Zadzwia mnie, jak wszystko to kręci się w okół szukania winnego. Nie oddał Pan głosu, trudno. Przyjmujemy za dobrą monetę, że zdarzyło się w Pańskim życiu coś nieoczekiwanego, co uniemożliwiło Panu dostęp do Internetu i o czym nie mógł Pan poinformować wcześniej. Zdarza się. Naprawdę wszyscy chyba tu w Dreamlandzie mamy takie sytuacje czasami. Rozumiem, że po zakończeniu głosowania pojawiły się głosy, które odebrał Pan jako krzywdzące, zarzucające Panu niesłusznie nieodpowiedzialność czy uchylanie się od obowiązków czy gapiostwo. Nie podzielam takich opinii. Jeśli faktycznie sytuacja była po za Pańską kontrolą, nie ma Pan sobie nic do zarzucenia.
Szkoda tylko, że stosuje Pan taką a nie inną taktykę obrony - zrzucając winę na kogo innego. Wychodzi Pan z tą kompletnie absurdalną teorią, że w okresie wakacyjnym przydarzają się Dreamlandczykom niezapowiedziane zniknięcia, które nie zdarzają się nikomu w pozostałej części roku i argumentuje Pan, że 11 dni na głosowanie to za mało, ale 14 dni wystarczy. Przez jedenaście okresów wakacyjnych w naszej historii nikt nigdy nie wyszedł z taką pretensją, a Pan porównuje ów "fenomen" do powodzi, jakby te nagłe jedenasto-czternastodniowe zniknięcia były bezpośrednio związane z warunkami meteorologicznymi w naszej strefie klimatycznej. Proszę raz jeszcze wczytać się w uzasadnienie, które tak się Panu nie podoba. Sąd wyraźnie wskazuje w nim, że choć sam Sąd nie czuje się w kompetencji do ingerencji w wewnętrzne sprawy Parlamentu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by posłowie sami dostosowywali swój regulamin do warunków, w których przyszło im pracować.
> (-) Martin markiz van Buuren
(-) P. Svoboda, r.s. Received on Fri 20 Aug 2010 - 03:37:56 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET