Kazdy kolejny list, ktory przed momentem otwieralem, byl listem w stylu cytowanego... bez przesady.
Zastanawiam sie, jak inni to postrzegaja i jak widza charakter listy.
-- Nud vel Vilgefortz Specjalista d/s Rozwoju Prowincji Morland ============= "Zastanawiam sie, jak inni to postrzegaja i jak widza charakter listy." No, i mamy jakiś sensowy temat do rozmowy :-) Mnie się zdaje, że lista jest rzeczą niezwykle istotną, lecz niektórzy mylnie sądzą, że utrzymanie statystyki wysyłanych na listę maili w możliwie dobrej kondycji (nawet bez baczenia na treść - wszak Muggler wysłał dziś w czterech osobnych mailach swoją odpowiedź na jeden) jest rzeczą godną każdej ceny. Uważam takie podejście za okłamywanie samych siebie. Jeśli nie mamy o czym rozmawiać, to świadczy to już o zastoju w naszym państwie, a rozmawianie bez wyraźnego celu, wymuszone, ani nie zmienia tego stanu rzeczy, ani nawet za dobrze go nie kamufluje - zresztą po cóż mielibyśmy oszukiwać sami siebie? Zresztą sugerowanie, że cały dreamlandzki problem leży w zbyt małej ilości sztuk e-maili na grupie dyskusyjnej uważam za dowód większego lub mniejszego próżniactwa. Bardzo to jest wygodne uważać, że się swój obowiązek względem państwa wypełniło poprzez wysyłanie pustych lub prawie pustych e-maili na listę. Trochę trudniej jest najpierw stworzyć coś jeszcze mniej ulotnego niż pismo, a potem pochwalić się tym na liście i zachęcić innych do oceny. Przy czym na przykład wątek minikartingu już uważam za bardzo wartościowy przykład tej słusznej aktywności. Coś się tu bez wątpienia ciekawego rodzi, choć chyba nie bardzo rozumiem jeszcze co :-) Ale ja się ogólnie na sporcie znam chyba mało... Nie mniej nie odrzucam tej formy aktywności! Pozdrawiam, Pavel markiz SvobodaReceived on Sat 21 Aug 2004 - 09:13:20 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET