> (...) Ani na przewidywalnych zyskach z działalności antykwariatu.
W Warszawie mniejsze antykwariaty ulokowane w normalnych lokalach padają jak muchy, nie mogąc sprostać czynszom. Trzymają się albo takie, które właściwie sprzedają nie tyle książki, co ładne i koszmarnie drogie okładki do postawienia na półce jakiegoś nowobogackiego (w środku nawet czasami jest wartościowa książka, ale i tak właściciel nigdy jej nie przeczyta), albo te które egzystują w jakimś baraczku i/lub są powszechnie znane z walorów takich jak dobra relacja jakość/cena (np. ten przy placu Wilsona, o którym tefałpe swego czasu skręciła bardzo prawdziwy, nieudawany dokument: http://bit.ly/cUxDQX )
-- por. Alojzy Pupka ms, mjReceived on Mon 31 May 2010 - 10:06:01 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET