> Strasznie zazdroszczę moim wykładowcom dobrej zabawy, jaką mają
> oglądając ten film. Bracia Coen wykorzystali ogrom odwołań do kultury
> żydowskiego, z którego jeszcze długo nie będę sobie zdawać sprawę. Jak
> ktoś kompletnie nie ma o tym pojęcia, to się nudzi na filmie. A
> wszystko przez to, że właściwie każda scena, każde zdanie to odwołanie
> do czegoÅ›, do jakiejÅ› koncepcji, jednego z imion Boga etc. I przez to
> mogę się założyć, że film nie zrobi u nas kariery, bo jak wiele mu
> podobnych (operujÄ…cych mniej znanymi konwencjami) nie zostanie
> zrozumiany.
Eee, bez przesady. Aluzji jest multum, ale raczej do obyczajów, Å›wiÄ…t i przede wszystkim mentalnoÅ›ci. Może nie jest to film dla szerokich rzesz, i tu siÄ™ zgodzÄ™, ale żebyÅ›cie towarzyszko wykÅ‚adowcom musieli zazdroÅ ›cić, to aż tak nie jest -- rozumiejÄ… z niego o tyle samo wiÄ™cej od "nas", co choćby fizycy kwantowi :)
-- por. Alojzy Pupka ms, mjReceived on Mon 31 May 2010 - 14:26:22 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET