On 2010-01-20 08:33, Józef Kalicki wrote:
> Kontekst jest taki, że dokument nazywał się "Traktat" więc w opinii
> Króla to musiał być traktat ustanawiający stosunki dyplomatyczne.
> Gdyby nazywał się "Porozumienie" lub "Oświadczenie" albo "Bimber" to
> nie byłoby problemu. No, ale semantyka okazała się tutaj
> najważniejsza.
Obawiam się, że komplement, którym JKW obdarzył markiza Kalickiego, okazał się mocno na wyrost.
Dziwi mnie, że bierze się Pan za zmienianie dokumentu, którego w tak porażający sposób Pan nie rozumie.
Szereg przypadków z historii Dreamlandu, najbardziej wydarzenia z kwietnia 2005 roku, powinny były nas nauczyć raz na zawsze, że wychodzenie przez Namiestników poza swoje kompetencje kończy się bardzo źle. Stanowcza reakcja Korony na takie wybryki jest dziś naturalna i w pełni oczekiwana.
I przypomnę, że ilekroć w przeszłości Namiestnicy dreamlandzcy zaczynali bawić się w politykę zagraniczną, linia obrony absolutnie zawsze szła w podobne idiotyczne pseudoprawnicze sofizmaty.
Nie, markizie. Nazwa nie miałaby znaczenia. Miał znaczenie fakt, że ów Bimber stanowił porozumienie z inną organizacją państwową.
(-) Pavel Svoboda, r.s. Received on Tue 19 Jan 2010 - 16:50:22 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET