> Część surmalajczyków pamięta pomysły powołania na urząd Namiestnika
> aktywnego Sarmackiego aparatczyka będącego w Królestwie od kilku dni.
> Sądzę, jednak, że na to zgody nie byłoby nie tyle wśród obywateli
> Prowincji, co wśród wszystkich Dreamlandczyków. Poza tym, Król ma
> możliwość odwołania Namiestnika w każdym dowolnym momencie.
I z tej możliwości nie korzystał. To właśnie tłumaczyłem.
> Kontekst jest taki, że dokument nazywał się "Traktat" więc w opinii
> Króla to musiał być traktat ustanawiający stosunki dyplomatyczne.
> Gdyby nazywał się "Porozumienie" lub "Oświadczenie" albo "Bimber" to
> nie byłoby problemu. No, ale semantyka okazała się tutaj
> najważniejsza.
Kontekst jest taki, że nawet gdyby Pana umowa międzynarodowa nazywała się "Stanowisko robocze", "Aneks", "Dodatek", "Suplement", "Sufiks", "Infiks" czy "Bimber" - to i tak pozostałaby umową międzynarodową. Decyduje tu nie nagłówek, ale treść. Nie chodzi o to czy Pan formalnie poczuł się władny do ustanawiania formalnych stosunków dyplomatycznych Surmali z zagranicą - ale że Pan postanowił _faktycznie_ takie stosunki wykonywać.
> Poziom demokratyzacji pozostanie mniej więcej ten sam - zmieni się
> jego organizacja.
Przypomnę może, że w Pańskim projekcie postuluje się wybór szefa rządu w wyborach powszechnych. Co więcej, taki wybrany w wyborach powszechnych szef rządu jest zwierzchnikiem organu posiadającego większe niż obecnie kompetencje. To jest zwiększenie demokratyzacji, które mógłbym popierać rok czy dwa lata temu - ale nie teraz.
> Nigdy nie byłem członkiem Stronnictwa Federalnego. Po sprawdzeniu ich
> strony www jestem pewien, że nie przywłaszczyli sobie mojego nazwiska.
> To potwarz!
Stronnictwo Federalne nie było nigdy znowu organizacją zbrodniczą, bez przesady z tą potwarzą. Niezależnie od Pańskiego formalnego związku z tą partią, był Pan ministrem w rządach zarówno premiera Godwina, jak i premiera d'Archien - tego wyprzeć się Pan nie może. Uczestniczył Pan również w pracach nad projektem nowelizacji ustawy zasadniczej.
Jeśli poczuł się Pan urażony stwierdzeniem, że był Pan członkiem SF - najmocniej przepraszam.
> Z tego co wiem to był przygotowany, ale nie wiem na ile skodyfikowany.
Jeśli mówimy o okresie przygotowywania, to do wspomnianego przeze mnie wcześniej okresu pomiędzy wrześniem a listopadem należałoby dodać jeszcze w takim razie co najmniej kilka tygodni (jeśli nie miesięcy) - kiedy Stronnictwo szło do wyborów z już dość konkretnym programem zmian konstytucyjnych.
Które ostatecznie jako "projekt obywatelski" prezentowane są w styczniu 2010 roku, dwa miesiące po upadku ostatniego rządu SF i rozwiązaniu niewydolnej Izby Poselskiej.
> Bo ja nie ufam KKK. Pamiętam jak ostatnim razem bo ponad roku
> działania jej wyniki były co najmniej wątpliwe. A biorąc pod uwagę
> skład obecnej wątpliwości są jeszcze większe. Oczywiście, że domagam
> się referendum, bowiem jestem przekonany, że o zmianach konstytucji
> winien decydować Naród. Szkoda, że ex-król nie widzi w tym logiki.
Ja się temu referendum jako takiemu nie sprzeciwiam. Jeśli zostanie
zarządzone, będziemy głosować.
Prezentuję tylko swoje stanowisko: zgodnie z nim wyciąga Pan zły
projekt znikąd, prezentuje go jako objawienie, po czym żąda, by
natychmiast zajął się nim Naród w referendum - mimo że obraduje
komisja konstytucyjna. Moim zdaniem Pan realizuje w ten sposób swoje
prywatne animozje - "bije na oślep". Dokładnie tego zwrotu użyłem.
-- (-) Edward I Artur, RS. ---------------------------------------------------------------------- SprawdĹş, czy nie przepĹacasz za ubezpieczenie! kliknij >>> http://link.interia.pl/f256fReceived on Tue 19 Jan 2010 - 16:54:33 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET