> Ale rozumiem zastrzeżenia i
> obawy posłów, których zadaniem (jednym z) jest bronić choćby tych
> szczątków demokracji, jakie są obecne w naszym systemie politycznym.
Widzę, że okres kwarantanny poza granicami naszej umęczonej ojczyzny wyostrzył Panu dowcip.
Nie wszyscy podzielają Pańskie zdanie. Bodaj w każdej kolejnej rozmowie z którymś z naszych zagranicznych partnerów słyszę, że Królestwo Dreamlandu pozostaje niedoścignionym wzorem praworządności i krynicą obyczaju politycznego. Przed kilkoma dniami mieliśmy okazję przeczytać na tej liście kilka ciepłych słów na temat neutralności światopoglądowej jako istotnego rysu naszego systemu politycznego. Z kolei wczoraj czytałem laurkę pod adresem naszych instytucji demokratycznych. Narzekamy na niedostatki naszego parlamentaryzmu? I słusznie. A jednak gdzie indziej jest jeszcze gorzej. Dużo gorzej.
W ramach swobody wypowiedzi można na tej liście wyartykułować każdą opinię, również tę niepochlebną na temat atmosfery domu, w którym przyszło nam żyć. Jako Dreamlandczycy – mamy do tego prawo. I z tego przywileju Pan dziś, jako apatryda, chętnie korzysta, na lewo i prawo udzielając porad i wskazówek z zakresu socjotechniki, wchodząc przy okazji w buty wyrozumiałego Demokraty, ex-dysydenta, któremu w poprzednim wcieleniu przetrącono kręgosłup przy próbie nawrócenia plemienia reakcjonistów zza rzeki. A przecież nie dalej jak w grudniu odchodził Pan z Królestwa z etykietką jednego z większych autokratów w tej części świata, rozmówcy niezdolnego do zawarcia kompromisu, polityka mającego z mechanizmami demokracji raczej niewiele wspólnego i – czego dowodzi raptowna rezygnacja z funkcji szefa rządu – niekoniecznie odpowiedzialnego. Przy całej mojej sympatii do Pana - grudniowe wybory i powstanie Klubu Republikańskiego to jedna z reakcji na numer, jaki nam Pan w listopadzie wykręcił. Bądźmy poważni - bliżej Panu do Ceaucescu niż do Havla.
I z innej beczki. Zdecydował się Pan sięgnąć po środki alternatywne, podając rękę mundurowym i sięgając po formułę „obywatelskiego nieposłuszeństwa”? Proszę bardzo, ale darujmy sobie teraz deprymujące uwagi pod szyldem: „Gdzieś w trakcie mi się odechciało i odszedłem z KD”. Bo obywatelskie nieposłuszeństwo to coś więcej niż odwołany skecz objazdowej trupy teatralnej. Wiarygodność to podstawa.
Jeśli czuje się Pan zresocjalizowany, wewnętrznie przemieniony i ubogacony, proszę do nas wrócić. W czasie wolnym od sprawowania usług kaznodziei-neofity proszę jednak przynajmniej spróbować rozgryźć ów beznadziejnie dialektyczny dylemat, iż między szlachetną teorią, którą na potrzeby publicystyki możemy generować w terabajtach danych, a praktyką, która sprowadza się do niespektakularnej i otępiającej harówki w warunkach braku chętnych do roboty, zieje głęboka i często nieprzekraczalna otchłań przepaści. A gdzieś tam, na dole – przeraźliwa nuda.
Doceniając Pańską wiedzę, doświadczenie i dar obserwacji pozwolę sobie sformułować uprzejmą prośbę, by przestał Pan puszczać bąki zza krzaka, wrócił do gry, założył opozycyjną partię i przyjął pierwszą porcję uderzeń na wątrobę. Jeśli nie ma Pan na to ochoty - proszę sobie odpuścić strzelanie z procy po oknach. Jak wyżej – wiarygodność to podstawa.
(-) Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET