Re: [dreamland] Projekt obywatelski

From: Martin markiz van Buuren <dejoustin_usunto_at_gmail.com>
Date: Thu, 14 Jan 2010 15:43:46 +0100


Witam,

Przeczytałem cały projekt i mam mieszane uczucia. Projekt zmienił jedynie autora. Już raz pokazano, że budził on niechęć osób biorących udział w debacie, czy tak bardzo na siłę chcemy powoli wprowadzić tutaj rządy demoludu? Czy zmiana, kto kogo będzie powoływał uzdrowi wszystko? Czy ograniczenie praw Króla do 0 będzie lekarstwem na wszystko? Po co nam wtedy taki Król? Chorym pomysłem jest dla mnie odrzucanie weta w sprawie zmian w Konstytucji, to właśnie Król, który stoi na straży Konstytucji powinien mięć jak najwięcej do powiedzenia w sprawie jej zmiany.

Wybory w prowincjach pokazały, że nie jesteśmy w stanie wybrać przedstawicieli w wyborach powszechnych, bo takich nie ma. Będziemy brnąć tylko do większego zastoju, ostatnie wybory pokazały, że dzięki takiej reprezentacji pewne prowincje mogły zostawać bez własnego kandydata, więc co to za reprezentacja?

Żyjemy w Królestwie, i ta właśnie idea przyświecała budowaniu tej mikronacji, zapisując się do Królestwa sądzę, że każdy podświadomie godził się na to, że będzie żyć w kraju, w którym to właśnie Korona będzie miała wiele do powiedzenia. Można powiedzieć kolokwialnie, że nikt nie trzyma nikogo na siłę w państwie, przecież mamy wiele mikronacji do wyboru, które reprezentują takie bądź inne ustroje. Możemy popatrzeć na kraj gdzie rządzi socjalizm, gdzie rządzi władca absolutny, gdzie jest rząd, który współdziała z Królem, czy wreszcie gdzie można wybrać prezydenta. Ja osobiście zapisałem się do Królestwa, bo zaakceptowałem jego porządek funkcjonowania. Oczywiście to nie znaczy, że mamy siedzieć i nie robić nic, aby coś się zmieniło, jednak sądzę, że popadanie w skrajności to zły pomysł.

Jak już powiedziałem w rozmowie z Alchienem, ja osobiście nie przyłożę ręki do projektu, który ogranicza w takim stopniu władzę Królewska. Król jako gwarant ciągłości władzy, jako najwyższy zwierzchnik powinien rządzić a nie tylko siedzieć i być biernym obserwatorem życia, bo tak przecież zakłada ta nowelizacja. Sądzę, że jako ten właśnie najwyższy zwierzchnik to król powinien odpowiadać za to w jakim kierunku pójdzie Królestwo, sądzę jednocześnie, że obecnie wspólnie wypracowywane stanowisko Króla MSZ i Premiera RK w dziedzinie kierunków polityki zagranicznej jest jak najbardziej na miejscu. Król, który przecież się nie zmienia jak Rządy daje stabilność Królestwu, co by się działo na arenie międzynarodowej, kiedy nasze stanowisko, nasze kierunki działania zmieniałyby się jak chorągiewka na wietrze? Proszę nie demonizować, że Król zrzucał wszystko na barki obywateli. To jest raczej osobiste odczucie, za panowania JKW Edwarda Artura dano nam narzędzia, które zakłada obecna konstytucja, a o których można powiedzieć zapominaliśmy. Ograniczenie władzy Króla do 0 nie pozwoli na żadną reakcję w chwilach całkowitej zapaści, a to właśnie Król powinien mieć władzę zareagowania w każdej chwili, a Pana założenia będą blokowały każdą próbę ratowania Królestwa, kiedy będzie padało pod nieudolnymi Rządami. Proszę zauważyć, że nasze grono nie jest duże, i sądzę, że gdybyśmy wzbierali Premiera, zostawałby nim osoba z ugrupowania, które obecnie otrzymałoby największe poparcie, czyli tak jak jest to obecnie bez potrzeby przeprowadzania jeszcze jednego głosowania. Także odowłanie Premiera przez Zgromadzenie byłoby raczej nie możliwe ze względu na osoby zasiadające w nim.

Powiem szczerze, że obserwując państwa ościenne mogę powiedzieć, że Monarchia, gdzie Król posiada zasób władzy porównywalny z naszym, w realiach internetowych ma wieksze szanse przeżycia. Częste wybory osoby, która ma najwięcej do powiedzenia, a taką osobą po nowelizacji byłaby osoba Premiera, doprowadza do wypalania sie danej grupy i w konsekwencji powolnej śmierci państwa.

Jezeli chodzi o ratyfikację, sądzę, że ratyfikowanie jej przez Zgromadzenie Narodowe jest chybionym pomysłem. Król jest Najwyższym zwierzchnikiem w państwie, i jak się nie mylę to właśnie takie osoby raczej powinny wyrażać wolę w tak ważnych kwestiach, umowa międzynarodowa to przeciez kolejny akt prawny, a kto zatwierdza akty prawne? Najwyższa osoba w państwie. Może idźmy dalej i niech Król po prostu sobie będzie, żebyśmy nadal mogli sie nazywać Królestwem, bo po takiej nowelizacji to z Królestwa zostanie tylko nazwa.

Starałem się zawżeć wszystko w tej wypowiedzi, jednakże mogło mi coś umknąć.

Pozdrawiam
(-) Martin markiz van Buuren Received on Thu 14 Jan 2010 - 06:45:43 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:06 CET