Tytułem komentarza (w skromniejszej wersji opublikowanego również pod anonsowanym tekstem).
Anonimowy autor stwierdza, iż „postulat, aby w Senacie Królewskim zasiadał niemal każdy kto chce jest zaprzeczeniem demokratycznego dorobku Królestwa”.
Panie Redaktorze, nie istnieje taki postulat – projekt ustawy konstytucyjnej jest tu precyzyjny i mówi o przedstawicielach mieszkańców prowincji, Rektorze Uniwersytetu i emerytowanych politykach. Z tego grona w skład nowej izby wejdą jedynie osoby żywo taką aktywnością zainteresowane. Tym samym nie ma ryzyka, że do odnowionej izby trafią wypaleni czy zapracowani dygnitarze. Na tematu Senatu, w którym zasiadają Namiestnicy powoływani przez króla, można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że składa się na ów „demokratyczny dorobek Królestwa”. Demokratyzację zakłada projekt wspomnianej ustawy.
Senat w obecnym kształcie jest niepotrzebny. Tylko zmiana może ten organ uczynić użytecznym.
2.
Poszerzenie Senatu nie jest zagrożeniem dla podmiotów federacji, co najwyżej dla dotychczasowej pozycji Namiestników, których i tak czeka bardzo niemiła niespodzianka – bez względu na losy tej ustawy. Mylą Panowie interes własny z interesem prowincji, zaś interes własnej prowincji z interesem pozostałych namiestników. Prowincje Królestwa zawsze ze sobą rywalizowały, choćby o mieszkańców. Jeśli się ktoś z włodarzami prowincji solidaryzuje, to tylko demonizowane władze federalne.
Ilu mieszkańców (o namiestnikach nawet nie wspomnę) spoza Furlandii zdecydowało się wesprzeć przedsięwzięcie furlandzkiego Namiestnika i zarejestrowało swój profil na forum Księstwa? Gdyby nie Korona, członkowie Rządu i turyści z zagranicy, nie byłoby do kogo się odezwać. Dlaczego nie wypalił projek ogólnodreamalndzkiej ligi piłkarskiej złożonej z surmalajskiej DLP i morlandzkiej OLP?
Nie zaobserwowałem dotąd niczego, co można byłoby nazwać wspólnym interesem prowincji. Jest jeden interes Królestwa i wzajemnie sprzeczne interesy prowincji. Dlatego Senat działał dotąd jak zgromadzenie cechu kupieckiego.
3.
Zadaniem izby senackiej jest współudział w stanowieniu prawa, a nie realizacja interesów osób wchodzących w jej skład. Poszerzenie składu izby daje nadzieję na odblokowanie i usprawnienie procesu ustawodawczego – w końcu znajdzie się ktoś zainteresowany podstawową aktywnością związaną z funkcją senatora.
4.
Co wspólnego z przywołanym w artykule „umacnianiem szóstej prowincji” ma obecność rzeczonych emerytów, rektora i mieszkańców prowincji? Dopiero teraz Senat ma szansę zapewnić faktyczną reprezentację obywateli krajów federacji. Naturalnie nie stanie się to z dnia na dzień – na to potrzeba czasu. Zachowując status quo zyskujemy gwarancję, że nie stanie się to nigdy.
Co więcej – nie ma czegoś takiego, jak „szósta prowincja” w rozumieniu niezależnej korporacji urzędników skoncentrowanych na własnych problemach. Członkowie Rządu Królewskiego są zarazem członkami krajowych organów władzy publicznej – jak Mateusz Conroy Shakur (Vicesgerent Południowy w Furlandii), Ghardin i Ireth Tinuviel (członkowie Rady Republiki Weblandu). Ministrowie są przede wszystkim mieszkańcami prowincji.
(-) Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET