Na liście Izby Poselskiej.
> Nie wierzê ani w Albonowskie "uk³ady", ani w to, ¿e projekt upad³ ze
> wzglêdów proceduralnych. Staram siê przedstawiæ najprostsze wnioski z
> tego, co robi Parlament - nie bez (dostrzegalnej, mam nadziejê) ironii.
Najprostszym wnioskiem, że upada projekt, który jest zły lub ma poważne wady.
> Muszê zapoznaæ siê z dyskusj±, któr±, jak mówisz, przeoczy³em. Ale nie
> za bardzo wiem, jak przypomnienie mi procedury wprowadzania zmian w
> Konstytucji ma siê do tych z moich s³ów, które cytujesz.
Chodziło mi o to, że Parlamentarzyści także są świadomi tej procedury. Nie sądzę więc, by robili aż takie duże halo z faktu, że ten akurat projekt dotarł do nich z pominięciem KKK. Oczywiście, zgadzam się z Ghardinem, że było to posunięcie "nie fair", ale od proceduralnej projekt został zgłoszony poprawnie i został jako taki potraktowany.
> Chyba o takie podej¶cie do kwestii Konstytucji mi chodzi. Nie uwa¿asz,
> ¿e KKK powinna udzieliæ tej pomocy (b±d¼ Parlament, b±d¼ Rz±d, b±d¼
> ich reprezentanci) zamiast odetchn±æ z ulg±, bo ma Kalickiego z g³owy?
KKK zaoferowała swoją pomoc, którą Józef Kalicki otwarcie odrzucił. Pomoc zaoferował mu też Parlament. Bardzo precyzyjnie wskazałem projektodawcom miejsca, w których znajdują się najbardziej oczywiste błędy. Pan Kalicki nawet w kilku miejscach przyznał, że pisząc projekt nie zastanawiał się nad aspektami, na które wskazałem, ale nie proponował autopoprawek. Tu leży mój największy zarzut względem postępowania pana Kalickiego. Powtórzył Twój własny błąd i odmówił jakiegokolwiek dialogu czy dopuszczenia do zmiany choćby kropki w swoim projekcie. Gdyby projekt faktycznie był inspirowanym przez Ducha Świętego ideałem, można by być może bronić takiej postawy, ale to, co trafiło pod obrady Parlamentu ideałem, niestety, z całą pewnością nie było.
> Nie rozumiem powodów, dla których k³adziesz tak du¿y nacisk na drabinê
> reprezentacji. Oczywi¶cie - mamy powszechne wybory do Sejmu, wiêc w
> zasadzie wszyscy decydujemy o kszta³cie IP, wiêc i o kszta³cie
> Konstytucji, wiêc ostatecznie ka¿dy obywatel ma tak jakby prawo wyboru
> Króla. Trudno mi siê k³óciæ z tak± argumentacj±, bo na pewnym poziomie
> masz racjê. Ale chodzi nam raczej o konserwowanie tego ³añcuszka czy o
> odrzucenie niepotrzebnych ogniw? W czym zaszkodzi³aby otwarta,
> powszechna debata nad Konstytucj±? Powsta³yby b³êdy prawne i formalne?
> My¶lê, ¿e w tych kwestiach cz³onkowie KKK ciesz± siê autorytetem na
> tyle du¿ym, by nikt nie musia³ siê obawiaæ.
W zasadzie przeczysz sam sobie. Gdyby w skład KKK wchodzili wszyscy obywatele, trudno byłoby mówić o jej potencjale do oferowania fachowej pomocy prawniczej przy redagowaniu projektów prawnych.
> Nie wiem, gdzie w powy¿szym akapicie doszuka³e¶ siê konspiracyjnej
> teorii.
Ponieważ takiej zaczynasz już używać frazeologii. Piszesz o jakichś "strażnikach", co brzmi jak "masoni" czy "Iluminaci". Tymczasem prawda jest odwrotna - wszystkich członków konstytucyjnie i demokratycznie obsadzonych izb Parlamentu oraz Komisji Konstytucyjnej można nazwać z imienia i nazwiska. Nie znamy zaś nadal imion kliki surmalajskiej, która pod patronatem, a w rzeczywistości pod ścisłymi instrukcjami, stojącego w cieniu "Szarej Eminencji", usiłuje narzucić swoje pomysły dreamlandzkiej większości (dostrzegalna ironia alert - działa w obie strony tak samo dobrze).
> Pavle, rozmawianie ze mn± z pozycji "si³y demokratycznej wiêkszo¶ci"
> nie ma sensu, bo nie jestem nawet obywatelem a szeroko pojêty "uk³ad
> si³" mnie ¶rednio interesuje (choæ nie powiem, ¿e w ogóle). Mo¿ecie
> mnie st±d choæby wyrzuciæ bez ¿adnego specjalnego pretekstu. Nie
> agitujê za projektem Józefa. Chodzi mi tylko o to, ¿eby z t±
> mniejszo¶ci± rozmawiaæ, a nie odsy³aæ j± do "siêpogodzowni".
> Zauwa¿y³e¶, ¿e ten zgodny, optymistyczny, dobrze nastrojony Dreamland
> staje siê w zasadzie Dreamlandem milcz±cym?
Naprawdę niepotrzebnie komplikujesz sprawy. Jóżef Kalicki przedstawił projekt, który nie spodobał się dużej części Dreamlandczyków. Projekt dotyczył kwestii witalnych dla całego Dreamlandu, więc wprowadzenie go w życie przy tak dużym sprzeciwie było niemożliwe. Kilka miesięcy wcześniej podobny projekt projekt próbował przedstawić Alchien d'Archien, który również wielu osobom się nie podobał. Alchien nie umiał pogodzić się z faktem, że nie wszyscy myślą tak samo jak on i wypisał się z Dreamlandu. Mam nadzieję, że Józef Kalicki okaże się bardziej rozsądny i przyjmie do wiadomości prosty fakt, że Dreamlandczycy są społeczeństwem pluralistycznym i reprezentują różne poglądy. Ja też w swojej karierze lobbowałem kilka pomysłów i projektów, które nie spotykały się z ogólną aprobatą. Mówi się trudno i próbuje się czego innego. Nie ma sensu robić z tego tragedii.
>
> Serdecznie,
> Alchien
>
(-) P. Svoboda, r.s. Received on Sat 06 Mar 2010 - 15:13:19 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET