Przeczytałem waszą wypowiedź z zainteresowaniem oraz pewną dozą rozczarowania. Pisze Waść, że "Jako szefa rządu nie stać mnie na demagogię.", a mimo to mieszacie różne wątki i tematy, byle tylko móc swe wątłe tezy czymś podeprzeć. Spróbuje jednak podążyć krętym szlakiem waszych myśli i w kilka kwestii rozszerzyć.
Wspomniana przez Was moja wypowiedź dot. tzw. "kryzysu społecznego" nie była zawarta w żadnym wniosku, a jeno była to dość frywolnie wypowiedziana myśl w ubiegłą niedzielę jakiś czas po uroczystościach. Tak, jest to pewna teza obarczona wadami, jednak gdyby przyjąć za punkty wyjścia liczbę osób, które zmobilizowały się i oddały głos w ostatnich wyborach to można z dużą dozą swobody określić, że blisko 50% z nich nie bierze udziału z życiu społecznym w żadnym stopniu - nawet nominalnie, a niemal 75% z nich nie jest zainteresowana wypowiadaniem się i braniem udziału w dyskusji na liście dyskusyjnej. Wasze stwierdzenie, że te występujące w Naszym środowisku dysfunkcje są spowodowane wiekiem (bądź też stażem) jej uczestników i nie jest źle, bowiem inni też mają problemy, jest daleko idącym bajdurzeniem.
Z dziwną premedytacją próbujecie do tego worka z nazwą "sprawy społeczne" wrzucić ów mój projekt, by na końcu z satysfakcją i triumfem zakrzyknąć "to się nie uda". W trakcie tej samej niedzielnej rozmowy stwierdziłem, że dzisiaj w obrębie moich zainteresowań znajdują się sprawy związane z organizacją i zarządzaniem. I w tym kontekście można odnosić się do projektu - jako próby organizacyjnego usprawnienia funkcjonowania danych federalnych organów państwa. Potencjalne pozytywne efekty społeczne, jakie można by otrzymać, są do uzyskania w sposób pośredni, ale nie stanowią podstawy i celu.
Niczym zarzut trafia w me lico również stwierdzenie, że proponowane prze moją osobę zmiany są zbyt skromne, czy też zbyt powściągliwe. Zdaje sobie z tego sprawę, lecz wielokrotnie powtarzam, także samemu sobie, że najlepiej kiedy wprowadzane zmiany mają charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Wierzę, że projekt spełnia te kryterium.
Niczym wieszcz i wróżbita głosi baron, że "jedynym obserwowalnym skutkiem będzie spektakularny brak skutku". I jak tutaj się z Wami nie zgodzić. Tak z pewnością będzie jeżeli usiądziemy i będziemy oczekiwać fajerwerków. A przecie nie o światełka na niebie tu chodzi. Proponowane zmiany "nie zrobią" wszystkiego za Nas i nie rozwiążą wszystkich problemów, z jakimi się borykamy. Ich zadaniem jest jedynie ułatwienie poradzenia sobie z nimi, poprzez sprawne władze.
Przytaczacie stwierdzenie Prezesa Sądu Królestwa, który miał powiedzieć, że: "XIII kadencja Izby Poselskiej uświadomiła nam, że w warunkach państwa wirtualnego istnieje jednak granica demokratyzacji", ale jest zupełnie mylnie sformułowana myśl. Należałoby ją zrekonstruować i przedstawić jako: "XIII kadencja Izby Poselskiej uświadomiła nam, że w warunkach państwa wirtualnego istnieje jednak granica bierności". To co dzisiaj mamy za oknami jest wynikiem bierności i zaniechania jakie zostało poczynione w przeszłości. To, tutaj, wiosną 2009 roku Premier Jazłowiecki pisał, że on nie chce dłużej być Premierem, ale za namowami Króla jeszcze jakoś pociągnie. Już wtenczas zwracałem uwagę, że jest to problem, który winien być rozwiązany od razu. A jest to tylko jedna sytuacja z wielu. Były przyczyny - dzisiaj zbieramy ich skutki.
W odniesieniu do mojego projektu prezentuje Waść skrajne opinie.
Wpierw wyrażacie pogląd, że "to pochodzący z bezpośrednich wyborów
premier ma być głównym rozgrywającym.", by później napisać, że jednak
"projekt zakładający wzmocnienie legislatywy" nie jest właściwym
rozwiązaniem. Waszą jedyną odpowiedzią jest: "Kluczem jest sprawna
egzekutywa." przy czym nie pociąga to ani dalszego rozwinięcia myśli,
ani uzasadnienia. Kluczem jest sprawna administracja, niezależnie od
tego, czy dotyczy to ciała ustawodawczego, czy wykonawczego.
proponowane zmiany idą właśnie w tym kierunku. Daje bowiem Rządowi
możliwość kreacji i dynamicznego reagowania na zmiany w otoczeniu.
Na początku i na końcu swego wywodu baron pisał, że jest za zmianami lub, że jest zwolennikiem zmian. Tylko, że podobne głosy na forum publicznym z różnych stron można było dostrzec już od bodaj września ubiegłego roku - czyli od ponad 3-4 miesięcy. Jednak przez ten cały okres nie było nikomu dane poznać jakichkolwiek propozycji. Ot, sama deklaracja, która została jeno powtórzona i uzupełniona o zapewnienie, że kiedyś "w odpowiednim czasie" i gdzieś te propozycje zostaną przedstawione.
-- płk Józef Kalicki z rodu Gedan herbu Biała WieżaReceived on Tue 19 Jan 2010 - 16:07:53 CET
"burzyciel porządku, niszczyciel państw"
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET