> Nie twierdzę, że należy z zachwytem wchłaniać każde słowo, bowiem
> celem przytoczenia tego artykułu jest jedynie zobrazowanie pewnej
> tendencji. Słowo "Dreamland" znaczy coraz mniej, a z pewnością nic nie
> znaczy w nurcie głównych wydarzeń mających miejsce w mikroświecie.
Nie ma czegoś takiego, co moglibyśmy określić mianem "głównego nurtu wydarzeń w mikroświecie”. Owszem – obserwujemy pewne tendencje, procesy, upadki i wzloty mikronacji – ale „głównego nurtu” – nie ma. Czy wskażemy tutaj „fejsbukizację” państw internetowych, czy ich „forumizację”, mówić będziemy jedynie o pewnym marginesie. Podejrzewam, że nie jest to jednak kierunek, w którym powinniśmy zmierzać. Jeśli istnieje jakiś punkt ciężkości w międzymikronacyjnym układzie sił – ale w sensie oddziaływań i wzorców kulturowych czy ustrojowych, a nie politycznych – to jest nim, być może, przestrzeń wytyczana przez Grodzisk, Scholopolis, Ekorre, Genosse i Elder, choć i z tym punktem widzenia nie zgodzą się przedstawiciele tzw. planktonu mikronacyjnego, który na ogół nawet nie próbują nawiązywać relacji dyplomatycznych ze państwami z naszego obszaru. I mają do tego prawo.
Owszem - słowo „Dreamland” znaczy coraz mniej, ale tylko dla przedstawicieli nowych mikronacji, dla których rok 1998 (data powstania Królestwa) coraz częściej kojarzy się z datą własnych narodzin. Ze szczerych rozmów z naszymi tradycyjnymi partnerami wynika coś dokładnie przeciwnego.
Żyjemy przeszłością i własnym podwórkiem, nie da się ukryć, podobnie jak czynią to choćby Scholandczycy. Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że – z małymi wyjątkami - mikronauci najbardziej aktywni na forach międzynarodowych na ogół rekompensują sobie w ten sposób jałowość życia publicznego we własnym państwie.
I z innej beczki. W kontekście złożonych tu przez Ministra Spraw Zagranicznych deklaracji w odniesieniu do Księstwa Sarmacji twierdzi Pan, Panie Kalicki, że „wydarzenia u sąsiada nie są wystarczającą przesłanką do zmian, jakich dokonano”. Co do zasady - zgadzam się z tą opinią. Zwracam jednak uwagę na fakt, że elekcja książęca w Sarmacji była jedynie katalizatorem, który zdopingował nas do podjęcia i tak planowanych już kroków. Ocieplenie relacji z Grodziskiem deklarowałem już w swoim expose. Postępujmy według wcześniej wypracowanego algorytmu. Proszę się jednak nie martwić – sarmatocentryzm nam nie grozi.
(-) Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET