> Artykuł zrobił na mnie wrażenie żalów/zemsty człowieka obrażonego na
> orzeczenie sądu, który orzekł dlań niekorzystnie - bardziej przypomina
> to piaskownicę, niż rzetelne dziennikarstwo. Gdzie jakikolwiek
> obiektywizm, gdzie rzeczowość argumentów? Czy ktokolwiek poza
> redaktorem van Buurenem (co LQ silnie sugeruje) zgadza się ze
> stwierdzeniem, że nastąpiła "kompromitacja składu orzekającego"? Do
> mnie nie dotarł żaden inny taki głos, odnotowałem jedynie kilka głosów
> poparcia orzeczenia sądu. Jakie są Wasze opinie?
Przede wszystkim zaznaczam po raz kolejny, ja nie neguje sentencji, a jedynie argumentacji sądu. Wielokrotnie wspominałem już w wielu prywatnych rozmowach, że sprawa jest dla mnie bardzo wątpliwa i dlatego zdecydowałem sie na werdykt sądu. Sąd ma prawo orzekać to co uzna za słuszne, jednak musi to dobrze uzasadnić. Jakkolwiek z orzeczeniem mogę się zgodzić, że skargę oddalono, to jednak zaznaczę kolejny raz z argumentacją już nie, gdyż tak jak wskazałem w artykule jest ono uwłaczające dla wymiaru sprawiedliwości. Jest to oczywiście moje zdanie i każdy może mieć w tej sprawie własne.
>
> Nasze prawo stanowi wprost - głosowanie ma trwać przynajmniej 7 dni.
> Brak innych przesłanek. Jeśli Marszałek Izby spełnił prawne wymagania,
> to sąd nie ma żadnych podstaw, by podważyć jego decyzję. Redaktor zaś
> zdaje się próbować zrzucić winę za własne gapiostwo na okres wakacyjny
> - nie zważając na fakt, że zwyczaj Królestwa nakazuje o urlopach
> informować przynajmniej osoby, których one dotyczą. Domyślne
> przyjmowanie, że wakacje oznaczają potencjalny urlop każdego
> urzędnika, oznaczałoby 3-miesięczny paraliż dla Królestwa - a to
> czystej wody absurd.
Waść nie zauważa chyba pewnych spraw, jednak prawo to nie jest dziedzina, w której zapisy odczytuje się według tylko i wyłącznie prostych reguł. Pewne zapisy jak chociażby właśnie zwrot "CO NAJMNIEJ" otwiera pewne furtki, tzw. luki w prawie, które pozwalają wyciągać z nich bardzo wiele konsekwencji. Zaznaczyć także należy, że ja nie powiedziałem że poszedłem na urlop - wszystko działo sie bardzo niesłychanie szybko i nagle, dlatego nikogo nie miałem jak poinformować, więc zarzucanie zwykłego gapiostwa jest nie na miejscu. Marszałek Izby Poselskiej widział wyraźnie co dzieje się w IP w czasie debaty, każdy zabierał głos dosłownie chwilami, bo zwyczajnie znikał z v-świata, a tylko ślepiec nie jest w stanie zauważyć tego co się dzieje. To jest mój argument, którego SP w ogóle nie bierze pod uwagę i to bardzo mnie jako posła i obywatela oburza.
>
> Mam gorącą nadzieję, że "Le Quotidien" więcej nie zejdzie w tak smutny
> sposób na poziom brukowca...
Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, dla mnie jest oczywiste, że swój swojego broni:) nie mniej JKW Paweł nie jest świętą osobą i czasem warto wskazać na błędy jakie się popełnia. Samo noszenie zaszczytnego tytułu króla seniora nie oznacza człowieka nieomylnego i postępującego zawsze zgodnie z litera prawa. Człowiek jest tylko człowiekiem.
> Pozdrawiam,
> ax. Ghardin
(-) Martin markiz van Buuren Received on Fri 20 Aug 2010 - 02:59:21 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET