> Tak oglądam TVN24 i tam ostra debata m.in nt. jednomandatowych
> okręgach wyborczych, tak się zastanawiam co ludzie mikronacji sądzą o
> takim rodzaju wyborów?
To zależy, czego konkretnie dotyczy pytanie.
Jeśli polskiej rzeczywistości, to okręgi jednomandatowe, powiązane z wyborami większościowymi, doprowadziłyby do konsolidacji systemu dwóch, trzech najsilniejszych partii. W naszych warunkach oznaczałoby to zabetonowanie obecnego podziału PO - PiS, gdzie PSL i SLD odgrywałyby rolę języczka u wagi. To oczywiście jakiś plus, choć nie dla wszystkich. Zwolennicy politycznego folkloru musieliby pogodzić się z aktywnością głównie pozaparlamentarną.
W mikronacjach nie do zrealizowania. Potrzebowalibyśmy kilkakrotnie większego elektoratu, by w ogóle można byłoby mówić o rozbijaniu go na okręgi wyborcze. W przypadku Dreamlandu - okręgi pokrywałyby się np. z obszarem prowincji, zwycięzca w danym okręgu zgarniałby wszystko. Pięć okręgów, pięć mandatów. Ale w Weblandzie kandydatów znalazłoby się dziś może czterech, w Luindorze i Morlandzie - żaden. Nie tędy zatem droga. Obecnie z oczywistych względów wybory powszechne ograniczone są do obszaru jednego okręgu wyborczego. Model jest banalnie prosty: jedna lista, kilku kandydatów i tłuszcza głosująca na swoich ulubieńców. Jak w wyborach prezydenckich - wybory większościowe, przy czym do uzyskania mandatu potrzebna jest jedynie zwykła większość.
Po drugie - takie wybory mają sens w przypadku rozwiniętego systemu partyjnego, gdzie konkurujące ze sobą kandydaci reprezentują odmienne opcje ideowe. Rozwiniętego, to znaczy jakiegokolwiek. Dla przykładu - w KD działa obecnie jedna partia, w Elderlandzie zaś partie w ogóle uchodzą za diabelski pomiot, więc z nich zrezygnowano. Może słusznie.
(-) Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET