Od kiedy obywatelskie nieposłuszeństwo można nazwać "puczem"? Tzn. oczywiście można, ale jaki to ma sens? Mogę nazwać Webland - Surmalą i upierać się, że "zdania nie zmienię".
Nie chcę, żeby mnie nazywać puczystą _ani_ rewolucjonistą - sam zauważyłem, że "ta rewolucja to też na wyrost". Nie było rewolucji, nie było (nawet w planach) nielegalnych działań. Osoba, która np. zrzeknie się tytułu arystokratycznego (wypowie przysięgę wierności) nie jest "zamachowcem" ani "puczystą".
Rozróżnijmy najpierw nielegalne od niejawnego. A później - przemoc i działania zbrojne (siłowe). Przemocą jest też forsowanie ustawy, wetowanie ustawy, wymierzanie kary, nawet wydawanie wyroku. Większość działań politycznych związana jest ze stosowaniem przemocy. Natomiast nikt nie podejmował działań siłowych/zbrojnych.
Oskarżenie mnie o to, że moje działania mogły "na dłuższą metę" wywołać wojnę domową, jest śmieszne. Po pierwsze, jak zauważył Krzysztof - to technicznie niemożliwe (ale życzę powodzenia, jeśli obecny MAK myśli inaczej - argument, że "już były", jest ze Scholandii wzięty). Po drugie - nie miałem w planach żadnych działań nielegalnych ani godzących w integralność terytorialną KD. Gdy tego typu propozycje się pojawiły (nie od Łukasza i nie od Józefa, zaznaczę od razu), odrzuciłem je z miejsca.
Serdecznie,
Alchien
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET