Re: [dreamland] Re: Koło historii

From: Mateusz Conroy Shakur <mcshakur_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 9 Apr 2010 07:42:10 +0200


> A nie rozumiem - dlaczego? Jeśli wypowiadam się sensownie - nie ma
> chyba znaczenia, czy "na moim podwórku"? Czy może ultrakonserwatyzm
> zakłada taką wstępną segregację dyskutantów - według tego, w jakiej
> dziedzinie mają prawo się wypowiadać? A cezurą jest status obywatela /
> tytuł szlachecki? Zakrawa to na absurd.

Wystarczy status mieszkańca. Kogoś, kto JEST, a nie kogoś, kogo nie ma. Jesteś teraz trochę (mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony tym porównaniem :P) jak Bóg. Nie ma bezpośrednich dowodów na to, że jest (bo w CRM Cię nie ma) ale ingeruje w codzienne życie. Moim zdaniem, powinieneś się zdecydować - To be, or not to be? a nie jestem, ale mnie nie ma albo nie ma mnie, ale jestem. Jesteśmy państwem - to umowny fakt. Jeżeli ktoś nie mieszka w tym państwie, to jak może stawać publicznie do rozmowy? Jak to możliwe, jeżeli go NIE MA? To przekracza moje wyobrażenie nt. mikronacji. O to chodzi! To be, or not to be!

> I owszem - te sprawy to może nie moje sprawy, ale to z całą pewnością
> Twoje sprawy. Dlatego przede wszystkim Tobie powinno zależeć na
> konstruktywnej dyskusji, a nie na "ustawieniu" dyskutantów i
> przydzieleniu im uprawnień.

Jak być może zauważyłeś, nie tylko Tobie moje projekty dot. AKD nie odpowiadają. Nie zakładaj u mnie z góry złych intencji - ja jestem za tym, żębyś wyrażał opinie dot. AKD, bo to Twoje dziecko. Ale jestem też za tym, żeby ktoś, kogo nie ma, nie wypowiadał się. To brzmi tak logicznie, że na pozór nie można tego pogodzić. Można - zgłaszaj swoje intencje prywatnie.

> Ogólnie jestem zwolennikiem mieszania, szczególnie, jeśli przybiera
> formę publicznej dyskusji. No, ale może Armia ma dzisiaj inne podejście.

Armia chciałaby oprzeć się na Twoim autorytecie, ale Ciebie nie ma - w tym jest problem. Może wróć i załóż gazetę? Nie będziesz musiał pracować na rzecz KD, ale będziesz mógł opiniować wszystko z pozycji autorytetu.

> Właśnie tego nie rozumiem - z jakiej racji nagle stałem się "z innej
> planety"? Nadal obserwuję KD i prace Izby Poselskiej, utrzymuję
> dreamlandzkie znajomości, a moje ostatnie wypowiedzi (np. o "puczu")
> zdają się mieć więcej sensu niż słowa obywatela-generała-marszałka.
> Jest moim marzeniem, żebyś przestał oceniać wypowiedzi swoich
> rozmówców po statusie interlokutora (król-senior, były arcyksiążę,
> obywatel, nieobywatel, poseł, dysydent), a skupił na ich merytorycznej
> wartości. Swoje problemy z autorytetami rozwiązuj na własną rękę,
> niekoniecznie w KD.

Chodzi o to, że Cię nie ma. Ciągle o to chodzi! Wcześniej porównałem Cię do Boga - o to samo chodziło z inną planetą.

> Mnie to śledzik, czy roztrząsasz, czy nie roztrząsasz. To Ty,
> konsekwentnie unikając merytorycznej debaty publicznej, hamujesz pracę
> nad swoimi pomysłami i kompromitujesz tryb działania Armii.
> Czyżby pozbycie się obywatelstwa było tym kamyczkiem w bucie, tym
> ziarenkiem piasku, które zaciera tryby politycznego dyskursu? No bo
> jak sobie poradzić z kimś, kto jest, skoro go nie ma?

Nie tylko obywatelstwo, ale status mieszkańca w ogóle. O to ciągle chodzi! Albo jesteś, albo Cię nie ma.

> Serdecznie,
> Alchien
> za życia generał, arcyksiążę, earl Warwick, były Marszałek Armii
> Królestwa, Premier, Minister Spraw Zagranicznych, Minister Promocji i
> Informacji, poseł, Przewodniczący Rady Republiki Weblandu, kawaler
> Orderu Przemysłu Włókienniczego, etc.

Cieszę się, żeś tyle tytułów nazbierał.

-- 
Z wyrazami szacunku
Mateusz Conroy wicehrabia Shakur
Marszałek Armii Królestwa
Received on Thu 08 Apr 2010 - 22:42:14 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET