> Ja sam myślałem o wprowadzeniu forum w Weblandzie, jednak zrezygnowałem.
> Głównym argumentem przeciwko takiemu rozwiązaniu było to, że wirtualne
> państwo powinno dawać wyraz kulturze intelektualnej i wymagać jakiegoś
> jej poziomu.
Widzę, że i Pan, Baronie, dołączył do grona obrońców Tradycji. Dreamlandzki snobizm trzyma się mocno i, jak się właśnie przekonuję, łączy wszystkie pokolenia.
Co do zasady – zgadzam się oczywiście z przedstawionymi tu kontrargumentami. Jeśli ktoś nie radzi sobie z obsługą skrzynki pocztowej i tężeje na widok listy dyskusyjnej, będzie potencjalnie słabym materiałem na obywatela Królestwa, skrojonego na miarę poprzedniego pokolenia. Nie jestem jednak pewien, czy to właśnie lista dyskusyjna chroni nas przed zalewem Hunów.
Skąd jednak założenie, że przejście na forum wiązać się będzie z radykalną obniżką formy? Czy obawiają się Panowie, że na zawołanie wszystkim nam tutaj obecnym odbierze rozum?
Kompetencje językowe, raz przyswojone, powinny stanowić dostateczne zabezpieczenie przez przykrym regresem. Nie przemawia do mnie opinia, że w liście dyskusyjnej immanentnie tkwi jakiś mechanizm, który wydobywa z rozmówców ich najlepsze cechy, zaś zwykłych krzykaczy zamienia w klasycyzujących retorów. Odnoszę wrażenie, że bronimy ruin, bo też kamień, na którym siedzimy, od lat przyjemnie grzeje nasze wychudzone pośladki.
(-) Jacques de Brolle Received on Mon 26 Apr 2010 - 12:05:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET