Re: [dreamland] [OT] Lost

From: Melanie O'Rhada <lesniak.katarzyna_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 31 May 2010 23:46:50 +0200


Failthe!

> Eee, bez przesady. Aluzji jest multum, ale raczej do obyczajów, świąt
> i przede wszystkim mentalności. Może nie jest to film dla szerokich rzesz,
> i tu się zgodzę, ale żebyście towarzyszko wykładowcom musieli zazdro-
> ścić, to aż tak nie jest -- rozumieją z niego o tyle samo więcej od "nas",
> co choćby fizycy kwantowi :)

Nie przesadzam, towarzyszu. Akurat nie mam "A serious man" na dysku, więc nie pobawię się w szukanie celnych przykładów, ale po bodajże trzecim oglądnięciu doceniłam obecność małych smaczków odwołujących się właśnie do filozofii i szczegółów religii, do których ja, jak gojka, nie mam "codziennego" dostępu. W sumie nie spytałam się żadnego żyda, czy wyłapał te odwołania, a to też jest dobre pytanie - na ile zna swoją religię.

Jeżeli chodzi o takie konteksty w scenach filmowych: to na pewno te ciągłe telefony dot. zapłaty za płyty. Nie pamiętam już, czy chodziło o nazwy płyt, czy nazwę wytwórni/dystrybutora. Normalny człowiek (powiedzmy: statystyczny, chociaż nawet nieźle wykształcony) nie jest w stanie wyłapać tego, że te nazwy to kolejny kontekst opowieści, który może służyć pogłębieniu interpretacji. A zazdroszczę konkretnie wykładowcom, którzy uchodzą za specjalistów i znawców judaizmu, a nie fizykom czy ekonomom. A ponieważ i dlatego, że oni te konteksty łapną od razu - więc mają lepszą zabawę oglądając ten film, bo widzą "więcej" czy też "głębiej". A przynajmniej mam nadzieję, że jakoś się obroniłam, że swoim twierdzeniem.

Cytując kogoś, kto mi podsunął ten film: "To najbardziej żydowski z filmów braci Coen". I pewnie po trosze dlatego "A serious man" będzie też w Polsce filmem przegranym.

Pozdrawiam,
M. O'Rhada Received on Mon 31 May 2010 - 14:46:52 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET