Los tego projektu jest w pewnym sensie komiczny. Jego merytoryczn± warto¶æ oceni³ w zasadzie jedynie Premier de Brolle, ewentualnie (w bardzo ograniczonym zakresie) równie¿ Pavel Svoboda - obaj zrobili to na g³ównej LD Dreamlandu.
W trakcie dyskusji nad obywatelskim projektem w IP zosta³ zabrany jeden g³os. Nale¿a³ on do ax. Ghardina, który napisa³:
> Uwa¿am, ¿e zg³aszanie obywatelskiego projektu ustawy konstytucyjnej
> podczas prac KKK jest nie fair - szczególnie w momencie, gdy projekt
> ten
> trafia równie¿ pod obrady KKK pod patronatem Prezesa S±du Królestwa.
> Królewska Komisja Konstytucyjna jest miejscem, gdzie w drodze dyskusji
> zbadana ma zostaæ potrzeba zmiany Konstytucji oraz opracowane
> ewentualne
> poprawki. W tej sytuacji inne drogi uwa¿am za niew³a¶ciwe - i
> wstêpnie z
> tego powodu jestem projektowi przeciwny.
>
> Do merytoryki projektu postaram siê odnie¶æ w najbli¿szym tygodniu.
Nie odniós³ siê. Wiêcej - ¿aden z Parlamentarzystów równie¿ nie oceni³ merytorycznej warto¶ci projektu. Ka¿dego obserwatora prac IP sk³ania to do stwierdzenia, ¿e projekt zosta³ odrzucony albo ze wzglêdu na wewnêtrzne (i tajne) ustalenia parlamentarnej wiêkszo¶ci, albo ze wzglêdu na sam "pomys³" sk³adania obywatelskiego projektu równolegle do prac KKK.
Krzysztof Jaz³owiecki ubolewa³, ¿e przedstawiciel wnioskodawców sam nie zabra³ g³osu w sprawie swojego projektu. Rozumiem, ¿e Pos³owie nie maj± obowi±zku czytaæ LDKD, gdzie Józef Kalicki przedstawi³ naprawdê potê¿ny elaborat w obronie swojego projektu. Rozumiem te¿, ¿e dwuzdaniowe bodaj¿e uzasadnienie, które im przed³o¿ono oficjalnie, to dla nich za ma³o. Ale, Panowie - to projekt Konstytucji, projekt obywatelski, a do tego - projekt, którego kszta³t jest ca³kiem konkretny, wyra¼ny. Pi³eczka le¿a³a po stronie Izby Poselskiej, dobrze o tym wiecie.
Mamy wiêc sytuacjê, w której obywatelski projekt Konstytucji upada ze wzglêdu na (legalny, konstytucyjny) sposób, w jaki zosta³ przed³o¿ony. JKW Artur, który wydawa³ siê podpor± pozosta³o¶ci tzw. spo³eczeñstwa obywatelskiego deklaruje, ¿e nie przed³o¿y tego projektu Królewskiej Komisji Konstytucyjnej - ze wzglêdu na to, ¿e odrzuci³a go Izba Poselska. Izba odrzuci³a go dlatego, ¿e nie zosta³ przedstawiony KKK, a KKK nie bêdzie o nim rozmawiaæ dlatego, ¿e odrzuci³a go Izba.
Jedno pytanie nie daje mi spokoju. Co Józef Kalicki, jako obywatel, zrobi³ ¼le? Odpowied¼ jest smutna - przedstawi³ swój projekt w z³ym czasie. W czasie, kiedy zajmuj± siê nim "wspó³twórcy" i "stra¿nicy" Konstytucji, którzy o swoj± pracê s± bardzo zazdro¶ni (do tego stopnia, ¿e utajnili obrady). Przykre to dla mnie szczególnie o tyle, ¿e poza KKK darzê wszystkich tych "stra¿ników" nies³abn±c± sympati± i szacunkiem.
Jednak Kalicki nie tylko usi³owa³ "namieszaæ" w zorganizowanej i uporz±dkowanej KKK - do tego wszystkiego g³o¶no wyrazi³ swoje poczucie, ¿e nie jest reprezentowany w pracach Komisji Konstytucyjnej. A tego "wspó³tworcy" i "stra¿nicy" nie znosz±, bo maj± wówczas k³opot z legitymizacj± swoich prac. Jak to siê sta³o, ¿e w tak du¿ej, sze¶cioosobowej Komisji - stanowi±cej rzekomo przekrojow± reprezentacjê spo³eczeñstwa - nie s± reprezentowani twórcy i wnioskodawcy projektu obywatelskiego?
Gdy powiem, ¿e Konstytucja nie jest w³asno¶ci± swoich "opiekunów", tylko Narodu, nie powiem nic odkrywczego - i wszyscy siê ze mn± zgodz±. Tak bêdzie równie¿, je¶li przypomnê, ¿e Konstytucja nie nale¿y w wiêkszym stopniu do tych, którzy "bardziej siê o ni± troszcz±". Je¶li zaznaczê, ¿e do prac nad Konstytucj± nie maj± wiêkszych uprawnieñ osoby, które pracowa³y nad ni± w przesz³o¶ci±, mo¿e wzbudzê leciutki ferment. Je¶li powiem, ¿e wiêkszego prawa do Konstytucji i "grzebania" w niej nie maj± nawet ci, którzy najlepiej j± znaj± - ferment nieco wiêkszy. Ale to i tak nic nie zmieni.
Uwa¿am sposób, w jaki potraktowano obywatelski projekt Konstytucji, za skandaliczny i absurdalnie niemerytoryczny. Arturze, je¶li moja pro¶ba z za¶wiatów mo¿e co¶ tu zmieniæ - proszê, ¿eby¶ przed³o¿y³ propozycjê Józefa Kalickiego KKK i zadba³, by by³a ona dyskutowana. Tutaj chodzi o elementarne zasady ¿ycia we wspólnocie, o które Ty zabiega³e¶ znacznie wcze¶niej, ni¿ podnie¶li je na sztandarach Republikanie.
Uwa¿am tajno¶æ obrad Komisji za rzecz absolutnie skandaliczn± i nieuzasadnion± (a jej absurdalno¶æ podkre¶la licha liczba oficjalnych informacji, które z KKK docieraj±). Nawet najbardziej "rewolucyjne" pomys³y zmian, póki stanowi± czê¶æ debaty wewnêtrznej, przy odpowiedniej postawie MSZ nie s± w stanie zagroziæ naszej pozycji miêdzynarodowej (co wiem z do¶wiadczenia). Przy prowadzeniu obrad na odrêbnej (ale jawnej!) li¶cie nie istnieje niebezpieczeñstwo organizacyjnego chaosu w pracach Komisji. A to, ¿e dyskusja przeniesie siê na LDKD i bêdzie zapewne burzliwa? Z tego wypada siê jedynie cieszyæ. Je¶li KKK uwa¿a inaczej, niech przedstawi choæ jeden powód, dla którego obrady musz± odbywaæ siê dalej w trybie tajnym.
Dziêkujê za uwagê. I nadal trzymam kciuki za prace Komisji.
Z za¶wiatów,
Alchien
[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sat 06 Mar 2010 - 05:23:23 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET