MmvB> Do wyroku początkowo nie miałem zamiaru się odnosić, jednak MmvB> stwierdziłem, że pozostawienie tego bez słowa jest błędem.
MmvB> Summum ius summa iniuria.
MmvB> Manifestum non eget probatione
(...)
Nie ma sensu robić wokół prawa otoczki niezrozumienia i prowadzić rozmowę w ten sposób, niby publicznie a jakby za plecami. Dla niewtajemniczonych zatem małe wyjaśnienie. Prawo nie jest żadną sztuką tajemną.
Pierwsza z przywołanym przez Jego Ekscelencję paremii łacińskich - jak ich większość - bywa różne tłumaczona, wyraża jednak jedną myśl, a to że podążanie za najwyższym, najlepiej interpretowanym prawem (zazwyczaj rozumianym jako przepis), prowadzi w efekcie do najgorszej niesprawiedliwości, najpoważniejszego bezprawia. Odpowiada to miej więcej postulatowi, by stosować raczej ducha prawa, aniżeli jego ścisłą literę.
Druga paremia dotyczy pewnej zasady procesowej, która stwierdzać ma, że okoliczności oczywiste nie wymagają dowodu. Zwyczajowo wskazuje się w tym kontekście na to, że nie wymaga dowodzenia to, że po poniedziałku jest wtorek. Na marginesie tylko warto dodać, że postęp nauki powoduje, że coraz mniej rzeczy wydaje się tak oczywistych, iżby nie wymagało dowodu. Ostatnio np. polski ustawodawca musiał zdefiniować, kto jest matką dziecka.
Wracając na nasze podwórko - nie jest w zwyczaju sędziów SK wypowiadać się na temat wydanych przez siebie orzeczeń. Swoją argumentację wyrażamy w uzasadnieniach. Ostatnio podjęliśmy w SK próbę wyrażania ich jako krótszych i pisanych mniej sformalizowanym językiem, oczywiście w takim zakresie, w jakim prawo - posługujące się typowo formalistycznym językiem - na to pozwala. Jak rozumiem, nie chodzi w tym wypadku o niezrozumienie orzeczenia, co o dość często występującą w swej istocie okoliczność, że strona przegrywająca nie zgadza się z treścią zapadłego rozstrzygnięcia.
Cóż, tym razem jest ono ostatecznie. Nawet - a może zwłaszcza - w demokratycznym państwie prawa (czy też prawnym), koniecznością jest przyjęcie istnienia takiego organu, który w sferze prawnej rozstrzyga spory w sposób ostateczny. Oczywiście nie oznacza to iż okoliczności w jakich przychodzi rozstrzygać te spory, nie podlegają zmianie. W maju 2007 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozstrzygnął sprawę 05-1074 Ledbetter v. Goodyear Tire & Rubber wskazując, że w sprawach o dyskryminację pracowników w zakresie wynagrodzenia za pracę z uwagi na płeć, należy uwzględnić iż badaniu może podlegać wyłącznie 180-dniowy okres poprzedzający wniesienie stosownej skargi, z uwagi na obowiązujący, właśnie 180-dniowy okres przedawnienia. Oczywiście nie wszyscy byli zadowoleni, w związku z czym 29 I 2009 roku nowy już rezydent Białego Domu podpisał Lilly Ledbetter Fair Pay Act 2009, w istocie znoszący wykładnię przyjętą przez Sąd Najwyższy.
Nic nie stoi na przeszkodzie, by Wasza Ekscelencja zaangażował się politycznie w działalność zmierzającą do przekonania większości parlamentarnej, że wobec stanowiska Sądu Królestwa konieczna jest nowelizacja przepisów w interesującym Waszą Ekscelencję zakresie. Niezależnie od wyników, zaangażowanie Waszej Ekscelencji na pewno może przyczynić się do zaktywizowania Dreamlandczyków, co - jak śmiem przypuszczać - wyjdzie nam wszystkim tylko na dobre.
MmvB> (-) Martin markiz van Buuren
Z poważaniem,
Artur Piotr, RS.
Prezes Sądu Królestwa
Received on Wed 13 Oct 2010 - 10:07:19 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET