Dziś można zapewne wyróżnić na łonie mikronautyki dwa typy państw - te
założone z myślą o samej symulacji państwa jako takiego, posiadającego tylko
ogólne wyznaczniki (jak Dreamland - monarchia konstytucyjna, późny
feudalizm), oraz te które łączą mikronacjonalizm z dodatkowymi ideami lub
inspiracjami - takie z pewnością było Cesarstwo Aztec. Tego typu państwa,
jak słusznie zauważył Kaworu Nagisa 4 lata temu, mogą stać się platformą
łączącą pasjonatów danej kultury (klimatu), a niekoniecznie ściśle
zainteresowanymi samym mikronacjonalizmem. Kraje takie jak Elderland dążą do
wytworzenia wyrazistej kontrkultury, która ma się przysłużyć tak najgłębszym
celom istnienia (odskocznia - wymarzony świat; eksperyment rozwoju państwa o
specyficznym ustroju) jak i promocji.
Są to dwa odrębne i równorzędne nurty mikronacjonalizmu - i nie widzę
powodów, by wartościować je i któryś z nich stawiać ponad drugi. Państwa
oceniam raczej patrząc na jakość wykonania "idei założycielskiej" - w
przypadku nanonacji jest to żenua, w przypadku Dreamlandu i innych
szacownych państw - coś dokładnie odwrotnego.
Tymbardziej, że państwo w stu procentach neutralne światopoglądowo tak
naprawdę nie istnieje, bo każde posiada określony porządek konstytucyjny i
wyznaczony ustrój.
Zwolennictwo monarchii konstytucyjnej to też element światopoglądu, choć
może nie tak fundamentalny, jak wyznaczniki obrane przez chrześcijański
Elderland.
> Najpewniej w przyszłym tygodniu będę gościł w Ojczyźnie Waszej Ekscelencji.
> Wierzę, że przed naszymi Królestwami otwierają się nowe perspektywy
> współpracy. Jest kilka obszarów, w których możemy sobie podać rękę.
>
> Raz jeszcze - witamy w Dreamlandzie.
>
Pozostaje mi więc serdecznie zaprosić w nasze skromne progi.
-- Pozdrawiam, Simon McMelkor [Non-text portions of this message have been removed]Received on Thu 01 Apr 2010 - 11:17:22 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET