> Nie ma sensu robić wokół prawa otoczki niezrozumienia i prowadzić
> rozmowę w ten sposób, niby publicznie a jakby za plecami. Dla
> niewtajemniczonych zatem małe wyjaśnienie. Prawo nie jest żadną
> sztuką tajemną.
Nie mam zamiaru robić żadnej otoczki, każdy kto jest choć odrobinę zainteresowany tą sprawą może sobie sprawdzić co znaczą te słowa.
>
> Pierwsza z przywołanym przez Jego Ekscelencję paremii łacińskich -
> jak ich większość - bywa różne tłumaczona, wyraża jednak jedną
> myśl, a to że podążanie za najwyższym, najlepiej interpretowanym
> prawem (zazwyczaj rozumianym jako przepis), prowadzi w efekcie do
> najgorszej niesprawiedliwości, najpoważniejszego bezprawia. Odpowiada
> to miej więcej postulatowi, by stosować raczej ducha prawa, aniżeli
> jego ścisłą literę.
Wystarczy powiedzieć w skrócie - najwyższe prawo, najwyższym bezprawiem, paremia sformułowana w czasach rzymskich ale jakże aktualna. Tą formułą wyrażam to co widzę po wyroku - Sąd nie ma mieć założonych klapek na oczy i czytać tylko treść artykułów ustawowych, ale musi kierować sie także interpretacją, której winny przyświecać zasady dobra i sprawiedliwości. Wskazałem w swojej odpowiedzi, że niestety kolejny raz Sąd potrafi tylko czytać zapisy ustawowe, a zwyczaj i zasady wykładni staja się organom sadowym obce.
>
> Druga paremia dotyczy pewnej zasady procesowej, która stwierdzać ma,
> że okoliczności oczywiste nie wymagają dowodu. Zwyczajowo wskazuje
> się w tym kontekście na to, że nie wymaga dowodzenia to, że po
> poniedziałku jest wtorek. Na marginesie tylko warto dodać, że postęp
> nauki powoduje, że coraz mniej rzeczy wydaje się tak oczywistych,
> iżby nie wymagało dowodu. Ostatnio np. polski ustawodawca musiał
> zdefiniować, kto jest matką dziecka.
Gwoli wyjaśnienia, jeżeli mnie pamięć nie myli, ustawodawca polski musiał się zdecydować na taki zabieg ze względu tzw. zastępczych matek, ponieważ powstawał problem kto ma zostać matką - osoba, która urodzi, czy osoba od której pochodzą komórki jajowe. Tak więc ten przypadek nie może się kwalifikować do mojego zarzutu, że sąd nie skorzystał z mądrości starożytnych odnośnie czegoś oczywistego, co nie wymaga dowodu.
> Cóż, tym razem jest ono ostatecznie. Nawet - a może zwłaszcza - w
> demokratycznym państwie prawa (czy też prawnym), koniecznością jest
> przyjęcie istnienia takiego organu, który w sferze prawnej rozstrzyga
> spory w sposób ostateczny. (...)
Mówiąc w skrócie pozwolę sobie się nie zgodzić z ostatecznym orzeczeniem, gdyż moim zdaniem jest ono delikatnie mówiąc chybione. Sąd jest tylko sadem, człowiek tylko człowiekiem. Nawet polski SN ma prawo się mylić, i dochodzi niejednokrotnie do takich sytuacji chociażby podając przykład określenia przez SN przestępstwa ujawnienia tajemnicy państwowej jako powszechnego - co jest nie możliwe ze względu na kilka ważnych aspektów.
>
> Nic nie stoi na przeszkodzie, by Wasza Ekscelencja zaangażował się
> politycznie w działalność zmierzającą do przekonania większości
> parlamentarnej, że wobec stanowiska Sądu Królestwa konieczna jest
> nowelizacja przepisów w interesującym Waszą Ekscelencję zakresie.
> Niezależnie od wyników, zaangażowanie Waszej Ekscelencji na pewno
> może przyczynić się do zaktywizowania Dreamlandczyków, co - jak śmiem
> przypuszczać - wyjdzie nam wszystkim tylko na dobre.
Przyglądając się temu wszystkiemu z żalem muszę stwierdzić, że wkładanie większych pokładów energii jest tylko stratą czasu. Przykładów daleko szukać nie trzeba - Marszałek IP raz twierdzi, że nie może działać bo prawo go wiąże, a raz gdy jest mu to na rękę stwierdza, że można nagiąć przepisy konstytucji.
> Z poważaniem,
> Artur Piotr, RS.
> Prezes Sądu Królestwa
(-) Martin markiz van Buuren Received on Wed 13 Oct 2010 - 13:24:08 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET