Re: [dreamland] Projekt obywatelski

From: Martin markiz van Buuren <dejoustin_usunto_at_gmail.com>
Date: Thu, 14 Jan 2010 18:43:00 +0100


Szanowny Panie!

Rozmowa z Panem staje sie identyczna, jak z Alchienem - każdy argument jest traktowany jak nie-argument, gdyz jest przeciwny Pana koncepcji. Ja swoje racje wyłożyłem, Pan również. Nigdy nie pisałem, że Król jest super cały, ładnie i w ogóle wynieśmy go na ołtarze, napisałem jedynie, że w moim przekonaniu obecny system jest dobry, tylko, że my nie potrafimy z niego korzystać. Obecny zasób obywateli nie jest wystarczający aby wszystko działało tak jak nalezy, żadna zmiana Konstytucji nic tutaj nie pomoże. Aby wszystko było tak jak trzeba potrzebujemy ludzi, którzy podźwigną Królestwo - jedna osoba w domysle Król, którego tak bardzo Waść chce unicestwić, bo jest przecież ośrodkiem zła, nie jest w stanie wszystkiego zrobić sam.

Pan zdaje się nie rozumieć, co się do Pana mówi, czy działanie w obrębie obecnej konstytucji to tylko występowanie z projektem obywatelskim? Otóż, nie. To także działanie w teraźniejszych ośrodkach władzy w ten sposób, aby postawić Królestwo na nogi. Mamy wiele pól, w których mógłby się Pan popisać, i zaręczam, że zmiana Konstytucji, w której jedynie przesuwa się odpowiedzialność z jednej ręki w drugą nie jest tutaj niezbędna.

W dniu 14 stycznia 2010 18:18 użytkownik Józef Kalicki <big.franek_usunto_at_gmail.com> napisał:
>> Nie, nie tylko ten co ma władzę, bierne stanie i patrzenie się nie
>> jest dobrym wyjściem.
>
> Rozwadnianie odpowiedzialności nic nie da.

Tak samo jak przesuwanie z jednaj reki do drugiej.

> No ja próbuje. Tylko Pan piszesz, że działam nie tak jak trzeba, bo
> przecie król święta rzecz - ruszyć nie wolno. A kto nie myśli
> poprawnie i nie działa poprawnie to tylko jaki krzykacz i maruder.
>

Nie ja nie piszę, że Król to święta rzecz. Czy posiadając inny pogląd na Królestwo jestem już zły, bo się nie przyłączam do pańskiego kółeczka?

>
> Cały czas działam w granicach obecnej Konstytucji. Zgłaszam projekt, i
> mam nadzieje na jego przyjęcie i realizację. Od dzisiaj wszystko leży
> w rękach obywateli Królestwa, którzy mogą ten projekt odrzucić, lub
> też zrobić krok w przód i go poprzeć.

Jak wyżej.

> Jak chce Pan porozmawiać o mnie, o mojej pracy, o przeszkodach jakie
> napotkałem lub po prostu więcej wyzwisk rzucić w moim kierunku to
> proszę założyć oddzielny temat. Zresztą ja nigdy nigdzie nie
> krytykowałem uprawnień króla do podjęcia takiej decyzji. Jedne co boli
> i świadczy o braku klasy Króla był sposób w jaki to się stało. Jestem
> jednak świadom, że może Pan tego nigdy nie zrozumieć.

Sadze, że to Pan nie jest w stanie zrozumieć pewnych mechanizmów, które moga przywrócić spokój i ład w kraju bez przewracania Konstytucji do góry nogami. Ale najłatwiej pójść najkrótszą drogą niż wziąć się za robote.

> Nie, lepiej aby nic nie było robione bo wtedy jest cicho, spokojnie,
> nudno i w ogóle super. Osiąganie celów strategicznych  z punktu
> widzenia interesów Królestwa wymaga niekiedy zrobienia "szumu". Nic
> nie robienie jest cofaniem się.

Lansowany przez pana "krok w przód" paradoksalnie może jednak się okazać cofaniem.

> Zamiast udowadniać wyższość króla w rządzeniu państwem nad obywatelami
> oraz coraz bardziej osobistymi wycieczkami niech Pan napisze dlaczego
> konkretne rozwiązania nie mogą zostać wprowadzone. Ograniczanie się do
> stwierdzeń hipotetycznych, że obywatele zasiadający w Parlamencie i
> Rządzie mogą z czysta premedytacją działać na szkodę Królestwa (i
> dlatego większej władzy nie mogą mieć) jest przede wszystkim obelgą
> rzuconą w stronę społeczeństwa i nie przystoi obywatelowi. Choć
> rozumiem, że osobiste przyjaźnie i związki z Koroną mogą być dla Pana
> ograniczeniem.

Sądzę, że jednak osobiste sprawy i animozje mogą się przejawiać własnie walka za wszelką cenę aby wprowadzić projekt, który jedynie przerzuca odpowiedzialność.
Pan zaczyna tutaj kreować moją osobę na jakiegoś potwora, który twierdzi, że lud jest głupi... Otóż nie, żyjemy w tak małym gronie, że osobiste przyjaźnie, znajomości mogą doprowadzić do takich sytuacji o jakich pisałem. Pan można powiedzieć rzuca obelgi w stronę Korony, która według Pana jest niepełnosprawna, upośledzona i w ogóle jest kula u nogi tego zacnego społeczeństwa. Każde społeczeństwo jest jakie jest, są wśród nich osoby o różnych poglądach a wykazywanie, że może dochodzić do pewnych patologi nie jest obrażaniem, tylko pokazywaniem jak może być. Ja jako obywatel, członek tego społeczeństwa, czy to się Panu podoba, czy nie posiadam swoje, jak widać odrębne zdanie, i nie sądzę, że pisanie o tym wszystkim jest rzucaniem w czyjąś stronę obelgami.

Sądzę, że powiedziałem już wiele, na temat dlaczego ja nie będę optować za wprowadzeniem takich zmian. Nie widzę celu w ciągłym powtarzaniu się. Pan jeżeli nie potrafi zauważyć argumentów, no coż to już raczej nie mój interes. Ja mogę także powiedzieć, że Pana argumenty to bzdury do kwadratu, czy jak to pan powiedział nawet sześcianu, bo obarczanie Korony za wszelkie zło jest po prostu absurdalne, bo tak samo Pan jak i każdy dreamlandczyk jest kowalem losu tej mikronacji. Przeciez własnie w państwach naszego pokroju chodzi o wspólne budowanie i to każdy z nas zostawia pewien dorobek, który jest cegiełką w dreamlandzie. Im mniej tych cegiełek, tym wiekszy chaos i marazm Królestwa.

(-) Martin markiz van Buuren Received on Thu 14 Jan 2010 - 09:44:20 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET