac, ze tu mozna dyskutowac inaczej, niz gegajac. Obywatel, ktory prybyl do Dreamlandu w ciagu ostatniego kwartalu - w ogole nie wie, jak wyglada dyskusja.
Do organizatorow zwracam sie z pytaniem: Dla kogo ten wysilek?
Hrabia Zakrzewski imponuje poswieceniem dla idei aktywizacji, ale:
Obawiam, ze Dreamland konsekwentnie przepoczwarza sie w enklawe dla mlodocianych sportowcow spod znaku Quake'a i Counter Strike'a (coz innego wyszlo nam tu lepiej?), swiadomie rezygnujac z rozrywek bardziej ambitnych.
Pozdrawiam,
Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET