Oczywiste jest, że Akademia Wojskowa czy wojna to na dziś niemalże utopia. Za zasługi - i owszem. Nie uważa Pan jednak, że dowódca Dreamlandzkiej armii powinien być przynajmniej podporucznikiem (czytaj - oficerem)? Proszę sobie wyobrazić ćwiczenia sojusznicze, gdzie na czele Dreamlandziej armii stałby sierżant.
Moim zdaniem, Król jest gwarantem tego, że w myśl przepisów, które zaraz się pojawią, nie będzie oficerów "za nic". Pomysłem moim jest prowadzenie "kursów oficerskich" czy nie wiem jak to nazwać - każdy wie o co chodzi. Uważam, że kryterium jest niewłaściwe ze względu na obecną sytuację - wszyscy żołnierze porzucili służbę, więc skąd wziąć oficerów "za zasługi"?
Wyjątkowe sytuacje wymagają podęcia wyjątkowych środków.
> Pozdrawiam,
> ax. Ghardin
-- Z wyrazami szacunku gen. Mateusz Conroy wicehrabia Shakur Marszałek Armii KrólestwaReceived on Sun 21 Feb 2010 - 07:02:34 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET