(wrong string) świadczenie Przewodniczącego KKK

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: Sat, 6 Mar 2010 23:14:43 +0100


Witam,

> Cieszê siê, ¿e Arcyksi¹¿ê w dalszym ci¹gu wykazuje zainteresowania
> sprawami Królestwa i to w wiêkszym nawet stopniu, ni¿ niejeden
> obywatel. Nie
> wszystko jednak widaæ z perspektywy turysty. A zatem – kilka
> drobnych uwag
> wyjaœniaj¹cych pewne kwestie.
>
> Projekt Józefa Kalickiego upad³ nie dlatego, ¿e - jak sugeruje
> Arcyksi¹¿ê
> – takie by³y „wewnêtrzne (i tajne) ustalenia parlamentarnej
> wiêkszoœci”, bo takich ustaleñ po prostu nie by³o. Nie konsultowa³em
> siê
> w tej sprawie z ¿adnych z cz³onków Klubu Republikañskiego.

Te s³owa nale¿a³o traktowaæ raczej (jak i podan¹ przeze mnie alternatywê, któr¹ ma przed sob¹ bierny obserwator) w kategoriach ironii. Jeœli Parlament odrzuca obywatelski projekt nawet nad nim nie dyskutuj¹c, to albo ze wzglêdu na tajn¹ (niekoniecznie uœwiadamian¹ - mo¿e telepatyczn¹?) wiêŸ miêdzy swoimi cz³onkami, albo z tych wzglêdów, które przedstawi³ jedyny aktywny dyskutant - tzn. ze wzglêdów proceduralnych. Prawda?

> Wyjaœnienie jest banalne i doprawdy nie widzê potrzeby, by na jego
> potrzeby
> siêgaæ po wielkie s³owa. Projekt upad³, poniewa¿ nie spotka³ siê z
> aprobat¹ wiêkszoœci pozosta³ych przy stole graczy, równie¿ tych na
> których zapewne liczy³ Józef Kalicki. Czy tego chcemy, czy nie - tych
> dwunastu parlamentarzystów to obecnie silnik napêdowy Królestwa,
> absolutna
> wiêkszoœæ spoœród obywateli w jakimkolwiek stopniu zainteresowanych
> krajow¹ polityk¹.

Obawiam siê, ¿e znalaz³ siê Pan w takim miejscu, jakie ja zajmowa³em swego czasu jako "urzêdnik rz¹dowy". Z wysokoœci pewnych stanowisk trudno dostrzec ca³y obszar poza t¹ grup¹, która stanowi w naszym przekonaniu "silnik napêdowy". Czasem nie jest to obszar widocznej aktywnoœci, ale aktywnoœci mo¿liwej - pewnego zapa³u, pomys³ów i zaanga¿owania, które rozbijaj¹ siê o proste spostrze¿enie, ¿e do "silnika napêdowego" siê nie nale¿y.

KD nie grozi dyktatura wiêkszoœci, nawet parlamentarnej. Grozi mu jednak dyktatura powszechnoœci. Rozumiem, ¿e projekt Józefa spotka³ siê z "powszechn¹" dezaprobat¹ Parlamentarzystów. A mimo to ten Parlament ma reprezentowaæ równie¿ jego. Nie tylko dlatego, ¿e ka¿dy (aktywny) obywatel stanowi dziœ jakieœ 4-5% (aktywnej) populacji. Równie¿ dlatego, ¿eby w Dreamlandzie odnalaz³o siê mo¿liwie wiele mo¿liwie ró¿norodnych, wartoœciowych postaci/inicjatyw/projektów.

Hipotetycznie: czy gdyby do 9 Parlamentarzystów przysz³o trzech obywateli ze wspólnym, ale zupe³nie absurdalnym dla Dziewiêciu pomys³em, to nale¿a³oby ich zignorowaæ?

Nie chodzi mi o jedno z wydarzeñ, które opisa³em w poprzednim mailu. Jednak razem uk³adaj¹ siê one w niepokoj¹cy cykl: Parlament odrzuca projekt obywatelski bez jakichkolwiek wyjaœnieñ, jedyny aktywny pose³ zarzuca wnioskodawcy b³êdy proceduralne, KKK zapowiada, ¿e nie zajmie siê obywatelskimi propozycjami, utajnia swoje obrady... Gdzie tu miejsce na partycypacjê? Na marginesach? W Prowincjach? Oczywiste jest, ¿e w tej chwili ka¿dy zaanga¿owany w Dreamland obywatel chcia³by zaanga¿owaæ siê w prace nad Konstytucj¹. Uwa¿am, ¿e KKK i Parlament celowo b¹dŸ bezwiednie blokuj¹ mo¿liwoœæ powszechnego uczestnictwa w tych pracach. Panie Premierze, odsy³anie kogokolwiek "na jego podwórko" ju¿ siê nie sprawdzi, a w kurcz¹cych siê mikronacjach kwestia jakiegokolwiek wzglêdnie trwa³ego podzia³u ról coraz szybciej zanika. Czy nie lepiej wpuœciæ wszystkich na rynek, ryzykuj¹c najwy¿ej koniecznoœæ przekopania siê przez dodatkow¹ warstwê spamu?

Przy okazji, z chêci¹ pozna³bym uzasadnienie tajnoœci obrad KKK. Jeœli mo¿na prosiæ. Kogokolwiek.

> Szkoda? Mo¿e i szkoda. Nazywaj¹c rzeczy po imieniu: jeœli wynik
> g³osowania
> by³ kaprysem, to by³ to kaprys wiêkszoœci, która najwidoczniej nie
> chce
> byæ na si³ê uszczêœliwiana. Takie s¹ regu³y demokratycznej gry. Ani to
> smutne, ani przykre, ani komiczne. Po prostu banalne.

Nawet pod fizycznym przymusem nie nazwa³bym ostatniego zachowania parlamentu "demokratyczn¹ gr¹". Ka¿da wiêkszoœæ mo¿e byæ demokratyczna i mo¿e demokratyczna nie byæ. A kryterium wspó³pracy i partycypacji jest tu doœæ istotne.

Pozdrawiam,
Alchien

[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sat 06 Mar 2010 - 14:14:49 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET